Mapa tworzona przez łódzkiego naukowca, dr. Sebastiana Szklarka z PAN przy współpracy z czytelnikami jego bloga, liczy już 235 punktów. To polskie gminy, które zwróciły się do swoich mieszkańców o rozsądne gospodarowanie wodą lub wprowadziły ograniczenia w korzystaniu z niej.

Pierwsze gminy zaczęły wprowadzać ograniczenia zaledwie po tygodniowych upałach na początku czerwca. Były to Dobroszyce i Chojnów w województwie dolnośląskim. 8 czerwca zabrakło wody w Skierniewicach.

Skierniewice nie mają wody. Miasto apeluje o rozsądne korzystanie

Mapa prawdę ci powie

Mapa tworzona przez łódzkiego hydrologa pokazuje dobitnie, że w wielu miejscach w Polsce od czerwca do sierpnia z roku na rok występują większe problemy z wodą. Jej zużycie wzrasta kilkukrotnie, bowiem mieszkańcy wykorzystują ją do podlewania ogrodów czy napełniania basenów. Sprzyjają temu wysokie temperatury.

Wodociągi apelują więc o ograniczenia użycia wody wyłącznie do potrzeb bytowych – picia, gotowania i mycia. Podlewanie trawników wymagających dużych ilości wody, może oznaczać zmniejszenie ciśnienia w sieci nawet u naszych sąsiadów.

Co dalej?

W wywiadzie dla warszawskiego wydania Gazety Wyborczej dr Szklarek mówi, że w obliczu zmian klimatu powinniśmy zacząć myśleć o innych źródłach pozyskiwania wody do podlewania czy mycia urządzeń. Chodzi tu przede wszystkim o retencjonowanie deszczówki lub wykorzystywanie tzw. szarej wody, czyli z kuchni czy spod prysznica.

W najbliższej przyszłości będziemy prawdopodobnie zmuszeni też do rezygnacji z roślin wymagających ciągłego nawadniania i przeprojektowania upraw ogrodowych jak i ogrodów ozdobnych na bardziej odporne na suszę.

W niektórych rejonach Wielkiej Brytanii cena wody zależna jest od jej zużycia. Do poziomu ok. 200 l na dobę opłaty są niskie, powyżej tego zużycia wchodzi kolejna wyższa taryfa.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

3 Komentarze

Skomentuj