




System kaucyjny w Polsce wywołuje gorącą dyskusję na linii samorządy – rząd. Podczas gdy Krajowa Izba Gospodarki Odpadami (KIGO) oraz największe miasta alarmują o spadku przychodów ze sprzedaży surowców wtórnych i mniejszych ilościach butelek PET w gminnych sortowniach, Ministerstwo Klimatu i Środowiska przekonuje, że rozwiązanie to pomaga gminom osiągać wymagane poziomy zbiórki i unikać kar. Kluczowym postulatem branży staje się pilne wdrożenie Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP).
Do końca roku zostały trzy miesiące. Nadal nie ma uchwalonych przepisów, które w sposób trwały zabezpieczą przedsiębiorców oczekujących na nowe zezwolenia odpadowe. Tymczasem samo Ministerstwo Klimatu i Środowiska zwróciło się do marszałków województw o sprawdzenie, czy od 1 stycznia 2027 r. nie grożą nam zaburzenia w funkcjonowaniu systemu gospodarki odpadami.
W rok od wprowadzenia w Polsce systemu kaucyjnego zebrano 5 mld puszek i butelek, a jego skuteczność osiągnęła blisko 60 proc. Jak poinformowała ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, w całym kraju funkcjonuje już 65,5 tys. punktów zbiórki, z czego w ponad 23,5 tys. miejsc znajdują się automaty. Resort zapowiada również objęcie kaucją kolejnych opakowań, w tym tzw. małpek.
Zużytych lodówek i pralek nie widzimy już masowo porzuconych w lasach, a mieszkańcy mają wiele możliwości legalnego oddania elektroodpadów. To niewątpliwy sukces ostatnich dwóch dekad. Pod powierzchnią dobrze działającej zbiórki pozostają jednak problemy z ekonomią systemu, kontrolą rzeczywistego przetwarzania, poziomami zbierania i coraz większą liczbą urządzeń zawierających baterie. O przyszłości rynku ZSEE mówi dr Robert Wawrzonek, członek zarządu REMONDIS Electrorecycling.
Ciepłownictwo powinno być traktowane jako istotny element bezpieczeństwa energetycznego państwa – podkreślił wiceminister energii Konrad Wojnarowski podczas konferencji Energy Days w Katowicach. Resort przygotował strategię transformacji sektora do 2040 r.









