Hotele i restauracje na wyspie Boracay na Filipinach spuszczają ścieki do morza. Prezydent Filipin Rodrigo Duterte zagroził, że zamknie kurort ze względu na zanieczyszczenia. – Wychodzisz z morza i śmierdzisz. Boracay to szambo – powiedział Duterte.

Boracay to mała wyspa położona pośrodku archipelagu Filipin. Ma piękne plaże z białym piaskiem, uważane za jedne z najładniejszych na świecie.

Boracay jest popularna szczególnie wśród Australijczyków, ale relaksu i luksusu szukają tam ludzie z całego świata. W ciągu roku na wakacje przyjeżdżają tam 2 mln turystów.
Niestety, wygląda na to, że wkrótce wysepka straci wielu gości ze względu na zanieczyszczenie środowiska, a szczególnie wody.

MTP 300 x 250

W dynamicznie rozwijającym się kurorcie powstało wiele nowych hoteli, restauracji i barów typu fast food. Wiele z nich nie zadbało o prawidłowe usuwanie i oczyszczanie ścieków i wybrało rozwiązanie najprostsze i najtańsze – spuszczanie nieczystości do morza.

Ze 150 skontrolowanych obiektów tylko 25 było podłączonych do kanalizacji. Sytuację pogarsza fakt, że do wody, oprócz ścieków, trafiają też śmieci – wyrzucane zwykle 20-30 metrów od brzegu.

Prezydent Duterte zapowiedział powołanie grupy specjalnej do rozwiązania problemu i zagroził, że jeżeli sytuacja nie poprawi się w ciągu sześciu miesięcy, wyspa zostanie
zamknięta.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj