Opóźnienia w budowie S3, S7 – z Kielc do Jędrzejowa, obwodnicy Częstochowy, ekspresówki S8 między Warszawą a Białymstokiem, S12 z Kurowa do Puław czy S5 Poznań – Wrocław – mimo zaawansowanych prac części inwestycji drogowych prowadzonych Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad nie uda się zakończyć w planowanych terminach.

Jak wylicza Gazeta Wyborcza, powołując się na informacje otrzymane z GDDKiA, w 2018 r. polscy kierowcy mieli wjechać m.in. 40-kilometrowy, nowy odcinek autostrady A1 i aż 400 km nowych ekspresówek. A że Polska otrzyma z Unii kolejne pieniądze, na infrastrukturę inwestycji ma przybywać. Tymczasem część z tych rozpoczętych zaliczają opóźnienia.

Za około trzy miesiące ma zakończyć się budowa – liczących w sumie 112 km – siedmiu odcinków S3, łączących autostradę A4 (w okolicach Legnicy z Zieloną Górą) i mających usprawnić ruch między Wrocławiem i Szczecinem oraz całym Pomorzem Zachodnim. Problem stanowi tu 14-kilometrowy odcinek w okolicach Lubina, na którym prace zostały wykonane zaledwie w 60-70 proc. Problemy na dolnośląskich placach budowy odnotowuje się też na odcinku S3 Jawor – Legnica.

Wydłużane terminy

W ostatnich miesiącach 2017 r. do użytku miało też zostać oddane 21 km S7 z Kielc do Jędrzejowa. Kierowcom przyjdzie zapewne na jej otwarcie czekać do kwietnia (wcześniej termin wydłużono do marca), a najpewniej do jesieni. Jak informuje Gazeta Wyborcza, inwestycja została ukończona w około 70 proc.

Jeszcze wolniej posuwa się budowa obwodnicy Częstochowy stanowiącej część autostrady A1. Jej wykonanie oceniane jest na około 1/3, a więc około 15 z 40 zapowiadanych kilometrów. Najlepiej sytuacja wygląda na północ od Pyrzowic.

Najprawdopodobniej nie uda się też zgodnie z terminem – a więc do sierpnia – wybudować odcinka zakopianki S7 od Skomielnej Białej do Chabówki. Szacowany postęp prac to raptem 44 proc. Termin już został przesunięty na połowę 2019 r.

Droga S5 z problemami

Kolejne problemy odnotowano przy budowie odcinka S5 mającego połączyć stolice Wielkopolski i Dolnego Śląska. Opóźnienia pojawiły się na odcinku od skrzyżowania z autostradą A2 między Poznaniem a Wronczynem. A to nie jedyny odcinek S5 z małymi szansami na planową realizację. Obawy wzbudzają też: Radomicko – Leszno (zaplanowany na wrzesień) i Leszno – Kaczków (lipiec).

Oddanie do użytku w końcówce 2017 r. też zapewne się nie uda. Termin przedłużono do maja 2018 r. ze względu na nawałnice, które przeszły nad tym terenem i prowadzone prace archeologiczne. Kilkumiesięczne poślizgi zaliczą też prawdopodobnie trzy ostatnie odcinki S8 między Warszawą a Białymstokiem. Kwietniowego otwarcia nie doczeka się raczej droga ekspresowa S12 od Kurowa do Puław. GDDKiA ocenia poziom zaawansowania prac na około 90 proc., więc ten odcinek być może uda się wybudować w połowie roku.

Nie uda się najpewniej zakończyć terminie obwodnicy Wałcza (ciąg drogi S10). Jeszcze dłużej przyjdzie czekać na obwodnicę Koszalina (droga ekspresowa S6), której budowa ma zostać zakończona w lipcu, ale prace wykonano w nieco ponad 60 proc. Według prognoz GDDKiA, część obwodnicy Koszalina ma szanse powstać do końca 2018 r. Na pozostałe odcinki przyjdzie czekać rok dłużej.

Źródła: Gazeta Wyborcza

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj