Bałtycki offshore przestaje być opowieścią o ambicjach. Coraz częściej jest rachunkiem ekonomicznym i testem odporności infrastruktury. O tempie inwestycji decydują dziś nie deklaracje, lecz koszt kapitału, CfD i ryzyka infrastrukturalne. W ostatnich kilkunastu miesiącach morskie inwestycje energetyczne na Bałtyku stały się jednocześnie projektem infrastrukturalnym, programem przemysłowym oraz elementem polityki bezpieczeństwa. W przestrzeni publicznej utrzymuje się narracja o strategicznej roli offshore wind dla transformacji energetycznej i uniezależnienia od paliw kopalnych. Z drugiej strony na poziomie rynkowym widoczna jest zmiana warunków finansowania, wzrost kosztów łańcucha dostaw oraz rosnąca wrażliwość inwestycji na konstrukcję mechanizmów wsparcia. Istotna część debaty medialnej i politycznej pomija albo nadmiernie upraszcza czynnik finansowy, tj. mechanizm powstawania stopy zwrotu, wpływ stóp procentowych na opłacalność, relację pomiędzy kosztami inwestycji a kosztem energii (LCOE) oraz rolę subsydiów w domykaniu modelu ekonomicznego. W przypadku morskiej energetyki wiatrowej, która jest technologią kapitałochłonną i wrażliwą na warunki finansowania, te elementy przestają być „tłem” i stają się jednym z głównych ograniczeń tempa realizacji. Morskie inwestycje energetyczne na Bałtyku – w szczególności w polskiej części akwenu – coraz wyraźniej wchodzą w fazę, w której zasadniczym kryterium oceny nie jest już skala zapowiedzi ani poziom ...

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?