Pojęcie well-beingu, czyli dobrostanu rozumianego jako stan fizyczny, psychiczny i społeczny, coraz wyraźniej wkracza w domenę urbanistyki i staje się pełnoprawnym kryterium oceny jakości przestrzeni miejskiej.
Przez większość XX wieku miasto projektowano tak, by sprzyjały przepustowości i efektywności ekonomicznej. Karta Ateńska z 1933 r., czyli dominująca przez dekady doktryna strefowania, a także towarzyszący jej paradygmat samochodu, ukształtowały europejskie i polskie śródmieścia, osiedla i peryferia w sposób, który dziś coraz trudniej obronić w świetle dowodów naukowych, łączących formy przestrzenne z jakością życia.
Dziś raport WHO Urban Green Spaces and Health z 2016 r., Nowa Karta Lipska z 2020 r., a w polskim kontekście kolejne edycje Krajowej Polityki Miejskiej stawiają dobrostan mieszkańców w centrum zainteresowania planistów. Co jednak oznacza „miasto jako przestrzeń well-beingu” w praktyce? Czy jest to wyłącznie kwestia terenów zieleni i ścieżek rowerowych, czy raczej głęboka reorientacja metodologii projektowania, narzędzi oceny i kryteriów decyzyjnych?
Czym jest dobrostan?
Well-being nie jest pojęciem jednorodnym. W literaturze naukowej wyróżnia się co najmniej trzy główne sposoby jego rozumienia:
- Dobrostan hedonistyczny w kontekście miejskim wiąże się przede wszystkim z jakością sensoryczną przestrzeni: jej estetyką, skalą, różnorodnością bodźców wizualnych, akustycznym komfortem i zapachową tożsamością miejsc...