Piotr Szewczyk, przewodniczący Rady RIPOK i z-ca dyrektora ZUOK Orli Staw odniósł się do propozycji wprowadzenia regulatora cen w regionalnych instalacjach przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK) sugerowanej przez Związek Samorządów Polskich. – Jest to zadanie w tej branży niemożliwe do wykonania i nie posiadające racji bytu – ocenia ekspert.

Przedstawiciele samorządów apelowali niedawno, aby w RIPOK-ach wprowadzić regulator cen na wzór tego, który funkcjonuje w energetyce. Swój wniosek argumentowali tym, że „RIPOK-i mogą dowolnie kształtować poziom cen”, przez co gminy są zmuszone oddawać odpady do droższych i bardziej oddalonych instalacji.

Z postulatem Związku Samorządów Polskich nie zgadza się Piotr Szewczyk, przewodniczący Rady RIPOK. Przypomina, że działających obecnie w Polsce prawie 200 regionalnych instalacji do przetwarzania odpadów to w większości własność samorządów, które sfinansowały lub współfinansowały ich budowę z pomocą środków unijnych.

MTP 300 x 250

Gminy w dużej mierze sprawują nad instalacjami nadzór właścicielski, posiadają więc w RIPOK-ach pełny wpływ m.in. na politykę cenową – zauważa Szewczyk. W przypadku zakładów prywatnych też mogą realnie oddziaływać na ceny, ocenia ekspert.

Wśród miast, które należą do Związku Samorządów Polskich są takie, które posiadają swoje instalacje do przetwarzania odpadów. – Proponuję, aby ich przedstawiciele zaprosili swoich podwładnych, którzy na pewno im wyjaśnią, skąd biorą się takie a nie inne ceny w RIPOK-ach – mówi Piotr Szewczyk.

Konkurencja między RIPOK-ami już jest

Na dodatek często zdarza się, że w jednym regionie działa kilka instalacji i wtedy mogą one konkurować między sobą. Brak konkurencyjności to właśnie jeden z zarzutów ZSP. Piotr Szewczyk przypomina także, że „regionalizacji” podlega tylko zagospodarowanie odpadów komunalnych zmieszanych oraz odpadów zielonych. – Wszystkie pozostałe odpady mogą trafić do dowolnej instalacji wybranej przez ich posiadacza – informuje przewodniczący Rady RIPOK.

Szewczyk odniósł się także bezpośrednio do wysokości stawek za zagospodarowanie odpadów. – RIPOK jak każdy podmiot gospodarczy działający na rynku, chcąc kontynuować działalność i odtwarzać majątek musi kierować się rachunkiem ekonomicznym – mówi Szewczyk. Koszty funkcjonowania jednak cały czas rosną. Składają się na nie m.in. opłaty za energię, koszty osobowe, amortyzacja czy tzw. opłata marszałkowska, która w latach 2018-2020 będzie znacznie wyższa.

Choć funkcjonowanie RIPOK-ów w dużej mierze finansowane jest przez opłaty za przyjęcie odpadów do zagospodarowania, sukcesywnie maleje inny ważny przychód zakładów, czyli sprzedaż surowców wtórnych – zauważa Piotr Szewczyk.

Zbyt duże koszty, zbyt wiele czynników

Chińska blokada na odbiór odpadów, brak zapotrzebowania na surowce pochodzące z recyklingu, nielegalny import odpadów z zagranicy, rosnące koszty zagospodarowania frakcji kalorycznej – wszystkie te elementy sprawiają, że cena za przyjęcie odpadów musi być odpowiednio dostosowana do realiów rynkowych.

Propozycję wprowadzenia regulatora cen w branży odpadowej przewodniczący Rady RIPOK uważa zatem za nierealną. – Jest to zadanie w tej branży niemożliwe do wykonania i nie posiadające racji bytu – ocenia. Na cenę zagospodarowania odpadów wpływa zbyt wiele czynników, a rynek cały czas dynamicznie się zmienia, dlatego centralna kalkulacja i kontrola cen, zdaniem eksperta, nie mogą mieć w tym wypadku zastosowania.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

  1. Znieść regionalizację RIPOK – ów , wolny rynek ureguluje ceny na bramie. Gminy powinny wydzielić instalacje zagospodarowywania odpadów , jeżeli są zarządzane przez przez przedsiębiorstwa zajmujące się jednocześnie odbiorem odpadów, co pozwoli na zachowanie przejrzystości kosztów.

Skomentuj