Minął już prawie miesiąc od pojawienia się pierwszych śniętych ryb w Odrze, a w dalszym ciągu nie ustalono, w jaki sposób doszło do zanieczyszczenia rzeki. I choć ta katastrofa ekologiczna wciąż nie została wyjaśniona, to pojawił się kolejny trop. Eksperci badający próbki zakładają, że winowajcą całej tej sytuacji mogła być tzw. „złota alga”. Zatem w tej części cyklu publikacji dotyczących katastrof przyjrzymy się podejrzanej – Prymnesium parvum.
Podatek za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej, potocznie zwany opłatą deszczową, obowiązuje w Polsce od 2018 roku. Zgodnie z prawem już w przyszłym roku zobowiązania te będą ściągane za okres pięciu ostatnich lat i, to z odsetkami. Lepiej sprawdzić, czy podatek deszczowy jest zapłacony.
- Inwestycje na Odrze mają sprawić, by nie wypłycała się i nie pogłębiała, nie zmieniła koryta, a woda miała swobodny przepływ. Poprawi to bezpieczeństwo przeciwpowodziowe. Rzeka nie będzie pogłębiana ani betonowana – zapowiada Wojciech Skowyrski, wiceszef Wód Polskich.
Aż tysiąckrotnie - z 250 tys. do 250 mln funtów (czyli 1,3 mld zł.) - wzrośnie maksymalna kara dla firm wodociągowych, które w nieuzasadnionych sytuacjach zrzucają nieoczyszczone ścieki do rzek lub morza.
- Śnięcie ryb w Odrze nie było typowym śnięciem ryb, które może wystąpić w wielu zbiornikach wodnych w często suchych późnych tygodniach letnich z powodu deficytu tlenu, również w związanego ze wzrostem ilości alg – twierdzą autorzy powstałego pod auspicjami niemieckiego Ministerstwa Środowiska raportu na temat przyczyn katastrofy na Odrze.











