24% PET butelkowy, 23% PP homo, 21% PP random, 20% HDPE – takie spadki cen w porównaniu do ubiegłego roku zanotowały poszczególne rodzaje tworzyw sztucznych. Przy jednoczesnym wzroście kosztów działalności zakładów recyklingu zakupy surowców z odzysku przestały się opłacać.

Kolejnym efektem koronawirusa są spadki zamówień tworzyw sztucznych przez motoryzację, lotnictwo i sektor budowlany.

– Skutków pandemii nie odczuły tylko opakowania dla sektora spożywczego, gdzie zamówienia są na stałym poziomie – mówi Robert Szyman, dyrektor generalny Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych.

Kumulacja problemów

Sytuacji nie poprawia fakt, że spadły też ceny polimerów pierwotnych, których niskie ceny są pochodną ceny surowca pierwotnego, czyli ropy, oraz popytu na tworzywa.

– Zapotrzebowanie na polimery spadło, a producenci dbają o swoją płynność finansową, więc bardziej im się opłaca sprzedawać taniej polimery i notować przychody niż czekać z surowcem, aż wzrosną ceny – mówi Konrad Nowakowski, prezes Polskiej Izby Odzysku i Recyklingu Opakowań.

Recyklerzy mogą bankrutować. Bez wdrożenia ROP branża jest pod ścianą

Do tego wzrósł też koszt działalności podmiotów z branży recyklingu – nowelizacja ustawy o odpadach wprowadziła konieczność uzyskania nowych pozwoleń, zabezpieczenia roszczeń, wprowadzenia monitoringu czy operatów przeciwpożarowych, a także dostosowania instalacji do nowych przepisów.

Konsekwencją sumy wszystkich tych czynników jest sytuacja, w której rekordowo tanie tworzywa są dużo tańsze niż te z odzysku. Zakłady recyklingu boją się więc upadku, bo branża jest chwilowo nierentowna – recyklat kupują od nich tylko ci, którzy muszą, bo np. dla reklamy ogłosili, że produkują butelki z surowców wtórnych. Dlatego Stowarzyszenie „Polski Recykling” zawnioskowało do premiera o wprowadzenie przy kolejnej nowelizacji tarczy antykryzysowej podatku od plastiku dla tworzyw, które nie zawierają co najmniej 30% plastiku z recyklingu. To miałoby zwiększyć zainteresowanie recyklatem.

Nowy podatek? Nie tędy droga

Propozycja spotkała się jednak ze sprzeciwem branży. – Dawanie administracji kolejnego narzędzia do opodatkowania biznesu, gdy ten ma tak głębokie trudności, wydaje się złą receptą na radzenie sobie z przemysłem odpadów, zwłaszcza że sytuacja jest przejściowa, a w takiej powinniśmy stosować przejściowe środki i wesprzeć branżę recyklingu na okres pandemii – mówi Robert Szyman. Jako przykład podaje opłaty recyklingowe za torebki foliowe – środki z ich sprzedaży trafiają do budżetu, a nie na poprawę recyklingu.

Natomiast zdaniem Konrada Nowakowskiego tarcza powinna być bardziej marchewką niż kijem, zmniejszając obciążenia biznesu. – Lepiej wprowadzać ulgi podatkowe dla firm stosujących te granulaty zamiast podatku, by zachęcać do zakupu surowców wtórnych. Wdrożenie przepisów na korzyść przedsiębiorcy jest łatwiejsze i szybsze niż wprowadzenie nowego podatku – mówi ekspert.

Podatek od plastiku uratuje branżę recyklingu? [WIDEO]

Źródło: “Rzeczpospolita”

Czytaj więcej

Skomentuj