Zieleń w dzisiejszych czasach jest na wagę złota, czy jeszcze kogoś trzeba o tym przekonywać? Patrząc na proceder bezpodstawnych wycinek czy wręcz trucia drzew, okazuje się, że jednak tak.

Taki dysonans – z jednej strony zarządcy zieleni, z założenia osoby kompetentne, robią wszystko, by chronić miejskie drzewa i wzbogacać miasta o nowe okazy. Monitorują stan drzew, montują worki do podlewania, edukują mieszkańców, proszą ich o wskazanie lokalizacji do nasadzeń. A z drugiej – co i rusz pojawiają się doniesienia na temat kontrowersyjnych wycinek, niejednokrotnie dochodzi także do bezmyślnego, nieprofesjonalnego cięcia, które doprowadza do wywrotów czy zamierania drzew.

O ile każdą wycinkę należy rozpatrywać indywidualnie, i często to stan techniczny drzewa, jak również kwestia bezpieczeństwa ludzi i mienia, odgrywają kluczową rolę w podjęciu decyzji o uruchomieniu pił, o tyle zupełnie niezrozumiałe są działania osób, które świadomie dążą do zniszczenia cennych okazów.

Nie tak dawno temu dotarła do mnie informacja, że w urokliwym Kazimierzu Dolnym, na trasie z ruin z zamku Esterki do Wąwozu Korzeniowego, grupa wiekowych drzew stała się ofiarą przestępstwa, bo trudno to nazwać inaczej.

W urokliwym Kazimierzu Dolnym, na trasie z ruin z zamku Esterki do Wąwozu Korzeniowego, grupa wiekowych drzew stała się ofiarą przestępstwa

W pniach pojawiły się nawierty, które ktoś uzupełnił żrącą substancją. Działanie przemyślane, z premedytacją. Dlaczego ktoś w jednej chwili przekreśla 150-letni żywot okazałego drzewa, które mogłoby wciąż cieszyć i dawać chłód kolejnym pokoleniom?

Po nitce do kłębka można dotrzeć do informacji, że to konkretne drzewo przeszkadza sześciu mieszkańcom Kazimierza Dolnego, którzy w przeszłości apelowali o jego wycięcie. A to wszystko dlatego, że drzewo rośnie pośrodku wąskiej działki, która bywa wykorzystywana jako droga. Kiedyś drzewo można było z łatwością ominąć, obecnie jest to utrudnione, bo właściciel sąsiedniej działki ogrodził ją siatką.

Trafnie sytuację ocenił Krzysztof Wawer, były zastępca burmistrza miasta, który umieścił na pniu tabliczkę „Niesłusznie skazany na ścięcie, bo wyrósł bez zgody”. Dąb dożywa swych ostatnich dni, wciąż służąc ludziom, oferując im czyste powietrze i cień…

Na koniec, skłaniając do refleksji, zacytuję słowa piosenki Meli Koteluk: „Dlaczego drzewa nic nie mówią? Bo płacze się bez słów i kocha”…

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj