Zagrożenie użyciem broni chemicznej przez terrorystów stało się w ostatnim czasie realne nie tylko w rejonie walk, ale też na terenie Europy. Służby bezpieczeństwa państw Europy Zachodniej dokładnie kontrolują i zabezpieczają tzw. infrastrukturę krytyczną, w tym wodociągi. Jak wygląda bezpieczeństwo wody w Polsce i czy jest czego się obawiać?

Obserwując trwające konflikty w Syrii i Iraku naukowcy zgodnie podkreślają, że przekroczona została kolejna granica strachu związana z użyciem broni chemicznej, stosowanej coraz częściej na Bliskim Wschodzie. W związku z tym, iż nasila się działalność tzw. Państwa Islamskiego, rodzą się obawy o możliwość użycia tego typu śmiercionośnych środków również na Starym Kontynencie.

Jeszcze w styczniu br. niemieckie służby bezpieczeństwa wydały specjalne zalecenia, aby szczególnie chronić miejsca, które mogą stać się celem ataków bioterrorystycznych oraz by szkolić pracujący tam personel na wypadek ataku. Niestety, szybko okazało się, że stosowanie tego typów środków ostrożności jest jak najbardziej zasadne. W połowie lutego na lotnisku w Hamburgu ktoś rozpylił drażniący gaz, który przedostawał się do kolejnych pomieszczeń przez klimatyzację. Poszkodowanych zostało ok. 70 osób, a lotnisko zamknięto na cały dzień. Choć władze w tym przypadku wykluczają zamach terrorystyczny i twierdzą, że komuś podczas kontroli bagażu rozszczelnił się pojemnik z gazem pieprzowym, to jednak służby bezpieczeństwa zostały postawione w stan gotowości.

Francja dmucha na zimne

Dodatkowe zabezpieczenia wprowadziła też Francja. W odpowiedzi na nasze pytanie Ambasada Francji w Warszawie poinformowała, że szczególnie chronione są m.in. wodociągi i  ujęcia wody pitnej. Kontrolowane są także preparaty stosowane przez rolników, gdyż zanieczyszczone nawozy także mogą stanowić bezpośrednie zagrożenie dla ujęć.

W Paryżu władze nakazały monitorowanie ujęć wody dla miasta, finansując przedsięwzięcia informacyjne, a także te wspierające rolników. Sektor prywatny również jest aktywny w tej dziedzinie. Na przykład producenci wód mineralnych dbają o tereny, na których położone są ich ujęcia wody. Ponadto francuska ustawa o modernizacji zabezpieczenia ludności z 2004 r. zwiększyła obowiązki w zakresie bezpieczeństwa, które są nakładane na podmioty zarządzające kluczowymi zasobami, takimi jak woda pitna. Jakość wody, która jest monitorowana za pomocą szeregu czujników rozmieszczonych w różnych miejscach sieci zaopatrzenia, podlega m.in. kontroli sanitarnej.

Podczas wyjątkowych wydarzeń, np. imprez masowych, kontrola zostaje zaostrzona, a zespoły interwencyjne są bardziej aktywne. Tak było m.in. w trakcie paryskiego szczytu klimatycznego w grudniu 2015 r. oraz Igrzysk Frankofonii w Nicei w 2013 r. Chcąc stawić czoła nowym zagrożeniom, służby muszą brać pod uwagę różne sytuacje. Większość zakładów jest obecnie skomputeryzowana, więc nie można zapominać o cyberzagrożeniach. We Francji zweryfikowano obowiązujące przepisy dotyczące podmiotów zarządzających kluczowymi zasobami, w szczególności operatorów dostarczających wodę pitną. Ich systemy komputerowe są dodatkowo monitorowane, a w razie sytuacji kryzysowej mogą być przejmowane przez wojsko.

