Firma Awinion, odpowiedzialna za zwiezienie odpadów, które w miniony weekend spłonęły w Przylepie pod Zieloną Górą miała pozwolenie, by „zbierać substancje właściwie z całej tablicy Mendelejewa” – mówi prokurator zajmujący się tą sprawą. Działała na zasadzie "co powiat, to nowy magazyn".
Zgodnie z opublikowanym przez firmę Honeywell we współpracy z Grupą Futurum wskaźnikiem Environmental Sustainability Index za III kw. br. znaczna większość globalnych firm planuje zwiększyć inwestycje wspierające cele w zakresie zrównoważonego rozwoju. I to pomimo niepewności gospodarczej.
Możemy już oficjalnie poinformować, że o godz. 20.22 zakończyły się działania gaśnicze w Przylepie, gdzie paliła się hala, w której składowane były substancje chemiczne - poinformował PAP rzecznik prasowy lubuskiej PSP st. kpt. Arkadiusz Kaniak. Dodał, że na miejscu przez całą noc pozostanie ok. 18 strażaków.
Przeprowadzone w 2015 roku dwie kontrole w spółce Awinion stwierdziły nieprawidłowości w zakresie gospodarowania odpadami, które stwarzają zagrożenie życia i zdrowia dla osób znajdujących się w strefie oddziaływania magazynu - wynika z dokumentu przekazanego PAP przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska. To właśnie ta spółka składowała odpady w Przylepie.











