Reklama

AD1A PZO 2026 [13.05-09.06.26]

Ćmy, bzygi i beton – miasta nieprzyjazne dla zapylaczy

Ćmy, bzygi i beton – miasta nieprzyjazne dla zapylaczy
pap/jw
07.08.2025, o godz. 9:06
czas czytania: około 2 minut
0

W miejskich dżunglach Anglii żyje średnio o 43% mniej gatunków zapylaczy niż na ich przedmieściach – wynika z badań naukowców z University of Sheffield. Najmocniej urbanizacja uderza w mniej oczywistych pomocników przyrody: ćmy i bzygi. Ich znikanie może oznaczać problemy nie tylko dla kwiatów, ale i plonów.

Dalsza część tekstu znajduje się pod reklamą

Reklama

ad1b ECOMONDO [01.06-30.06.26]

Zespół badawczy analizował obecność zapylaczy na działkach ogrodniczych w trzech angielskich miastach: Sheffield, Leeds i Leicester. Porównał miejsca położone w ścisłym centrum oraz na obrzeżach. Okazało się, że w tych gęściej zabudowanych rejonach liczba gatunków zapylaczy oraz ich liczebność były znacznie niższe – nawet o 43 proc.

Zapylacze mają swoje wymagania

Najbardziej wrażliwe na skutki urbanizacji okazały się ćmy i bzygi, czyli muchówki często pełniące funkcje zapylaczy. To nowe odkrycie, ponieważ dotychczas uwaga badaczy koncentrowała się głównie na pszczołach. Tymczasem także inne grupy owadów pełnią równie ważne funkcje w ekosystemach, a – jak pokazały wyniki – mogą być jeszcze bardziej podatne na zmiany związane z przekształcaniem środowiska.

Spadek liczby zapylaczy w miastach autorzy powiązali przede wszystkim z utratą zieleni: skupisk drzew, łąk i zarośli. Zmniejszenie liczby takich obszarów ogranicza dostępność pożywienia i miejsc lęgowych dla owadów.

Zielone enklawy to za mało

– Działki ogrodnicze tworzą zielone enklawy w miastach i oferują różnorodność roślin wspierających zapylacze. Jednak im więcej betonu, asfaltu i budynków wokół nich, tym mniej siedlisk dla owadów. Może to wpływać nie tylko na obecność zapylaczy, ale i na plony uprawianych tam roślin – powiedziała jedna z autorek badania prof. Jill Edmondson.

Jak dodała, niektóre gatunki mają dodatkowe wymagania siedliskowe. Ćmy potrzebują koron drzew i roślin pokarmowych dla swoich gąsienic, bzygi – wód stojących, w których się rozmnażają. Takie warunki są trudne do znalezienia w mocno zabudowanych częściach miast.

– Właściwie wszystkie owady zapylające mają kłopoty ze znalezieniem na obszarach miejskich odpowiedniego pokarmu i siedlisk, ale nasze badanie pokazało, że niektóre z nich, takie jak ćmy i bzygi, są szczególnie wrażliwe na miejskie warunki – dodał dr Stuart Campbell.



Planowanie miast (nie tylko) dla ludzi

Autorzy podkreślili, że ochrona zapylaczy w miastach wymaga lepszego zrozumienia ich potrzeb oraz współpracy z urbanistami i decydentami. Chodzi o to, by projektować przestrzenie miejskie w sposób sprzyjający różnorodnym gatunkom owadów.

Przypomnieli też, że zapylacze są niezbędne do rozmnażania aż 90 proc. dziko rosnących roślin kwiatowych oraz wielu roślin uprawnych. Ich obecność bezpośrednio wpływa na stabilność ekosystemów i produkcję żywności.

– Nasze badanie pokazuje, jak ważne dla owadów są miejskie tereny zieleni, takie jak łąki, zarośla czy drzewa. A same owady są potrzebne nie tylko po to, by upiększać i ożywiać nasze ogrody, ale także by wspierać światowe systemy rolnicze – podsumowała prof. Edmondson.

Udostępnij ten artykuł:

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszą osobą, która to zrobi.
Reklama

ad2 KGO kompleksowa 2026 [02.06.-02.09.26]

Dodaj komentarz

Możliwość komentowania dostępna jest tylko po zalogowaniu. Załóż konto lub zaloguj się aby móc pisać komentarze lub oceniać komentarze innych.
Reklama

AD1b odpady budowlane [25.04-09.06.26]

Te artykuły mogą Cię zainteresować

Przejdź do Ochrona środowiska
css.php
Copyright © 2026