Niebezpieczeństwo to nie tylko zatrucie wody

Ograniczanie dostępu do wody było narzędziem walki z przeciwnikiem od zarania dziejów. Aby osiągnąć swoje cele grupy terrorystyczne, separatystyczne i przeciwnicy z innych państw podczas wojen wykorzystywali zasoby wodne oraz związaną z nimi infrastrukturę. Do skażenia wody pitną nie potrzeba wiele – nie musi to być ani trucizna, ani wyszukany związek chemiczny. Znane są przypadki skażenia wód chociażby fekaliami. W 2001 r. w mieście Isabela na Filipinach, zamieszkałym głównie przez chrześcijan, zatruciem wody zagroziła separatystyczna grupa islamska Abu Sayyaf. Później mieszkańcy sześciu pobliskich wiosek zaczęli podejrzewać, że woda została skażona benzyną. Lokalne władze zmuszone były zamknąć wodociągi i dostarczać wodę pitną cysternami. Z kolei w Angoli wodę zatruwa się, wrzucając do studni zwłoki.

W Europie pod koniec lat 90. kosowskie miasto Prisztina zostało celowo odcięte od dostępu do wody przez serbskich inżynierów. Sytuacja ta zmieniła się dopiero wówczas, gdy na te tereny wkroczyły wojska NATO. W czasie II wojny światowej znajdująca się na Ukrainie Dnieprowska Elektrownia Wodna stała się celem ataków zarówno radzieckich, jak i niemieckich żołnierzy. Obiekt miał znaczenie strategiczne, dlatego najpierw wojska radzieckie wysadziły tamę, a wycofujące się oddziały niemieckie zbombardowały elektrownię.

Zasoby wodne wielokrotnie stają się zarzewiem sporu. W Kenii na początku XXI wieku podczas jednej z walk dwóch plemion o ziemię, a przede wszystkim o dostęp do wody zginęło ponad 130 osób. Z kolei Egipt i Sudan stoczyły walkę o tereny przy Nilu jeszcze pod koniec lat 50. ubiegłego wieku. Ostatecznie podpisano porozumienie w sprawie wykorzystania zasobów wodnych na spornym terytorium. Celem ataków mogą stać się także oczyszczalnie. Tak było w 2006 r., gdy rakiety Hezbollahu uderzyły w oczyszczalnię ścieków w Izraelu. W odwecie Izraelczycy uszkodzili przepompownie i zbiorniki wody znajdujące się przy rzece Litani w Libanie.

Co ciekawe, także deszcz może być narzędziem walki. Jedną ze słynniejszych akcji jest rozpylanie przez armię USA w chmurach nad Wietnamem jodku srebra, dzięki któremu przedłużał się okres monsunowy. Ciągłe deszcze miały utrudnić przemieszczanie się ciężarówek i sprzętu wojskowego przeciwników.

Zagrożenie dla Polski?

Doktor Jacek Raubo z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu uważa, iż zatruwanie wody prawdopodobnie stanie się jedną z najczęściej stosowanych taktyk „nowej” fali terrorystów. Dlaczego? Bo jest to relatywnie tanie działanie, powodujące jednocześnie znaczne straty finansowe, a przede wszystkim – wywierające znaczny wpływ psychologiczny na duże grupy ludzi. Nakręcanie spirali strachu leży u podstaw działania wielu terrorystów. Widać to doskonale na przykładzie obecnego konfliktu w Syrii czy wojny w Iraku w 2003 r. W obu przypadkach organizacje terrorystyczne, takie jak Al-Kaida czy Da’ish, czyli tzw. Państwo Islamskie, zauważyły, jak skuteczne ze względu na efekt psychologiczny mogą być ataki na instalacje zaopatrujące m.in. duże miasta w wodę pitną.

Jeśli chodzi o Europę Zachodnią i Stany Zjednoczone, to nawet groźby mogą przynieść nie tylko straty finansowe, ale przede wszystkim wzbudzić nieufność społeczeństwa do struktur bezpieczeństwa państwa oraz firm, które mają dbać o jakość dostarczanej wody, m.in. butelkowanej.

