Zależy nam, żeby nadmorskie tereny w Brzeźnie były ogólnodostępne dla mieszkańców i turystów. Chcemy, aby pojawiły się tutaj usługi gastronomiczne i zdrowotne – powiedział w środę wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak.

W czwartek, 25 lutego radni Gdańska będą głosować nad zmianami w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego (MPZP) nadmorskiej części Brzeźna w rejonie al. Hallera i ul. Jantarowej II. Są tam zielone tereny po dawnych ogródkach działkowych i dzikie obszary leśne należące w zdecydowanej większości do miasta.

Zmianie planu zagospodarowania sprzeciwiają się m.in radni Prawa i Sprawiedliwości. Według nich inwestycje zmienią krajobraz dzielnicy i charakter tego miejsca. Uważają, że MPZP dla Brzeźna dopuszcza budowę wielokondygnacyjnych budynków, co może zaszkodzić pobliskim ujęciom wody pitnej. Obawiają się, że wycięta zostanie większość drzew, a obszar ten zostanie zabetonowany.

Ekolodzy przeciwko zabudowie

Przeciwko zabudowie pasa nadmorskiego i możliwej wycince drzew protestują organizacje ekologiczne, m.in. aktywiści z Zielonej Fali Trójmiasto. Społecznicy domagają się konsultacji społecznych i apelują do miejskich radnych o przełożenie głosowania nad projektem. Zbierają podpisy pod petycją w tej sprawie. Dotychczas pod apelem podpisało się ponad 2 tys. osób.

W środę zastępca prezydenta Gdańska ds. zrównoważonego rozwoju Piotr Grzelak odniósł się do pojawiających się w dyskusji publicznej zarzutów. Prezentując założenia opracowanego przez miejskich urzędników projektu, wyjaśnił, że w zamyśle jest m.in. poszerzenie terenów zielonych i rekreacyjnych, powiększenie bazy noclegowej i gastronomicznej.

– Wielokrotnie mówiliśmy o tym, że Brzeźno powinno odzyskać funkcję kurortu. Zależy nam, żeby był to teren ogólnodostępny dla mieszkańców i turystów. Chcemy, aby pojawiły się tutaj usługi gastronomiczne, prozdrowotne. Od początku byliśmy przejrzyści. Zachęcaliśmy do uczestnictwa w dyskusji publicznej. Osoby, które obecnie zbierają podpisy pod petycją, nie wzięły w niej udziału. Mamy świadomość, że wokół tego planu pojawiają kontrowersje, które staramy się rzeczowo wyjaśniać. Wszelkie niedomówienia, insynuacje i półprawdy chcemy prostować – podkreślił podczas konferencji prasowej wiceprezydent Grzelak.

Radni PiS z Gdańska: nie dla zabudowy i wycinki drzew w pasie nadmorskim

Przypomniał, że pierwszy projekt planu zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu budził kontrowersje, dlatego wprowadzono do niego poprawki, które urzędnicy opracowali na podstawie części uwag zgłoszonych przez mieszkańców. Jak wyjaśnił, obniżono wysokość zabudowy do 16 m i do 19 metrów, aby nie była ona wyższa od linii drzew. Dodał, że ważną decyzją była też rezygnacja z budowy parkingu kubaturowego na rzecz parking terenowego.

Jak podkreślił Grzelak, na prośby mieszkańców zwiększono także obszar ochrony terenów zieleni w pasie nadmorskim.

– Obowiązujący MPZP z 2006 roku zapewnia ochronę około 1 ha terenów zielonych. Projekt, który poszedł do pierwszego wyłożenia zakładał ochronę ok. 4 ha zieleni. Po uwzględnieniu uwag zwiększyliśmy ochronę terenów zielonych do ok. 5 ha – wyjaśnił.

Zapewnił, że w procedowanym projekcie nie ma mowy o budowie osiedla mieszkaniowego i wycince 5 ha lasu. Według planu zabudowa będzie mogła być realizowana na 20 proc. terenu. Powstać będą tu mogły dwa obiekty uzdrowiskowo-hotelowe, a także budynki gastronomiczne.

Ujęcia wody będą chronione

Prezes miejskiej spółki Gdańska Infrastruktura Wodociągowo-Kanalizacyjna Jacek Skarbek wyjaśnił podczas briefingu, że ujęcia wody, które są na obszarze objętym planem chronione będą zgodnie z rozporządzeniem dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej.

– Rozporządzenie nie skupia się na ochronie tego obszaru przed zabudową, ale na tym, żeby nie doszło do zakłócenie stosunków wodnych. Plan miejscowy znajduje się w miejscu, w którym nie jest przewidywana żadna eksploatacja. Próba eksploatacji jakiejkolwiek studni, mogłaby spowodować zasolenie ujęć, z których pobierana jest woda – mówił.

Wcześniej konferencję prasową zwołali radni Prawa i Sprawiedliwości. – Dyskusja na temat zagospodarowania terenu w Brzeźnie trwa od wielu lat. Mieszkańcy chcą, aby ten teren został zachowany, żeby nie było tutaj zamkniętych osiedli, wieżowców, które dochodzą do morza, prywatnych plaż. Chcą tutaj wypoczywać i obcować z przyrodą – mówił przewodniczący klubu PiS Kazimierz Koralewski.

Radny dzielnicy Zaspa-Rozstaje Szymon Stachowiak podkreślił, że podczas składania podpisów pod petycją gdańszczanie nie kryli swojego oburzenia wobec planów miasta. – Mieszkańcy są zdeterminowani do tego, aby walczyć o tereny zielone Gdańska – dodał.

Radni obawiają się, że mimo zapewnień władz Gdańska większość drzew pójdzie pod topór. – Ten teren to zielone płuca dla całego Gdańska. Mieszkańcy miasta i turyści przyjeżdżają tutaj odpocząć, dlatego przedstawicielom wszystkich środowisk zależy na tym, aby ten teren zachować w niezmienionym kształcie – zaznaczyła Elżbieta Strzelczyk.

Radni PiS zapowiedzieli, że w czwartek zagłosują przeciwko proponowanym zmianom. – Będziemy chcieli powrócić z tym planem do prac w komisji i przeprowadzenia dłużej dyskusji z mieszkańcami nad tym, jak ten teren powinien wyglądać. Naszym zdaniem powinien to być teren otwarty, przeznaczony, na rekreację, dla mieszkańców, a niekoniecznie dla deweloperów czy biznesu. Chcemy zachować jego dziewiczy charakter – podkreślił radny Karol Rabenda.

Czytaj więcej

Skomentuj