Emeryt z Dolnego Śląska z własnej inicjatywy i na własną rękę sprząta dzikie wysypiska, na które trafia w lasach, na łąkach i w rzekach. Urzędnicy nie zawsze są tym zachwyceni.

Pan Waldemar Woźniak ma 71 lat. Sprząta lasy, łąki i jeziora. Gdy zbierze dużą ilość śmieci, powiadamia władze gmin. Miesiąc temu w gminie Marcinkowice zebrał ich ponad cztery tony. Śmieci nadal nie uprzątnięto.

Pan Waldemar dzwonił nie tylko do urzędu (wielokrotnie), ale także do przedsiębiorstwa, z którą gmina ma podpisaną umowę na odbiór odpadów. Dziennikarze TVN towarzyszyli mu podczas kolejnej wizyty w urzędzie. Wójt, z którym próbował się kontaktować, był na spotkaniu.

Odbierzemy posegregowane

Kolejne trzy tony śmieci pan Waldemar zebrał w gminie Mietkowo. Tam też nikt nie odebrał worków, które już popękały.

W końcu dziennikarzom udało się skontaktować w wójtem Marcinkowic: – Wiem, że jest duży problem ze śmieciami. Jestem jednak pewny, że te śmieci znikną. Nikt nie neguje tego, co robi pan Waldemar. Wyposażyliśmy pana w worki, które mu nie odpowiadały – mówi Stanisław Leń. I dodaje: – Chwała panu Waldemarowi, że zbiera śmieci. Jako gmina możemy odbierać je, ale posegregowane – mówił wójt Stanisław Leń.

– Jakbym miał jeszcze segregować te śmieci, to ja bym z tego lasu za pół roku nie wyszedł – komentuje pan Waldemar.

Jak długo pan Waldemar miałby czekać na wywóz odpadów, które zebrał? – Firma, która wywozi śmieci, sukcesywnie zajmuje się różnymi gminami. Dopiero gdy będzie miała wolne moce przerobowe, będzie mogła podstawić nam kontener. (…) To jest procedura około półtora miesiąca. Nie umiem wskazać konkretnej daty – stwierdził Stanisław Leń, wójt gminy Marcinowice w rozmowie z dziennikarzami.

Gdy ci zadzwonili do zakładu oczyszczania miasta okazało się, że na kontener trzeba czekać maksymalnie dwa dni. I nieważne, czy zamawia go osoba prywatna czy gmina.

Jednak można

Przez pół roku pan Waldemar zebrał w gminie Świdnica około 40 ton śmieci. By je wywieźć potrzebne było 20 kontenerów. Władze tamtejszej gminy nie widziały żadnych problemów i budżecie zabezpieczyły pieniądze zarówno na ich wypożyczenie, ale też na rękawice i worki.

Po wizycie dziennikarzy w urzędzie gminy Marcinkowice pan Waldemar dowiedział się, że odpady zostaną odebrane.

Źródło: TVN

Czytaj więcej

1 Komentarz

  1. Niestety – wielu takich wójtów, burmistrzów i prezydentów mamy. Oby przyszłe wybory raz na zawsze oddzieliły ziarno od plew !

Skomentuj