Wiele przedsiębiorstw wodociągowych stosuje systemy biomonitoringu wody, w których wskaźnikami są małże słodkowodne. Warszawskie MPWiK poszło o krok dalej i oprócz małży wykorzystuje ryby słodkowodne.

Biomonitoring stosuje się aby zwiększyć bezpieczeństwo procesu uzdatniania wody. Testerami wody w Wodociągach Warszawskich są małże oraz wybrane gatunki słodkowodnych ryb, np. certy, brzany lub wzdręgi. Ryby umieszczane są w akwariach przepływowych z wodą ujmowaną infiltracyjnie (spod dna Wisły) lub powierzchniowo (pobieraną bezpośrednio z rzeki). Ich zachowanie obserwują w określonych odstępach czasu odpowiednio przeszkoleni pracownicy dyspozytorni zakładu w Wieliszewie. Każde nietypowe zachowanie ryb jest odnotowywane oraz szczegółowo analizowane i  stanowi sygnał do rozpoczęcia odpowiednich testów laboratoryjnych.

Alarm wywołuje zamknięcie muszli

System biomonitoringu oparty o małże wykorzystuje gatunek skójka zaostrzona, który jest bardzo wrażliwy na zanieczyszczenia wody. Służy on do monitorowania jakości wody w Wiśle i Jeziorze Zegrzyńskim. Osobniki tego gatunku żyją nawet kilkadziesiąt lat, ale po trzech miesiącach pracy w Wodociągach Warszawskich, mięczaki wracają do zbiornika skąd pochodzą – czyli wielkopolskich jezior.

Po odłowieniu małże trafiają do laboratorium, gdzie przez okres minimum 2 tygodni przechodzą proces selekcji oraz aklimatyzacji. Po tym czasie muszą zostać odpowiednio przygotowane do pracy oraz skalibrowane w systemie biomonitoringu. Na tym etapie ustala się naturalne rozwarcie ich muszli – w ten sposób małże odżywiają się materią organiczną zawartą w wodzie. Dzięki temu, już podczas późniejszej obserwacji można ocenić, czy ich zachowanie i aktywność życiowa, są prawidłowe.

Następnie mięczaki, po wyposażeniu ich w odpowiednie czujniki, są umieszczane w specjalnie zaprojektowanym zbiorniku przepływowym z wodą ujmowaną z Wisły (w przypadku studni Gruba Kaśka) lub Jeziora Zegrzyńskiego (na terenie Zakładu Północnego w Wieliszewie). Małże podłącza się do sterownika systemu, który przesyła dane do specjalnego komputera. W ten sposób non-stop rejestrowany jest  stopień  rozwarcia ich muszli. W przypadku pogorszenia  jakości wody, małże mogą je zamknąć, czyli odizolować się od otoczenia, co natychmiast spowoduje uruchomienie alarmu, który będzie sygnałem dla naszych pracowników do wykonania określonych badań laboratoryjnych.

Nie tylko żywe organizmy

Niezależnie od pomocy niektórych organizmów, jakość wody dostarczanej do blisko 2,5 mln mieszkańców Warszawy i okolic, jest kontrolowana przez doświadczony zespół laborantów, którzy korzystają z nowoczesnego sprzętu analitycznego. Woda jest również monitorowana przez elektroniczne urządzenia pracujące w systemie on-line, które na bieżąco pokazują jej istotne parametry badane na poszczególnych etapach uzdatniania. Łącznie analizuje się ponad siedemdziesiąt wskaźników, dzięki czemu wodociągi wiedzą, że warszawska kranówka spełnia surowe normy.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

3 Komentarze

  1. W POLSCE stosowanie biologicznego monitoringu wody jeszcze raczkuje. W USA, Chinach, Niemczech, Francji oraz innych rozwiniętych państwach w których istnieje spora obawa przed terroryzmem, a także wieloletnim, rabunkowym efektem działania człowieka w środowisku naturalnym małże, ryby i raki są na porządku dziennym w technologi SUW-ów.

  2. Potwierdzam stwierdzenie poprzednika. Naturalne metody zawsze będą mniej zawodne od człowieka, badań w lab., czy nowoczesnych urządzeń pomiarowych. Ryby i małże od wieków były wskaźnikami czystości wody w jeziorach czy rzekach.
    Jeśli wspomniane da się przekuć na weryfikacje jakości wody ujmowanej przez wodociągi np z Wisły, Warty, Odry czy innego ujęcia powierzchniowego winien być to system obowiązkowy w przedsiębiorstwie wod-kan.

  3. takie systemy powinny być w każdym wodociągu! przecież nie każde skażenie jest normowane w rozporządzeniu a małża zawsze zareaguje na daną substancję aparat niestety tego nie potrafi

Skomentuj