Ekonomia współpracy, dzielenia się (ang. sharing economy) mogłaby być szansą rozwojową dla wielu miast w Polsce. Czym jest, jakie niesie korzyści i czy samorządy są nią zainteresowane?

Sharing economy to ekonomia współdzielenia, której podstawowym założeniem jest fakt, że nie musimy posiadać określonych zasobów na własność, żeby mieć do nich dostęp i w pełni z nich korzystać. – W ekonomii współdzielenia kupujemy sobie dostęp do określonych zasobów: rzeczy i usług tylko w tym czasie, w którym z nich korzystamy, bez konieczności dysponowania nimi, gdy nie są nam potrzebne – mówi Adam Jędrzejewski, twórca i prezes Stowarzyszenia Mobilne Miasto. Wówczas służą one innym osobom zamiast pozostawać nieużytymi. W ten sposób ta sama grupa osób zaspokaja swoje potrzeby przy wykorzystaniu dużo mniejszej ilości zasobów na zasadzie współdzielenia.

Według Sylwii Ajdys z ShareSpace – platformy wynajmu współdzielonych przestrzeni biurowych – sharing economy odpowiada na współczesne dążenie do ekologicznych rozwiązań i tworzenia przyjaznych stosunków społecznych. Ludzie wyświadczają sobie usługi bezpośrednio lub po prostu razem pracują, kupują, użytkują lub tworzą, wszystko w oparciu o transakcje zachodzące online.

Taksówki dla wielu

Współdzielić możemy rzeczy zarówno materialne, np. przestrzenie biurowe, hotel, mieszkanie, meble czy pojazdy, jak i niematerialne, przykładowo usługi. Wśród nich znajdzie się też dostęp do muzyki, oprogramowania, informacji czy transportu. – Każdy przedmiot, który może być wykorzystywany wielokrotnie przez różne osoby, może być wypożyczany, czyli współdzielony. Potrzebny jest jednak system, który spowoduje, że dzielenie się tym przedmiotem będzie wygodne, w przeciwnym przypadku nikt nie będzie z tego korzystać – mówi Katarzyna Panek reprezentująca Panek CarSharing, firmę zajmującą się wypożyczaniem i wynajmem samochodów.

Jedną z najdynamiczniej rozwijających się gałęzi sharing economy na świecie jest transport. W obszarze mobilności miejskiej współdzielone są albo same pojazdy (głównie samochody, skutery i rowery), albo też usługi przewozu, w ramach których przemieszczamy się z punktu A do B, ale bez wchodzenia w czasowe posiadanie samego środka transportu. – W zakresie usług współdzielonej mobilności wyróżnić należy aplikację przewozową Uber, a także aplikacje taksówkarskie, takie jak iTaxi czy myTaxi – tłumaczy Adam Jędrzejewski. Druga spośród wymienionych usług pozwala dodatkowo dzielić przejazd taksówką z większą liczbą osób (usługa myTaxi Match). W polskich miastach coraz bardziej popularne są usługi współdzielenia w komunikacji. Dotyczy ono samochodów (carsharing, np. Traficar, Panek, 4Mobility, Easyshare), skuterów (scootersharing, np. Blinkee, Jeden Ślad, Scroot) oraz rowerów (bikesharing, w tym publiczne systemy stacyjne, np. Veturilo czy Wawelo, oraz komercyjne systemy bezstacyjne, np. AcroBike w Warszawie).

Własne auto nieopłacalne

Katarzyna Panek dowodzi, że dzielenie się przez wiele osób jednym samochodem jest ekonomiczne i wygodne. – Utrzymanie prywatnego auta rodzi koszty, które często przewyższają korzyści, jakie płyną z mobilności, którą zapewnia nam samochód – twierdzi. – Jeśli jeździmy rocznie mniej niż 15 tys. km, można założyć z góry, że utrzymywanie samochodu może być dla nas nieopłacalne. Dzieląc go z innymi, koszty zakupu i utrzymania rozkładamy na większą liczbę osób, minimalizując koszt jednostki – twierdzi Panek. Jeśli to dzielenie jest zaplanowane i wykorzystywany jest dobrze działający system, mamy możliwość zachowania mobilności przy równoczesnym zminimalizowaniu kosztów. Do tego właśnie służy carsharing.

Podobne funkcje spełnia bikesharing. – Rowery publiczne pojawiły się w Polsce w 2011 r. Teraz, gdy czytamy o wprowadzaniu ekonomii współdzielenia w nowych obszarach, często widzimy odniesienia do rowerów miejskich – twierdzi Tomasz Wojtkiewicz, prezes Nextbike Polska. – To właśnie systemy bikesharing utorowały drogę takim nowym usługom jak carsharing, wypożyczalnie skuterów, BlaBlaCar (serwis wspólnych przejazdów dla osób podróżujących) czy Airbnb (kojarzenie ludzi chcących odpłatnie podzielić się swoją nieruchomością).

Zdaniem Wojtkiewicza, to dzięki rowerom miejskim ludzie zrozumieją, że nie trzeba czegoś posiadać, aby móc z tego korzystać. Dostrzegą korzyści…

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj