Unijne przepisy jednoznacznie wyznaczają kierunek dla gospodarki odpadami: składowanie ma zostać ograniczone do minimum. Zgodnie z obowiązującymi regulacjami UE, do 2035 r. na składowiska będzie mogło trafiać maksymalnie 10% odpadów komunalnych. To cel, który wymusza głęboką przebudowę systemu – od zwiększenia poziomów recyklingu, przez rozwój odzysku energii, aż po ograniczenie strumienia odpadów zmieszanych.
Fakty są jednak takie, że składowiska odpadów nie znikną; nawet, jeżeli będziemy do nich wysyłać tylko 10% odpadów. – Jeżeli zapomnimy o składowiskach, a rządzący często zdają się o nich nie pamiętać, to będziemy musieli pogodzić się z tym, że nienadające się do innego zagospodarowania odpady trafią do miejsce nielegalnego składowania. Znamienny jest przykład Pakości, gdzie odpady trafiały nielegalnie, a dziś musimy ponieść tego koszty – powiedział Robert Rosa, wiceprezes wydawnictw Abrys, którego wystąpienie poprzedziło dyskusję ekspertów.
Co się kryje w „czarnym worku”? Trwa Konferencja MBP w Gdańsku
Wciąż potrzebujemy składowania
Dlaczego nadal potrzebujemy składowisk odpadów? Warto pamiętać o tym, że choćby 10% odpadów wytwarzanych w naszych domach to wciąż jest ich ogromna ilość – w 2024 r. Polacy wytworzyli niemal 14 mln ton odpadów komunalnych. Bardzo często na składowiska trafia to, czego dziś nie potrafimy wysortować i przetworzyć w instalacjach MBP. Kiszkurno zauważył, że dziś w dużej mierze jest to tzw. frakcja podsitowa, czyli te odpady, które przelatują przez sita sortowni. – W dzisiejszych realiach jest to frakcja, z którą nie da się zrobić nic innego. To powinien być też sygnał dla nas, że trzeba zmieniać instalacje MBP w nowoczesne zakłady zorientowane na odzysk surowców – przekonywał Sławomir Kiszkurno z ZUt w Gdańsku i Portu Czystej Energii. Ekspert dodawał też, że część odpadów nie nadaje się choćby do termicznego przekształcenia z odzyskiem energii.
Z kolei największą przeszkodą do tworzenia kolejnych składowisk odpadów jest… dostępny teren. Mało kto chce mieć za swojego sąsiada taki obiekt, który generuje nieprzyjemny zapach i ruch śmieciarek. – Teraz może być o to jeszcze trudniej, bo w tym roku gminy mają przyjąć plany ogólne, czyli nowe, holistyczne dokumenty planistyczne. To oznacza, że dziś trwa walka o to, czy w naszej gminie urzędnicy przewidzą miejsce do gospodarowania odpadami – zauważył Karol Wójcik z Izby Branży Komunalnej. Zmniejszą one znaczenie wcześniej wypracowanych mechanizmów – chociażby zmniejsza rolę zarządów województw, które często rozumiały konieczność przewidzenia w planach przestrzeni do przetwarzania odpadów.
Instalacje MBP staną się recyklerami? Za nami pierwszy dzień Konferencji Abrys
Nie ma gdzie budować składowisk
Bartosz Detkiewicz ze spółki Eko-Mazury w Ełku podawał tu przykład województwa Warmińsko-Mazurskiego, w którym kilka z firm gospodarujących odpadami starało się uzyskać możliwość składowania odpadów na kolejnych terenach. W 6 z 7 przypadków wnioskodawcy spotkali się z odmową, a wojewódzcy urzędnicy powoływali się na hierarchię postępowania z odpadami (składowanie jest na samym jej dole) oraz “wystarczające moce przerobowe” w tym regionie. – Pamiętajmy jednak, że dziś składowiska to nie to samo co dawne wyrobiska, wysypiska śmieci. Obecnie są to instalacje budowlane; wyposażone w systemy odgazowywania i różne inne metody zatrzymywania nieprzyjemnych zapachów. To znacząco zmniejsza ich wpływ na otoczenie – mówił Detkiewicz.
– Mimo to miejsc, w których moglibyśmy wybudować składowisko, w naszych województwach przeważnie niemal nie ma; moglibyśmy wymieniać je na palcach jednej ręki – dodawał Piotr Sadowski z Codex. Bardzo trudna jest też ich budowa, ponieważ procedury administracyjne potrafią trwać kilka lat, a proces zazwyczaj przedłużają też protesty społeczne.