– Trzeba zwracać uwagę na różne możliwe scenariusze, od fizycznej próby wtargnięcia na obszar źródeł wody pitnej, aż po kwestię prób infiltracji, częstokroć wielomiesięcznej, w celu przeniknięcia terrorystów do firm czy instytucji odpowiadających za bezpieczeństwo wodne. W tym ostatnim przypadku należy uwzględnić działania terrorystów podejmowane w przypadku belgijskiej energetyki jądrowej. Bo jeśli odniesiemy to do relatywnie mniejszego poziomu ochrony systemów zaopatrywania w wodę, to jeszcze bardziej uwidoczni się nie tylko obawa, ale wręcz potrzeba zmiany myślenia – zaznacza dr Jacek Raubo.

Naukowiec sugeruje też, że być może powinniśmy ograniczyć dostęp do danych, które można pozyskać z systemu otwartych źródeł, a które mogą ułatwić działanie terrorystów. Dodatkowo zarówno Al-Kaida, jak i tzw. Państwo Islamskie wzywają swoich zwolenników do uderzania w dowolny sposób, tylko po to, aby zachwiać pewnością siebie Zachodu. Otwarcie o zagrożeniu terrorystycznym w kontekście wody mówią m.in. nasi zachodni sąsiedzi, a Federalna Policja Kryminalna Niemiec i niemiecki kontrwywiad uznają ataki bioterrorystyczne za realne zagrożenie, a nie abstrakcyjną hipotezę.

– W przypadku Polski należy zwyczajnie uczyć się na błędach innych, zwłaszcza teraz, gdy ryzyko jest u nas relatywnie mniejsze niż w Europie Zachodniej. Chodzi o długofalowe działania, uświadamiające zagrożenia terrorystyczne pracownikom, ochroniarzom, instytucjom samorządowym, powiatowym, wojewódzkim itp., włączając w to również sektor prywatny. Woda powinna być traktowana priorytetowo, szczególnie w przypadku wielkich aglomeracji miejskich – stwierdza doktor Raubo.

Jednocześnie podkreśla, że niezwykle istotne jest przećwiczenie przez różne podmioty działań na wypadek wyjątkowych sytuacji, szczególnie ataków hybrydowych, obejmujących skoordynowane zamachy na źródła i systemy przesyłu wody w skali miasta lub kilku miast. Nowe standardy postępowania w takich sytuacjach wyznacza m.in. ustawa o działaniach antyterrorystycznych.

System zabezpieczeń i reagowanie

System zabezpieczeń w wodociągach jest złożony i w dużej mierze tajny ze względów bezpieczeństwa. Oprócz stosowania różnego rodzaju filtrów i odczynników, najczęściej do monitorowania czystości wody wykorzystywane są tzw. bioindykatory. W przypadku wody są to najczęściej zwierzęta, które najszybciej reagują na nawet najdrobniejsze zanieczyszczenia. Zazwyczaj do biomonitoringu czystości wód pitnych wykorzystywane są małże (gatunek skójka zaostrzona), do których przyczepiane są  elektromagnesy, które współpracują z sondami pomiarowymi. Te co sekundę rejestrują stopień otwarcia muszli i naturalny biorytm monitorowania organizmów. Taki system przypomina nieco badanie EKG. Nagłe zamknięcie skójki będzie od razu sygnalizowało, że parametry wody są niekorzystne, a to prowadzi do zaalarmowania służb laboratoryjnych.

Wybór mięczaków do badania jakości wody nie jest przypadkowy. Małże odżywiają się poprzez filtrację. W ciągu godziny jeden osobnik może przefiltrować i jednocześnie przeanalizować ok. 1,5 litra wody. Tym organizmom szkodzi dużo więcej substancji niż człowiekowi, dlatego żyją tylko w całkowicie czystych wodach i prawie się nie poruszają. Ich reakcje są jednoznaczne, co ułatwia obserwacje.

Sama metoda biomonitoringu jest jedną z najskuteczniejszych i sprawdzonych technologii uzupełniających badania jakości wody. Oprócz małży najczęściej wykorzystywane są też raki. Jednym z pionierów pod tym względem były Wodociągi Warszawskie. Obecnie małże monitorują jakość wody dla ponad 8 milionów ludzi w Polsce, w tym poza stolicą m.in. w Gdańsku, Poznaniu czy na Śląsku.

