Europejskie miasta nie mogą czekać – średniowieczne układy ulic, XIX-wieczne kamienice i współczesne fale upałów tworzą mieszankę, która dosłownie podgrzewa atmosferę. Dlatego od Berlina po Wiedeń trwa wyścig o wprowadzenie zieleni tam, gdzie dotąd dominował asfalt, beton i plątanina podziemnych instalacji.
Miasta mogą podlewać zieleń wodą odzyskaną, ograniczać nawozy i chronić Bałtyk przed eutrofizacją. Projekt ReNutriWater pokazuje, jak dzięki recyrkulacji wody i składników odżywczych lokalne systemy wodne mogą wejść na cyrkularne tory.
Stoimy przed odwiecznym dylematem, czy miasta powinny być zwarte, czy zielone. Te pozornie przeciwstawne określenia mogą do pewnego stopnia iść ze sobą w parze, zwłaszcza gdy do gry włączymy miejską zieloną akupunkturę.
Sześć standardów, nowy sposób myślenia i próba ujarzmienia chaosu inwestycyjnego – Rybnik na poważnie zabiera się za zieloną rewolucję. Wiceprezydent Wojciech Kiljańczyk w rozmowie z Judytą Więcławską przyznaje, że błędy będą, bo bez nich nie da się nauczyć miasta szacunku do drzew. Ale plan jest jasny – traktować zieleń nie jak koszt, lecz jak sprzymierzeńca, i budować miasto, w którym ochrona drzew stanie się tak oczywista jak zapinanie pasów.
48 drzewek owocowych przy ul. Jasnej 31 zamieni Trynek w kameralny sad miejski. Za kilka lat mieszkańcy będą mogli zrywać jabłka, śliwy, grusze azjatyckie i czereśnie – prosto z drzew, podczas spaceru.