Trudno się temu dziwić, bo mieszkańcy potrafią silnie sprzeciwiać się choćby budowie… PSZOK-ów. – W Gdańsku mamy tylko dwa PSZOK-i, co jak na miasto tej wielkości, zdecydowanie nam nie wystarcza. Kiedy próbowaliśmy wybudować kolejnych, okoliczny proboszcz rozpoczął protest przeciwko rzekomemu “wysypisku” – wspominał Sławomir Kiszkurno z ZUt w Gdańsku. Ekspert w związku z tym “nie wyobraża sobie, że w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego ktoś przewidzi miejsce na składowanie odpadów”. To będzie rodzić problemy w kolejnych dekadach – Kiszkurno przewiduje, że w Gdańsku zabraknie miejsca do składowania odpadów ok. 2050 r.
Konferencja w Gdańsku: kto zapłaci instalacjom za system kaucyjny?
Początek dyskusji
Podobny problem mogą mieć inne miasta, dlatego eksperci chcą wznowić dyskusje o składowiskach odpadów. – Musimy publicznie odkłamywać mity na ten temat. Być może potrzebna byłaby też specustawa, żeby odblokować tereny pod budowę składowisk – przekonywał Karol Wójcik z IBK. Jego zdaniem alternatywą jest sytuacja, w której w kolejnych latach jeszcze bardziej wzrosną opłaty za odbiór odpadów od mieszkańców.
Żeby to się udało, eksperci powinni przypominać, że składowiska odpadów (choć nadal niezbędne) są uzupełnieniem systemu. – Musimy też poradzić sobie z aktualnymi problemami, bo osiedla mieszkaniowe i domki jednorodzinne coraz bardziej zbliżają się do już istniejących składowisk odpadów. Obserwujemy to w Gdańsku, obserwujemy to także w Ełku. Skończyło się to społecznym protestem, ale nie widzę alternatywy dla już istniejącego składowiska – mówił Bartosz Detkiewicz. Gdyby w Ełku nie było składowiska, odpady trzeba by było wozić na bardzo duże odległości, by przetworzyć lub składować je gdzie indziej. Dodatkowo byłoby ich sporo, bo w tym mieście wciąż do składowania trafia ok. 35% odpadów.
Tymczasem składowisko nie tylko może być mniej uciążliwe niż w przeszłości (chociażby dzięki zastosowaniu mat bentonitowych, co stało się w Gdańsku), ale też przynosić profity. ZUt w Gdańsku odzyskuje tak dużo gazu składowiskowego, że jest w stanie zapewnić sobie samowystarczalność energetyczną; należy jednak zaznaczyć, że wymaga on wcześniejszego oczyszczenia, by dało się go wykorzystać w silnikach kogeneracyjnych. – Dodatkowo nie potrzebujemy składowiska w każdej gminie, bo stopniowo będziemy ograniczać składowanie. Jeżeli jednak nie będzie ich w ogóle, alternatywą będzie drastyczny wzrost kosztów lub wywiezienie ich do nielegalnych instalacji – podsumował Sławomir Kiszkurno.
Konferencja MBP w Gdańsku: pożar, który obnażył bezradność systemu
![ad1a KGO kompleksowa 2026 [17.06.-02.09.26]](https://portalkomunalny.pl/wp-content/uploads/2026/06/baner_kgo_2026_abrys1320-x-250-px-1.png?pas=16691515762606231504)
Abrys ![ad1b ECOMONDO [01.06-30.06.26]](https://portalkomunalny.pl/wp-content/uploads/2026/05/eco26_1320x150_gyt_pol.jpg?pas=11745580742606231504)
![ad1c abrys wydarzenia [od 03.03.25]](https://portalkomunalny.pl/wp-content/uploads/2025/03/wydarzenia.abrys_.pl-320-x-520-px.png?pas=4404575222606231504)












![ad2 KGO kompleksowa 2026 [02.06.-02.09.26]](https://portalkomunalny.pl/wp-content/uploads/2026/06/baner_kgo_2026_abrys1320-x-250-px.png?pas=12503383282606231504)
![ad1d odpady z kanalizacji webinar [22.06-14.07.26]](https://portalkomunalny.pl/wp-content/uploads/2026/06/odpady-z-kanalizacji-1320-x-250-px.jpg?pas=13485950482606231504)












Komentarze (0)