Nie proponowane przez rząd 500 m, a 700 m wynosić ma w Polsce minimalna odległość wiatraka od budynków mieszkalnych. Tej treści zmianę przegłosowali posłowie PiS podczas posiedzenia komisji zajmującej się nową ustawą wiatrakową.

– Bez 500 metrów ustawa wiatrakowa jest bublem – przez 10 lat nie powstanie żadna nowa farma wiatrowa – komentuje Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Poprawka Suskiego

Zgłoszona przez szefa komisji energii Marka Suskiego (PiS) poprawka ustanawia na 700 m minimalną odległość budowy wiatraków od budynków o funkcji mieszkalnej. Głosami posłów PiS poprawkę przyjęto podczas wspólnych prac sejmowych komisje energii, klimatu i aktywów oraz samorządu i polityki regionalnej. W wersji uwzględniającą tę poprawkę projekt trafi pod obrady plenarne Sejmu.

– Bez 500 metrów ustawa wiatrakowa jest bublem – przez 10 lat nie powstanie żadna nowa farma wiatrowa. Zmiana minimalnej odległości elektrowni wiatrowych na 700 m niesie za sobą tragiczne dla energetyki wiatrowej konsekwencje. Uniemożliwi ona wykorzystanie potencjału jaki drzemie w polskim wietrze. Zamiast kilkunastu, powstanie co najwyżej kilka GW mocy w wietrze. To de facto dalsze blokowanie energetyki wiatrowej na lądzie. To niezrozumiałe w obliczu kryzysu energetycznego i dramatycznie wysokich cen energii – komentuje Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

200 istotnych metrów

Portal Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej przypomina, że nowelizacja ustawy odległościowej została szeroko konsultowana i zaakceptowana zarówno przez stronę społeczną, jak i rządową, otrzymując pozytywną opinię Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu. Zaakceptowana liberalizacja zasady 10H do 500 metrów pozwalała na ponad 25-krotne zwiększenie dostępności terenów pod inwestycje wiatrowe (z obecnych 0,28 % do 7,08 % powierzchni Polski). Na 500 m zgadzał się zatem i rząd, i samorządy, i inwestorzy. Osiągnięto kompromis. Poprawka to jakby grom z jasnego nieba, niespodziewana wolta.

Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej poddało analizie własnej ponad 30 projektów nowych farm wiatrowych, które pierwotnie zakładały minimalną odległość od istniejących i planowanych zabudowań mieszkalnych równą 500 m. Z przeprowadzanego przeglądu wynika, że zwiększenie minimalnej odległości do 700 m, powoduje redukcję możliwej mocy zainstalowanej o około 60-70%.

– Energię elektryczną traktujemy jako szansę dla rozwoju lokalnych społeczeństw. To dla nas wpływy budżetowe, które pozwolą na inwestycje służące lokalnej społeczności. Decyzje o lokalizacji inwestycji powinny być podejmowane na poziomie lokalnym, a nie centralnym. Od tego są samorządy, aby decydować o przyszłości lokalnych społeczności i razem z mieszkańcami powinny mieć głos decydujący. Gminy czekały na te 500 metrów, dziś te możliwości jedną poprawką zostały nam drastycznie zmniejszone – pointuje Leszek Kuliński, wójt gminy Kobylnica.

 

Czytaj więcej

1 Komentarz

  1. Jak jednym swoim bazgrołem Suski głup ruski dalej blokuje rozwój energetyki wiatrowej w kraju i doprowadza na skraj bankructwa setki tysięcy gospodarstw domowych płacach nienormalnie wysokie rachunki za politykę PISu utrzymywania nierentownych kopalń węgla, którego i tak nie ma i od lat nikt nie kupie bo jest za drogi.

Skomentuj