Od początku października w Poznaniu skontrolowano dronami kilkanaście tysięcy budynków pod kątem zanieczyszczania powietrza. Mandaty nałożono w kilkudziesięciu przypadkach. Miasto chce, by drony mogły kontrolować powietrze aż do marca.

Przez niecałe dwa miesiące, od 1 października do 23 listopada, w samym tylko Poznaniu ekopatrol straży miejskiej skontrolował dokładnie 14 301 budynków: domów wielorodzinnych, mieszkań, kamienic i innych miejsc, w których pojawiło się podejrzenie spalania odpadów. Przeprowadzono 345 kontroli w nieruchomościach, nałożono 69 mandatów, a do dalszych ekspertyz przekazano sześć próbek odpadów paleniskowych.

Dzięki informacjom z dronów strażnicy mogli skontrolować 23 nieruchomości. W 18 z nich okazało się, że mieszkańcy spalają w piecach odpady. W jednym pobrali próbkę popiołu do badań. Kwota nakładanych mandatów to zwykle 500 zł.

Do pieców trafiają nie tylko odpady ze śmietników, ale bardzo często też – pokryte farbami olejnymi – pocięte drzwi, parapety, czy ramy okienne.

– Kiedy ludzie widzą drony, wywołują one dyskusje, wzrasta zainteresowanie mieszkańców. To bardzo istotne. Pierwsze raporty z badań pokazują, że wykonaliśmy już 40 tys. lotów nad Poznaniem – mówi dla Gazety Wyborczej zastępca prezydenta Poznania Katarzyna Kierzek-Koperska.

Pieniądze na tegoroczne badania dronami pochodzą w Poznaniu z budżetu obywatelskiego. – Widzimy potrzebę wprowadzenia nowego zapisu w budżecie obywatelskim, aby drony latały dłużej – do marca. Być może uda nam się go zmienić, a jeżeli nie, zastanowimy się nad uwzględnieniem badań dronami w bieżącym budżecie wydziału kształtowania ochrony środowiska, by były na stałe – dodaje.

Źródło: Gazeta Wyborcza

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

Skomentuj