Ministerstwo Klimatu ma nie lada orzech do zgryzienia – na rozpatrzenie czeka niemal 100 wniosków o pozwolenie na budowę instalacji do termicznego przekształcania odpadów. Resort miał przygotować listę planowanych instalacji do końca lipca, ale w związku z pandemią koronawirusa termin ten został przesunięty do końca roku.

Najwięcej tego typu instalacji miałoby powstać na Śląsku. – Do tutejszego urzędu wpłynęły wnioski od 13 nowych podmiotów zgłaszających chęć realizacji 16 instalacji termicznego przekształcania odpadów o łącznej wydajności wynoszącej 1,6 mln ton rocznie – informuje Sławomir Gruszka, rzecznik marszałka woj. śląskiego.

Co ważne, są to zupełnie nowe wnioski, a nie już zaplanowane inwestycje, wpisane do wojewódzkich planów gospodarki odpadami. Tych jest bowiem 34.

Ruszyła machina

Ostatnio jedna z nich – zakład w Oświęcimiu – uzyskała wsparcie ze strony Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w kwocie 63 mln zł (cała inwestycja jest warta 492 mln zł).

Po burzliwym procesie inwestycyjnym ruszyła też budowa elektrociepłowni zasilanej odpadami w Gdańsku. Jej koszt to blisko 507 mln zł, z czego 271 mln zł pokrywa dofinansowanie unijne. Prawdopodobnie będzie to jednak ostatnia inwestycja wybudowana przy wsparciu funduszy UE, która w nowej perspektywie finansowej kładzie nacisk na rozwój recyklingu, uznając spalarnie za niezgodne z nadrzędną ideą gospodarki o obiegu zamkniętym.

W sytuacji, gdy UE deklaruje „zakręcenie kurka”, sektor prywatny proponuje gminom partnerstwo publiczno-prywatne, w którym będą realizowane inwestycje mające zapewnić stabilne ceny dla mieszkańców na 15-30 lat. To argument, który przemawia do wielu samorządów, od miesięcy zmagających się z lawiną drastycznie rosnących kosztów.

Spalarnia odpadów w Oświęcimiu z dotacją na 63 mln zł

Wszystko w rękach resortu

Nie wiadomo jeszcze, jakimi kryteriami przy tak dużej liczbie zainteresowanych będzie kierowało się Ministerstwo Klimatu. Wiadomo już na pewno, że rząd nie chce zrezygnować z limitu spalania maksymalnie 30 proc. odpadów produkowanych rocznie, który od wielu lat jest fundamentem polityki środowiskowej i ma nim pozostać.

Resort nie chce też, by gminy widziały w spalarniach szybkie rozwiązanie problemów ze śmieciami, przedkładając je nad recykling i poprawę selektywnej zbiórki. Dlatego też chce dopuścić do realizacji tylko najlepsze i możliwie najszybsze do wdrożenia projekty. Ma to być maksymalnie kilkanaście instalacji w całym kraju.

Mówi się jednak, że może być tak, iż lista instalacji w ogóle nie powstanie. Jak bowiem podkreśla Jacek Ozdoba, wiceminister klimatu, trzeba mieć świadomość, że wolumen RDF będzie malał w wyniku wdrażania kolejnych reform i rozwoju rynku recyklingu. Zagwarantuje to, że podmioty będą ostrożniejsze przy inwestycjach i postawią tylko na w pełni uzasadnione ekonomicznie projekty. To o tyle ważne, że resort nie planuje żadnych specjalnych programów wsparcia dla takich instalacji.

Rozpoczyna się budowa spalarni w Gdańsku. Po dwóch latach od podpisania umowy

Za i przeciw

Przeciwnicy spalarni przekonują, że uruchomienie tego typu instalacji doprowadzi do drastycznego spadku recyklingu, bo odpady łatwiej będzie spalić niż przetworzyć. Zapominają jednak, że w hierarchii postępowania z odpadami recykling stoi wyżej niż spalanie i odzysk energii.

Ekolodzy argumentują, że spalarnie emitują szkodliwe związki (m.in. dioksyny i furany) – choć wymogi emisyjne są bardziej rygorystyczne niż w przypadku wielu już działających obiektów, takich jak elektrociepłownie opalane węglem. Argumentów za i przeciw jest dużo, dyskusje trwają, a tymczasem, wg danych GUS, produkujemy rocznie 12,5 mln ton odpadów, które trzeba – w ten czy inny sposób – zagospodarować…

Źródło: Forsal.pl

Czytaj więcej

7 Komentarze

  1. Wybudujmy 1000 spalarni!! niech żyje płomień płomień i spalarnie, niech polok płaci, a kalny doją siano, niech żyje płomień nanana

Skomentuj