W okresie pandemii liczba odpadów medycznych na Ukrainie wzrosła prawie dwukrotnie, ale bezpiecznie utylizowana jest tylko połowa – twierdzi szef ukraińskiej Państwowej Inspekcji Ekologicznej Andrij Malowanyj, cytowany we wtorek przez serwis Ekonomiczna Prawda.

Sprawa śmieci od wielu lat jest dla Ukrainy mieczem Damoklesa, a pandemia nie tylko zaostrzyła ten problem, ale też pokazała jego skalę – pisze serwis. Dopóki w odpowiedni sposób nie były utylizowane takie odpady jak np. elektronika, urzędnikom udawało się jeszcze ukrywać niedociągnięcia w swojej pracy, kiedy zaś pod gołym niebem znalazły się odpady z oddziałów zakaźnych, na których leczeni są pacjenci zakażeni koronawirusem, problem stał się groźniejszy – czytamy.

Składowiska i poligony odpadów – jak pisze Ekonomiczna Prawda – zajmują na Ukrainie ponad 9 tys. ha, a jedna trzecia z nich nie odpowiada normom ekologicznym. Jeszcze większą powierzchnię – której wielkość trudno jest określić – zajmują nielegalne wysypiska.

Cytowany przez portal Malowanyj zaznacza, że odpady medyczne stanowiące zagrożenie epidemiczne, takie jak strzykawki, narzędzia chirurgiczne, środki ochrony osobistej wykorzystywane na oddziałach zakaźnych, powinny być zbierane w hermetycznych kontenerach i przekazywane odpowiednim, licencjonowanym przedsiębiorstwom, które niszczą je w specjalnych piecach w wysokich temperaturach. Jednak odpady takie coraz częściej są wyrzucane nielegalnie – pisze serwis.

„Zaczęliśmy otrzymywać od obywateli wiele skarg dotyczących nielegalnych składowisk medycznych odpadów albo trafiania takich odpadów do zwykłych kontenerów na śmieci” – dodaje Malowanyj, zaznaczając, że w pandemii liczba odpadów medycznych wzrosła prawie dwukrotnie, ale bezpiecznie utylizowana jest tylko połowa.

Szef inspekcji mówi, że jedna z niedawnych skarg dotyczyła składowiska wykorzystanych igieł, strzykawek i kroplówek na terenie magazynu zbóż w obwodzie sumskim. Portal przypomina też, że wiosną w obwodzie kijowskim Służba Bezpieczeństwa Ukrainy wykryła działalność firmy, która zamiast utylizować, wywoziła na wysypiska i poligony odpadów strzykawki, maseczki medyczne, fartuchy i inne odpady z oddziałów zakaźnych, na których hospitalizowano pacjentów zakażonych koronawirusem. Niedawno wykryto też składowisko odpadów – probówek ze śladami krwi – w lesie koło Lwowa.

Zdaniem Kyryła Kosourowa, szefa Stowarzyszenia Przedsiębiorstw ze Sfery Gospodarki Odpadów Niebezpiecznych, przyczyną takiego zjawiska jest niedostateczne dofinansowanie gałęzi medycznej – kontynuuje Ekonomiczna Prawda. Placówki wybierają firmy, które w przetargu zaproponują najniższą cenę, a niektóre z nich są nieuczciwe i na przykład nie posiadają możliwości utylizacji odpadów, a jedynie ich transportu. Wtedy – jak pisze portal – wywożą je na śmietniska albo porzucają w lesie.

Stwarza to m.in. zagrożenie dla pracowników wysypisk albo nieoficjalnie włączanych w sortowanie śmieci bezdomnych. Ci z kolei mogą przenosić chorobę do pobliskich miejscowości – twierdzi Ekonomiczna Prawda.

Problem odpadów medycznych podczas pandemii ponownie przypomniał o tym, że „Ukraina zamienia się w wielkie śmietnisko” – pisze portal. Są dwie główne przyczyny tego zjawiska – brak odpowiedniej kontroli i skutecznych sankcji oraz fakt, że cena za utylizację śmieci ledwo pokrywa koszt ich składowania na poligonach. Przy tym ani ludność, ani państwo nie są gotowe na podwyższenie cen za śmieci – dodaje.

Czytaj więcej

Skomentuj