W mieszkaniach na warszawskim Powiślu ścieki wystrzeliły z toalet na dwa metry w górę. Mieszkania nadają się do remontu. Mieszkańcy winą obarczają dewelopera, który obok ich bloków stawia apartamentowiec. Spółdzielnia obwinia ratusz i wodociągi i boi się większej katastrofy.

W lipcu w kilku miejscach na ul. Oboźnej na Powiślu w Warszawie zapadła się ulica. Jej naprawa trwa. Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego nakazał ustalić przyczyny zarządcy drogi.

Śródmiejski Zarząd Terenów Publicznych odwołał się od tej decyzji. Twierdzi, że przyczyny uszkodzenia drogi są znane, a ważniejsze jest ustalenie przyczyna awarii kanalizacji. – Co więcej, nadzór budowlany nie odniósł się niestety do wpływu budowy realizowanej przy ulicy Oboźnej na istniejące zabudowania, a kwestia ta może mieć kluczowe znaczenie – przekazuje rzecznik Śródmieścia Jakub Leduchowski.

Tak samo uważają okoliczni mieszkańcy. Opowiadają, że chodnik i jezdnię „podniosły” rozerwane rury kanalizacyjne, a w mieszkaniach w bloku stojącym obok budowanego właśnie apartamentowca z toalet wylewały się fekalia – w tych znajdujących się na parterze i półpiętrze wystrzeliwały na dwa metry w górę. Przedstawiciele spółdzielni stwierdzili, że lokale nadają się do kapitalnego remontu.

Mieszkańcy vs. deweloper

Gdy w lipcu w stolicy spadło tyle deszczu, ile zwykle spada w miesiąc, w rejonie ul. Oboźnej kanalizacja nie była w stanie przyjąć także ścieków. Ciśnienie wypchnęło je więc do mieszkań.

Mirosław Sobieraj z MPWiK Warszawa tłumaczy, że winny jest zalegający w kanalizacji beton, przez który światło kanału zwężyło się do ok. 40 cm. Wodociągi nie są w stanie jednak stwierdzić skąd beton wziął się w rurach kanalizacyjnych i czy rzeczywiście to on jest winny zalaniu mieszkań fekaliami.

Mieszkańcy wiedzą jednak swoje i winą obarczają budowany w sąsiedztwie przez firmę Marvipol apartamentowiec. Mają to być jedne z najdroższych mieszkań w Warszawie.

Marvipol ma zgodę MPWiK na odprowadzanie wody z budowy do kanalizacji. Jak podkreślają przedstawiciele dewelopera, budowa toczy się zgodnie z pozwoleniem na budowę, więc nie ma powodu, by ją zatrzymywać. – Nie spłukiwaliśmy i nie spłukujemy betonu do kanalizacji – zapewniają przedstawiciele Marvipolu.

Zaprzeczają też twierdzeniom mieszkańców jakoby filtry na pompach odprowadzających na budowie wodę do kanalizacji, które miały uchronić instalację przez zatkaniem, zainstalowano dopiero po awarii.

Kto jest winny?

Także MPWiK zapewnia, że to nie wodociągi odpowiadają za cofkę ścieków do mieszkań. Podczas kontroli przeprowadzonej w budynku wyszło na jaw, że na zagłębionych poziomach brakuje zaworów zwrotnych zabezpieczających przed zalaniem mieszkań z sieci a woda opadowa z podwórka zbierana jest do instalacji wewnętrznej. – Zarządca budynku musi przebudować instalację wewnętrzną i zamontować niezbędne zabezpieczenia, by zabezpieczyć się przed kolejnymi zalaniami – mówi Marek Sobieraj z MPWiK Warszawa.

Przedstawiciele spółdzielni Tom 1 twierdzą z kolei, że gdy po pierwszej ulewie ciśnienie w kanalizacji rozsadziło rurę żeliwną wchodzącą w PCV należące do spółdzielni jej resztki zatkały zasuwę burzową. Krzysztof Pustoła ze spółdzielni Tom 1 przypomina, że przeprowadzono wówczas remont wszystkich instalacji i zainstalowano nowe zasuwy burzowe.

Gdy przyszła następna ulewa, ciśnienie rozerwało pionowe rury kanalizacyjne. – Pokazywałem te zasuwy pracownikom z MPWiK, bardzo niechętnie przyjmowali to do wiadomości – opowiada Pustoła.

Spółdzielnia obawia się też, że budynek został podmyty. Winą obarcza MPWiK i stołeczny ratusz wydający pozwolenie na budowę apartamentowca. Chce, by miasto pokryło koszty ekspertyzy fundamentów, a miejska spółka zapłaciła z remont mieszkań zalanych przez ścieki.

Rzecznik dzielnicy zapewnia, że urząd monitoruje sprawę i jeśli interes mieszkańców nieruchomości położonych przy ul. Oboźnej będzie zagrożony, burmistrz Śródmieścia Aleksander Ferens podejmie interwencję.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Czytaj więcej

Skomentuj