Udział wody zdatnej do picia w ogólnej ilości wody na ziemi wynosi 1 proc. W świetle prognoz o wzroście demograficznym i przemysłowym trzeba znaleźć metody na oszczędne i prawidłowe gospodarowanie tak cennym surowcem. Szacuje się, że 70 proc. dostępnej wody słodkiej wykorzystuje produkcja roślinna i zwierzęca, z czego 30 proc. przypada na produkcję zwierzęcą.

Wydaje się niemalże cudem, że tak drobny ułamek zasobów wodnych jest podstawą życia wszystkich ludzi, których liczbę szacuje się na ponad 7,5 mld. Liczba ta gwałtownie wzrasta na skutek rozwoju medycyny, nowych technologii i zmian kulturowych. Nic nie zapowiada, aby tempo miało maleć w najbliższych latach, co przekłada się na wzrost zapotrzebowania na wodę. A dostarczenie jej nie będzie wcale takie łatwe. Już obecnie ponad 2 mld ludzi nie ma dostępu do czystej wody pitnej, a 40 proc. powierzchni Ziemi ma niedostateczne zasoby wodne – są to obszary pustynne i półpustynne.

Kosztowne sposoby pozyskiwania wody

Rozwój przemysłu, szczególnie związanego z produkcją żywności, urbanizacja, wzrost liczby ludności – wszystkie te czynniki powodują pogorszenie sytuacji. Szacuje się, że do roku 2050 zapotrzebowanie na wodę pitną wzrośnie o 60 proc..

Aby sprostać wymaganiom konsumpcji, niektóre kraje już rozpoczęły olbrzymie inwestycje. Zjednoczone Emiraty Arabskie wydają rocznie ponad 3,5 mld dolarów na odsalanie wody morskiej, Dubai Electricity and Water Authority buduje stację odsalania wody zasilaną w całości energią słoneczną, o planowanej produkcji 545 tys m3 wody dziennie. Wartość tę ma osiągnąć do 2024 r.

Wodochłonna produkcja mięsa

Jak obecnie wykorzystywany jest 1 proc. wody zdatnej do picia? Szacuje się, że rolnictwo, łącznie z gospodarką leśną, zajmuje 60 proc. powierzchni Ziemi, a produkcja roślinna i zwierzęca wykorzystuje 70% dostępnej wody słodkiej, z czego 30 proc. przypada na produkcję zwierzęcą.

Tak zwany ślad wodny, czyli ilość wody potrzebnej na wyprodukowanie 1 kilokalorii produktu, jest dla mięsa przeciętnie 20 razy większy niż dla produktów roślinnych. „Z perspektywy dbania o zasoby słodkiej wody wydajniejsze jest uzyskiwanie kalorii, białka i tłuszczu z roślin niż z produktów odzwierzęcych” – podkreślają autorzy raportu „The Green, Blue and Grey Water Footprint of Farm Animals and Animal Products” z 2010 r., opublikowanego przez Unesco-IHE Institute for Water Education. Ograniczenie produkcji zwierzęcej oznacza również zmniejszenie ilości antybiotyków w ekosystemie, zmniejszenie postępującej deforestacji (obecnie trwa masowe wycinanie lasów Amazonii pod pastwiska dla bydła), zmniejszenie problemów z utylizacją ścieków i odpadów czy ilości zużywanej energii elektrycznej.

Więcej na ten temat przeczytać można w majowym wydaniu miesięcznika „Wodociągi-Kanalizacja” w felietonie Anny Seredyńskiej-Kraus.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj