Sektor wodociągowo-kanalizacyjny w Anglii i Walii jest w rękach prywatnych. Po ujawnionych niedawno aferach, podnoszą się głosy o renacjonalizacji.

Hasło nacjonalizacji przedsiębiorstw użyteczności publicznej, w tym sektora wodnego, podnoszą lewicowi politycy z Partii Pracy. Jeremy Corbyn i John McDonnel posiłkują się badaniami, wedle których upaństwowienie przedsiębiorstw wod-kan popiera 83 proc. respondentów.

Dziś sektorem wodnym w Wielkiej Brytanii zajmuje się kilkadziesiąt większych i mniejszych spółek podlegających państwowemu regulatorowi. Na terenie Walii i Anglii jest to Water Service Regulation Authority (OfWat).

CCJ 300 x 250

Afera Thames Water

Produkcja wody pitnej i oczyszczanie ścieków jest w Anglii i Walii w rękach prywatnych od 1989 r., kiedy wielką prywatyzację wdrażała premier Margaret Thatcher. Największą spółką jest Thames Water, obejmująca terytorium południowo-wschodniej Anglii, w tym Londyn. Firma zatrudnia 5 tys. pracowników i obsługuje 15 mln osób.

W 2006 r. niemiecki koncern RWE sprzedał spółkę holdingowi Kemble Water Holding Ltd, kontrolowanemu jest przez australijski bank inwestycyjny Macquarie Group. Bank zaciągnął na ten cel kredyt wysokości 2,8 mld funtów. W 2017 r. Macquarie pozbył się udziałów w Thames Water, ale jednocześnie zaciągnięty w 2006 roku dług przerzucił na konto brytyjskiej spółki. Przez 11 lat bank wypłacił właścicielom akcji Thames Water ponad miliard funtów dywidend, co dało inwestorom 17-procentową stopę zysku. Natomiast od 2010 do 2015 roku nie płacił podatków ze względu na złą sytuację spółki.

Financial Times określił opisana sytuację mianem “zorganizowanego rabunku”, bowiem teraz po sprzedaży długi będą spłacać klienci w swoich rachunkach. Przez okres 11 lat bowiem dług spółki wzrósł z 3,6 mld funtów do 11 mld.

Cała ta transakcja była możliwa dzięki zawikłanym stosunkom własnościowym. Formalnie bank nie był właścicielem Thames Water, ale był oddzielony od niej licznymi spółkami zależnymi i współzależnymi, z których dwie były zarejestrowane na Kajmanach.

Do złej opinii Thames Water przyczyniają się też wielokrotne zanieczyszczenia ściekami rzek i ogromne straty czystej wody przy przesyle (180 litrów na osobę). Centralny regulator Ofwat nałożył  w ubiegłym roku na spółkę ogromne kary z tych powodów. Pod naciskiem Ofwat doszło też do wymiany kierownictwa spółki. Nowy zarząd Thames Water przygotował już program naprawczy, zobowiązał się do gromadzenia pieniędzy na inwestycje oraz ogłosił, że dywidendy w ciągu najbliższych dwóch lat nie będą wypłacane akcjonariuszom. Obecnie Thames Water należy do brytyjskich, kanadyjskich, bliskowschodnich i chińskich właścicieli.

Nacjonalizacja?

Nick Cohen, komentator tygodnika “The Spectator”, przytacza ustalenia badaczy z Greenwich University dotyczące sektora wod-kan. W ciągu ostatniej dekady 9 spółek uzyskało 18,8 mld, a czego 18,1 mld wypłacono jako dywidendy akcjonariuszom. Inwestycje finansowano natomiast z kredytów, które spłacają klienci w swoich rachunkach. Badacze twierdzą, że upaństwowienie sektora przyniosłoby prawie 2,5 mld funtów oszczędności rocznie. Nic wiec dziwnego, że wątek ten podejmują lewicowi brytyjscy politycy.

źródło: www.england.pl, www.independent.co.uk, www.theguardian.com

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj