W marcu rozpocznie się nabór do pilotażowego programu termomodernizacji budynków jednorodzinnych. Będą mogły w nim uczestniczyć gminy poniżej 100 tys. mieszkańców, znajdujące się na liście najbardziej zanieczyszczonych w Polsce. Krytycy programu uważają, że jego skala jest mikroskopijna w stosunku do potrzeb.

Nowe przepisy umożliwiające realizację programu weszły w życie 11 lutego. Minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz zapowiedziała, że nabór wniosków rozpocznie się w marcu i potrwa do kwietnia.

Program zakłada dofinansowanie do inwestycji termomodernizacyjnych nieprzekraczających kwoty 53 tys. zł. Państwo dołoży więc maksymalnie 37 tys. zł.

Dołożą się gminy

Dofinansowanie można otrzymać m.in. na wymianę źródeł ogrzewania na urządzenia spełniające standardy emisji zanieczyszczeń lub podłączenie do sieci ciepłowniczej, gazowej przy jednoczesnej termomodernizacji budynku.

Planowanie i realizacja termomodernizacji oraz wymiany pieców będzie zadaniem gminy. Dotacja z budżetu państwa wyniesie tu 70 proc., pozostałe 30 proc. mają pokryć samorządy biorące udział w pilotażu. – Środki te zostaną przekazane gminom po podpisaniu porozumienia z ministrem przedsiębiorczości i technologii – informuje MPiT.

Pieniądze na program pochodzą z Funduszu Termomodernizacji i Remontów znajdującego się w Banku Gospodarstwa Krajowego. MPiT zapowiada, że wnioski o dofinansowanie będą mogły składać wszystkie gminy w których występuje problem zanieczyszczania powietrza przez piece zamontowane w domach jednorodzinnych.

Zbyt mało pieniędzy

W latach 2021-2024 te pieniądze na program będą pochodziły z wpływów z opłaty recyklingowej, a w dwuletnim okresie pilotażowym (2019 i 2020) bezpośrednio z budżetu państwa (180 mln zł). W sumie do 2024 r. na program ma zostać przeznaczone ponad 1,2 mld zł.

Przy założeniu 70-procentowej dotacji oznacza to, że państwo przeznaczy na jeden do maksymalnie 37 tys. zł. Resort szacuje, że pieniędzy starczy na 23 806 przedsięwzięć. Krytycy programu m.in. Marek Sowa, były marszałek województwa małopolskiego a dziś poseł Platformy Obywatelskiej, uważają, że to mikroskopijna, 3-procentowa interwencja, bo termomodernizacji wymaga dziś około 853 tys. budynków. – Gminy otrzymały instrument, który może wywołać frustrację, ponieważ złożą wnioski, a nie będzie pieniędzy na ich realizację – mówił na łamach styczniowego wydania „Przeglądu Komunalnego”.

Źródło: Serwis Samorządowy PAP

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj