Z jednej strony trudno ignorować efekt, który materializuje się na naszych oczach. Konsumenci zaczęli zbierać opakowania. Mechanizm jest prosty i bardzo ludzki – 50 groszy przestaje być abstrakcją w momencie, gdy uświadamiamy sobie, że wyrzucając 10 butelek, wyrzucamy 5 zł. Tak jak nie zostawiamy monety, która spadła przy kasie, tak coraz rzadziej godzimy się na „wyrzucenie kaucji do kosza”. To działa. Z drugiej strony – i to jest perspektywa, której nie można dziś pomijać – system kaucyjny bardzo mocno zmienia układ sił w całej branży. Instalacje komunalne i sortownie tracą najbardziej wartościowy strumień surowców. Spadki udziału PET-u sięgają już kilkudziesięciu procent, a to właśnie te frakcje odpowiadały za znaczącą część przychodów. Co istotne, ilość odpadów w systemie nie maleje – zmienia się jedynie ich struktura. Koszty pozostają, przychody znikają. Konsekwencje są łatwe do przewidzenia. Wyższa cena na bramie instalacji, trudniejsze przetargi, większa presja finansowa na gminy – a w efekcie wyższe opłaty dla mieszkańców. Do tego dochodzą problemy, które trudno uznać za „okres przejściowy”, bo dotykają codzienności: niewystarczająca liczba kaucjomatów, kolejki, przepełnione urządzenia, vouchery z ograniczoną ważnością czy konieczność ich realizacji w konkretnych miejscach. To wszystko nie oznacza jednak, że system kaucyjny jest błędem. Oznacza, że wymaga pilnej korekty – i to korekty prowadzonej w dialogu z tymi, którzy ten system realnie tworzą: instal...

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?