1 / 8

8 lutego przypada 80. rocznica utworzenia przez Niemców żydowskiego getta na terenie łódzkiego starego miasta i Bałut. Mimo upływu lat, nadal odkrywane są tajemnice „zamkniętej dzielnicy”.

Podczas II wojny światowej Niemcy ustawili w kanale rzeki Bałutki kratę, która najprawdopodobniej miała odciąć drogę ucieczki z getta. Sama krata już nie istnieje, zachowały się jednak jej elementy. W ceglanych ścianach odnaleziono zawiasy oraz metalowe elementy mechanizmu blokującego jej podnoszenie. Zakład Wodociągów i Kanalizacji w Łodzi przekazał do Stacji Radegast – Oddziału Muzeum Tradycji Niepodległościowych.

Niemiecki plan kanału rzeki Bałutki datowany jest na lipiec 1940 r. Powstał już
po zamknięciu łódzkiego getta.

Do samych dokumentów planu dołączony jest protokół sporządzony 8 czerwca 1960 r. przez pracownicę Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Jest w nim mowa o ustawieniu kraty „zamykającej prześwit kanału, celem uniemożliwienia podziemnej komunikacji mieszkańcom getta”.

Okazało się, że w archiwach ZWIK  dostępny jest też plan kanału Bałutki, na którym  zaznaczono miejsce lokalizacji kraty. Jest to kolejny dokument potwierdzający jej istnienie. Na planie znajduje się opis w języku polskim co oznacza, że krata była zamontowana w kanale Bałutki także po zakończeniu II wojny światowej. Nie da się jednak ustalić dokładnej daty jej usunięcia.

– Z punktu widzenia funkcjonowania systemu kanalizacji nie jest zasadne montownie krat wewnątrz kanałów. Mogą bowiem na nich gromadzić się nieczystości, które z czasem zablokują swobodny przepływ ścieków czy deszczówki – tłumaczy Miłosz Wika, rzecznik prasowy ZWIK Łódź. – Wszystko wskazuje więc na to, że kratę w kanale Bałutki zamontowano w celu zablokowania przejścia pod ziemią – dodaje.

Krata to niewątpliwy dowód na skrupulatne działanie okupanta, któremu zależało na szczelnym odizolowaniu getta, nie tylko na powierzchni (ogrodzenia z desek, drutu  kolczastego), ale również pod ziemią. W warszawskim getcie była możliwość wydostania się na aryjską stronę poprzez sieć podziemnych miejskich kanałów. W Łodzi, jak się okazuje, nie było to możliwe. Jak informuje rzecznik ZWiK w Łodzi, zakład zamierza kontynuować poszukiwania, by sprawdzić czy podobnych podziemnych zapór nie montowano w innych kanałach na terenie łódzkich Bałut i Starego Miasta.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj