Niedawno, 1 maja, obchodziliśmy 18. rocznicę przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Zaroiło się od komentarzy, co my z tej Unii mamy, więc i ja się nad tym zastanowiłem.Rzecz oczywista – pieniądze, nazywane inaczej „funduszami”, „środkami”. O tym, jak skorzystała z tych środków branża wodociągowa i kanalizacyjna, napisano już wiele. Chciałbym się jednak skupić na innych zaletach naszego członkostwa w UE, bo pieniądze są ważne, ale być może nie najważniejsze. Zadam odwrotne pytanie – a co by było, gdybyśmy nie przystąpili do UE? Jak dziś wyglądałaby Polska, gdyby miała status Ukrainy czy Serbii? Od razu rzuca się w oczy kwestia bezpieczeństwa. Oczywiście przynależność do NATO jest tu kluczowa, ale również członkostwo w Unii Europejskiej daje nam poczucie wspólnoty, wspólnych interesów, trudnych do zniszczenia powiązań. Wyobrażają sobie Państwo obcą armię zajmującą Polskę, kraj, który nie ma już granic z Niemcami i innymi sąsiadami, z którego bez żadnych dokumentów można łatwo przejechać aż po plaże Normandii, Portugalii nad Atlantykiem czy Morza Śródziemnego? Choć wiele rzeczy niemieszczących się w głowie niedawno się wydarzyło, taki przebieg wojny wydaje się wciąż bardzo mało prawdopodobny. 

Kontrola nie jest zła

Od 2004 r. zmieniła się zasadniczo nie tylko nasza branża, ale cała Polska. Zmienili się Polacy, co pokazuje najnowszy raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Pokolenie Unii Europejskiej”. Czytamy w nim, że od czasu akcesji do UE polski PKB wzrósł o 85% per capita, pozytywnie wejście do UE ocenia obecnie 80% Polaków, a 79% twierdzi, że wejście do UE poprawiło ich standard życia. Według ekspertów przynależność do UE spowodowała średnioroczny wzrost inwestycji zagranicznych o 4,07%, a wartości eksportu o 3,2%. Zagraniczne inwestycje i zyski z eksportu ...