1 / 13

Ile miałaby wynosić kaucja? Z punktu widzenia organizatorów systemu kaucyjnego, samorządów i gospodarujących odpadami to kwestia wtórna. Znacznie ważniejszą jest podzielenie obowiązków między wytwórcami, handlem, przetwórcami i recyklerami. Nie ulega wątpliwości, że na systemie kaucyjnym ktoś zyska, ale także ktoś straci.

W schemacie dotyczącym rozszerzonej odpowiedzialności producenta, zaprezentowanym przez Ministerstwo Środowiska 2 września 2019 r., a potem także w styczniu br., pojawił się pomysł, że kaucje będzie można odzyskać także w Punktach Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. – To chyba nieporozumienie – kwituje krótko ten pomysł Leszek Świętalski, sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich RP. – Po pierwsze, PSZOK-i nie są placówkami handlowymi z kasami fiskalnymi, po drugie: średnia odległość do PSZOK-u, których na terenach wiejskich jest ok. 1,4 tys., to ok. 15 km. Poza tym mają one zadania związane z odpadami komunalnymi, a opakowanie w systemie kaucyjnym nie jest odpadem, tylko produktem – podkreśla.

Tak drogo nie będzie

W Estonii koszty inwestycyjne operatora systemu wyniosły 2,5 mln euro (do 2005 r.), na Litwie 5 mln euro (do 2016 r.). Na Słowacji, w studium opracowanym przez Instytut Ochrony Środowiska, wyliczono, że koszty inwestycyjne operatora wyniosą 15 mln euro. Koszty operacyjne szacuje się tam na 33 mln euro. Przychody obliczono na 28 mln euro. Różnicę, czyli 5 mln euro, pokryją producenci opakowań.

Co prawda, Słowacja jest kilka razy mniejsza od Polski i liczy 5,5 mln mieszkańców. Jednak nawet przy zastosowaniu przelicznika odnoszącego się do liczby mieszkańców wynika, że analiza wykonana w 2017 r. przez Deloitte (opisująca, że przez pięć lat koszty wprowadzenia systemu w Polsce wyniosą od 19 do 24 mld zł) wydaje się mocno przeszacowana. Zresztą przedstawiciele Deloitte nieśmiało wycofują się z tych obliczeń, przyznając publicznie, że „być może podeszli do tematu zbyt ambitnie”. Dodatkowo w jednym z wywiadów minister klimatu Michał Kurtyka stwierdził, że „nie zna szacunków, które by szły na taką skalę”, mimo że opracowanie zostało przygotowane na zlecenie resortu środowiska (Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska).

Wśród kilku błędów studium Deloitte’a wylicza się m.in. poziom cen surowców wtórnych (bezbarwny PET), przyjęty na 400 zł za tonę, gdy tymczasem średnia w UE w 2016 r. wyniosła 1,3 tys. zł. Poza tym jeden automat zwykle przypada na 1,9 tys. mieszkańców, gdy tymczasem we wspomnianej analizie przyjęto, że będzie on przypadał na około 300 mieszkańców. Dało to niemal 127 tys. automatów w całej Polsce, podczas gdy w Niemczech takich maszyn jest 45 tys. Deloitte przyjął także, że kaucja byłaby ustalona na poziomie kosztu wprowadzenia opakowania na rynek. Tymczasem jej wysokość ustalana jest zwykle na poziomie stwarzającym wystarczającą zachętę dla konsumentów, skorygowaną z uwzględnieniem wzrostu ryzyka nadużyć związanego z wyższymi kaucjami oraz potrzeby zachowania proporcjonalności do ceny napoju.

Ile i kto straci?

Wdrożenie systemu kaucyjnego zarządzanego przez przemysł sprawi, że instalacje, które zarabiają obecnie na sprzedaży odpadów surowcowych (PET czy szkło), stracą swoje źródło przychodu. Niektóre nawet do 70 proc.

Piotr Szewczyk, przewodniczący Rady RIPOK, nie uważa jednak uszczuplenia przychodów ze sprzedaży surowców wtórnych za główny kłopot dla instalacji. Jego zdaniem, ich przychód powinien bowiem pochodzić przede wszystkim z opłaty za przyjęcie odpadów do sortowania, a nie sprzedaży surowców wtórnych – zwłaszcza przy tak chwiejnym rynku. Dużo większym problemem może się okazać przestawienie już zrealizowanych inwestycji na inne rodzaje odpadów niż te obecnie wysortowywane. – Wydajemy potężne pieniądze na instalacje, które posiadają konkretną konfigurację i są budowane pod konkretny skład strumienia odpadów. System kaucyjny jest działaniem bardzo kosztownym, należy więc dokonać analizy ekonomicznej jego skutków. Nieodpowiedzialne, zbyt szybkie wdrożenie systemu kaucyjnego to zmienianie reguł gry w trakcie gry. Należy podchodzić do tego z rozwagą i po szerokich konsultacjach z branżą. Instalacje muszą mieć czas na przygotowanie się do tej zmiany. I mówimy tu o perspektywie pięcio-, a nawet dziesięcioletniej. 3-4 lata wystarczą na zbudowanie systemu kaucyjnego, ale na zrekompensowanie niewykorzystanych mocy instalacji raczej nie – przewiduje Piotr Szewczyk.

Czytaj więcej

2 Komentarze

  1. Skup makulatury został zabity przez nielogiczny system zabezpieczeń za składowanie odpadów; za tonę możliwej do zmagazynowania makulatury w obrębie punktu skupu trzeba zapłacić 400 zł kaucji – to czterokrotnie więcej niż wynosi cena do zapłaty za tonę papieru przez skup surowców wtórnych.
    Wkrótce Polska utonie w makulaturze bo z uwagi na wysokie zabezpieczenia nikt jej nie będzie chciał skupować.
    A przecież zrozumiałym jest, że ten kto zapłacił za surowiec, nie jest zainteresowany aby strawił go pożar, został wywieziony do lasu lub zgnił w ziemi.
    Wystarczyło wyłączyć skupy z systemu zabezpieczeń finansowych bo i tak każda tona surowca jest dla nich ogromnym wysiłkiem finansowym.
    Tu nasuwa się pytanie: Czyżby tam na górze ktoś, kto tworzył ustawę o odpadach nie umiał logicznie myśleć? Takie są najbardziej oczywiste wnioski.
    Ale ja uważam, że chodzi o ogromne środki finansowe, które – znając praktyki w naszym kraju – teoretycznie pozostają na właściwych subkontach samorządów a w praktyce – w każdej chwili można je przesunąć tam, gdzie jest największa dziura w budżecie. Ot, taka to …… zmiana.

  2. ROP? Tak. Kaucyjność? Tak. Butelkomaty/recyklomaty? czy napewno ? mam wrażenie że “ktoś” z zewnątrz próbuje nam sprzedać urządzenia i na tym nieźle zarobić. W artykułach podaje się przykłady państw gdzie takie urzadzenia stoją. A czy ktoś z grona “bez stronnych” redaktorów może podać/wymienić państwa gdzie takich urządzeń nie ma a wdrożone są inne mechanizmy i jakie dają efekty? może Hiszpania?

Skomentuj