Groźny pożar odpadów we Wrocławiu. W niedzielę wieczorem ogień pojawił się w hali sortowni odpadów przy ul. Szczecińskiej. Paliły się głównie odpady tworzyw sztucznych gromadzone w tym miejscu nielegalnie. Ratusz informował prokuraturę o procederze, jednak śledztwo w tej sprawie umorzono. 

O nieprawidłowościach pod kątem gromadzenia odpadów w hali przy ul. Szczecińskiej we Wrocławiu magistrat miał informować prokuraturę już wcześniej. Z doniesień wynika, że możliwość popełnienia przestępstwa Wydział Środowiska i Rolnictwa UM Wrocław zgłaszał jeszcze w marcu tego roku. Śledczy umorzyli jednak sprawę w październiku.

– To nie był teren przeznaczony do składowania – powiedział Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia. – Od co najmniej dwóch lat wiemy, że w to miejsce zwożono różnego rodzaju odpady. W tej sprawie zostało złożone zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, ale postępowanie zostało umorzone.

Wrocławski ratusz podał, że biegli orzekli, że “nie stwierdzono by ich (odpadów) przyjmowanie, magazynowanie i przetwarzanie bez wymaganego zezwolenia w miejscu do tego nieprzeznaczonym zagroziło życiu lub zdrowiu człowieka lub też mogło powodować istotne obniżenie jakości powierzchni ziemi i powietrza”.

Potwierdza to rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu w rozmowie z TVN24, która informuje, że śledztwo umorzono “wobec braku znamion przestępstwa”. – Na tę decyzję nie wpłynęło zażalenie, więc jest ona prawomocna – mówi Małgorzata Klaus.

Prezydent Wrocławia za sytuację obwinia brak skutecznych działań ze strony państwa i “pewne niedoskonałe przepisy”.

– Mam oczekiwania, żeby ktoś wreszcie zajął się tymi sprawami w sposób systemowy – mówi prezydent Wrocławia. Zapowiedział również wzmożone kontrole straży miejskiej, które obejmą wszystkie istniejące miejsca składowania i gromadzenia odpadów na terenie Wrocławia.

Pożar we wrocławskiej sortowni odpadów przy ul. Szczecińskiej wybuchł w niedzielę wieczorem, z żywiołem walczyło blisko 170 strażaków z Wrocławia i okolic. Teren został już zabezpieczony, w akcji ranna została strażaczka, która z poparzoną ręką trafiła do szpitala.

Ze względu na rozmiar terenu objętego pożarem dogaszanie jeszcze trwa. Palą się głównie tworzywa sztuczne, strażakom udało się ochronić przed płomieniami zgromadzone obok opony. Nadal nie wiadomo co było bezpośrednią przyczyną pojawienia się ognia.

Źródło: TVN24

Czytaj więcej

1 Komentarz

Skomentuj