Wielomilionowa inwestycja budowy jednej z dróg wojewódzkich na Podlasiu stanęła pod znakiem zapytania. Wykonawca chce zerwać umowę z uwagi na – jego zdaniem – źle wykonany projekt techniczny. Inwestorzy zapowiadają, że chcą rozmawiać, ale także stawiają zarzuty. Stawką jest kilkadziesiąt milionów złotych unijnej dotacji.

Umowę na budowę drogi Sokółka – Dąbrowa Białostocka podpisano 17 lutego 2017 r. Wykonawcą zostało konsorcjum firm Unibep Most. Nieco ponad rok później, w piątek, 23 marca przedsiębiorcy poinformowali, że chcą zejść z placu budowy.

Powody wykonawcy

– Dostaliśmy do realizacji projekt, który miał mnóstwo wad technicznych i inżynierskich. Nie możemy pozwolić sobie na realizację inwestycji według takiej dokumentacji. Zbadaliśmy grunty, przeanalizowaliśmy różne warianty realizacji projektu, spędziliśmy mnóstwo czasu, by go urealnić… Wszystko na nic – czytamy w oświadczeniu firmy podpisanym przez prezesa Unibep Leszka Gołębieckiego.

Składowisko azbestu 300 x 250

Zapewnia on, że firma informowała inwestora, że przedstawiony przez niego projekt nie spełnia warunków dobrej realizacji. – Mało tego, według naszej wiedzy w ten sposób zaprojektowana droga w przyszłości mogłaby być niebezpieczna dla użytkowników – stwierdza w oświadczeniu Gołąbiecki.

Zdaniem przedstawicieli konsorcjum, inwestora nie interesowało także rozwiązanie problemów występujących podczas budowy.

Nie ma zgody obu stron

Marszałek województwa podlaskiego odpowiada, że urząd analizuje powody odstąpienia od umowy podane przez wykonawcę, zauważając jednocześnie, że do rozwiązania umowy potrzeba także zgody inwestora. Marszałek Jerzy Leszczyński powodów ku temu nie widzi.

Znacznie dobitniej komentuje sprawę Leszek Lulewicz, dyrektor Departamentu Infrastruktury i Transportu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego, który postępowanie wykonawcy nazywa „niepoważnym”. – Po ponad roku firma „budzi się” mówiąc, że w projekcie jest coś nie tak – mówił dla portalu wspolczesna.pl.

Przedstawiciele urzędu marszałkowskiego prezentują harmonogram pism wymienianych między nimi a wykonawcą. Zapowiadają, że chcą rozmawiać i przekonać go do dokończenia budowy. Opóźnienia w inwestycji są spore (zamiast planowanych postępów prac na poziomie 70 proc. dziś oblicza się je między 20 a 30 proc.), ale jeszcze trudniejsze może być szukanie nowego wykonawcy. Jeśli takowy się nie znajdzie, konieczne będzie zwrot unijnego  dofinansowania. Kwota jest niebagatelna – 80 mln zł.

Źródła: bialystokonline.pl, wspolczesna.pl, bialystok.wyborcza.pl, wrotapodlasia.pl, unibep.pl

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

Skomentuj