W Polsce cały czas zmienia się podejście do zabezpieczania ujęć wody i instalacji. – Postęp w realizacji projektów ochronnych widać głownie w dużych miastach. Większość wodociągów bada wodę także pod kątem szczególnych toksyn. Dodatkowo rośnie bezpieczeństwo pod względem kontroli obiektów wodociągowych. Na wypadek zagrożenia terrorystycznego szkoli się pracowników, zatrudnia się dodatkową ochronę, a także montuje kamery przy wodociągach i źródłach – wyjaśnia prof. Marek Gromiec. – Z uwagi na potencjalne zagrożenie system bezpieczeństwa wody powinien być w przyszłości jeszcze bardziej rozbudowany. Warto czerpać z doświadczeń krajów Europy Zachodniej, a  w szczególności Stanów Zjednoczonych, które po zamachu z 11 września 2001 r. są przygotowane na każdą ewentualność – tłumaczy.

Reakcja na wykryte zanieczyszczenie musi być natychmiastowa, dlatego z wodociągami ściśle współpracują inne służby, a także wojewódzkie wydziały bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego. W ciągu ostatnich 10 lat w Wielkopolsce do poważnego skażenia doszło w jednej miejscowości, nie był to jednak atak terrorystyczny. W Pleszewie w 2007 r. w wodociągu wykryto bakterie E. Coli. Ze skażonego ujęcia dostarczano wodę dla 26 tys. mieszkańców, w tym także do miejscowego szpitala. W efekcie skażonych zostało aż 120 km rur, a wodę trzeba było dostarczać beczkowozami przez ponad dwa miesiące. Sieć wodociągowa musiała być płukana i dezynfekowana, a do szpitala w Pleszewie do momentu oczyszczenia wodociągów nie przyjmowano żadnych chorych. Prawdopodobną przyczyną skażenia ujęcia wody było wylewanie przez rolników gnojowicy na pola w miejscach, gdzie mogła się ona przedostać do ujęć wody.

Ta sytuacja pokazuje, jak niewiele potrzeba, aby sparaliżować funkcjonowanie całego miasta. – Na przykładzie skażenia ujęcia wody w Pleszewie możemy zauważyć, że w przypadku skażenia ujęć podziemnych może dojść do skażenia wodociągu tranzytowego. To z kolei wydłuża czas wypłukiwania bakterii i powoduje przerwy w dostawach wody. System wodociągowy musi być zbudowany w taki sposób, aby nie opierał się na jednym źródle wody podziemnej. Dodatkowo zły stan techniczny systemu wodociągowego sprzyja utrzymywaniu się skażenia i utrudnia jego likwidację – wylicza Waldemar Paternoga, zastępca dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Poznaniu. Zaznacza też, że usuwanie skażeń jest kosztowne, a władze gminy oraz dystrybutorzy wody muszą przewidzieć, w jaki sposób finansować działania w takich przypadkach.

Inną kwestią jest konieczność edukacji społeczeństwa nie tylko w związku z zagrożeniami terrorystycznymi, ale i w celu uświadomienia, jak ludzie nieumyślnie mogą przyczynić się do skażenia wody. W Polsce znane są przypadki wylewania gnojowicy na pola. Dodatkowo mieszkańcy często też wtłaczają wodę do wodociągu, stosując połączenia nieizolowane i własne ujęcia z hydroforu. Na wszelkie niepokojące zachowania, szczególnie przy ujęciach wody, trzeba reagować natychmiast. Eksperci przewidują, że z czasem społeczeństwo będzie na tyle świadome zagrożeń, że niepokojące zachowania w pobliżu infrastruktury wodociągowej wywołają podobną reakcję, jak zauważenie podejrzanego pakunku w miejscu publicznym.

Suszenie osadów ściekowych banner

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj