O sytuacji w branży zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego z Wojciechem Koneckim, dyrektorem CECED Polska rozmawia Katarzyna Błachowicz, redaktor naczelna „Recyklingu”.

Katarzyna Błachowicz, “Recykling”: W pakiecie o gospodarce o obiegu zamkniętym (Circular Economy Package, CEP) jest kładziony nacisk na zapobieganie powstawaniu odpadów, ponowne użycie produktów, jak i ekoprojektowanie. Czy na tym etapie zauważa Pan jakieś bariery w realizacji unijnych celów?

Wojciech Konecki, CECED Polska: Branża zużytego sprzętu elektrycznego jest pionierem w realizacji rozszerzonej odpowiedzialności producentów, czyli tak naprawdę fundamentów CEP. Firmy AGD od dawna podejmują działania dążące do zapobiegania powstawaniu odpadów, zmniejszania poziomu zużycia materiałów i energii na każdym etapie cyklu życia, od projektu po recykling.

Nasza branża dostarcza sprzęt zużywający o ok 70 proc. mniej wody czy prądu w porównaniu do tego sprzed 10-15 lat. Niestety wciąż niewielu użytkowników jest tego świadomych. To będzie jednym z głównych wyzwań gospodarki obiegu zamkniętego – uaktywnienie konsumentów. Zamiast obecnych, skromnych i często nietrafionych kampanii edukacyjnych, potrzebujemy systemowego podejścia wraz z zachętami dla użytkowników.

Problemem jest także niedofinansowany nadzór i brak rzeczywistego monitoringu całego systemu. W konsekwencji wciąż część odpadów omija system stworzony przez producentów i cały rejestr.

Czy potrzeba dialogu z recyklerami, by produkowany sprzęt elektryczny i elektroniczny w późniejszym czasie – już jako odpad – nadawał się do odzysku i recyklingu?

Dialog zawsze jest potrzebny. Często z recyklerami rozmawiamy w różnych krajach i na wielu płaszczyznach. Wedle zasady rozszerzonej odpowiedzialności producenta organizujemy i finansujemy cały system recyklingu, więc jesteśmy żywotnie zainteresowani jego efektywnością.

Im sprzęt jest łatwiejszy w demontażu, a podzespoły bardziej przydatne do recyklingu, tym system jest dla nas tańszy. Jest to zatem kryterium ekonomiczne. Oprócz tego, istotna jest sprawa zgodności z przepisami prawa oraz zwykłej logiki, a nawet odpowiedzialności za środowisko naturalne.

Czy tworzone są w tym celu strategie np. surowcowe, wykorzystania surowców wtórnych itp.?

To chyba za dużo powiedziane. Nie słyszałem, aby jakikolwiek producent elektroniki prowadził jakąś wyszukaną politykę surowcową na własną rękę. My produkujemy i sprzedajemy sprzęt AGD. Aby robić to efektywnie, musimy oczywiście pozyskiwać surowce, jednak poszczególne etapy gospodarki o obiegu zamkniętym pozostawiamy zwykle odpowiednim specjalistom od selektywnej zbiórki, przetwarzania i finalnego recyklingu. Hut raczej nie planujemy kupować.

Czy nowela ustawy o ZSEE z 11 września 2015 r. ma szansę uzdrowić rynek związany z elektroodpadami? Jak ocenia Pan rok jej funkcjonowania? Gdzie tkwi słabość systemu gospodarki elektroodpadami?

Nowe prawo dopiero teraz zaczyna przynosić efekty. Wiele najistotniejszych zapisów jeszcze nie weszło w życie, a już niektórzy „niezależni” eksperci wypowiadają się np. o kompletnym braku standardów i lokują Polskę w ogonie Europy.

Ustawa nie jest doskonała, jednak wprowadza wiele rozwiązań, które mogą przynieść zaskakujące efekty, np. system audytów. Nie zgodzę się również z twierdzeniami, że Polska jest jedynym krajem bez standardów i cały recykling odbywa się za pomocą młotka (to prawdziwe wypowiedzi!). Byłaby to obraza dla setek, a może tysięcy osób pracujących w tym systemie.

Przypomnę, że zaczynaliśmy od zera pod względem infrastruktury, świadomości obywatelskiej, zaangażowania gmin, edukacji oraz nakładów finansowych. Przez pierwsze 10 lat osiągnęliśmy tyle, ile nie osiągnęły w tym czasie niektóre wielkie kraje Europy Zachodniej.

Zbierając 40 proc. wprowadzonej masy, jesteśmy jako branża recyklingu elektroniki w czołówce innych systemów, mocno wyprzedzając sektor komunalny, opakowaniowy itp. Odzyskujemy prawie 90 proc. tego, co selektywnie zbieramy. Raportujemy do GIOŚ ok. 150 tys. ton, czyli tyle co ustawa i dyrektywa wymagają, jednak poza oficjalnym systemem sprawnie działa tradycyjny kanał złomiarski, w którym nic się nie marnuje i znakomita większość elektrycznego złomu poddawana jest recyklingowi. My trochę krzywo na ten strumień patrzymy, ponieważ daje sobie radę bez nas, ale gdyby usprawnić monitoring, implementować dodatkowe standardy i raportowanie, to może okazałoby się, że jesteśmy nawet w czołówce Europy pod względem selektywnej zbiórki i odzysku elektroniki. I w tych właśnie aspektach widzę potrzebę powtórnego przeanalizowania zapisów Ustawy o ZSEE.

Czytaj więcej

1 Komentarz

  1. Co za absurd, chwalić się 40% zbiórki.. Komunalka zbiera ok 90%… Niech rozmówca wskaże kto i kiedy mówił ze zsee w Polsce dementuje się TYLKO młotkiem? Gdzie są te standardy przetwarzania zsee?

Skomentuj