Unia Metropolii Polskich zamierza wystosować list do premiera w sprawie ograniczeń dotyczących komunikacji miejskiej w związku z epidemią koronawirusa. Obecne rozwiązanie uważa za „nieżyciowe” i podkreśla, że nie były one konsultowane z samorządami, a to one odpowiadają za komunikację miejską.

W czwartek, 26 marca, podczas konferencji prasowej, mówił o tym prezes zarządu UMP, prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski. Tego dnia odbyła się także wideokonferencja z prezydentami miast należących do UMP, podczas której dyskutowano m.in. o działalności komunikacji miejskiej w związku z wprowadzonymi obostrzeniami.

Przerażenie prezydentów

Chodzi o liczbę osób, które jednocześnie mogą przebywać w autobusie czy tramwaju. Takich osób nie może być więcej, niż połowa miejsc siedzących w danym pojeździe. – Prezydenci miast UMP generalnie są przerażeni. To znaczy, te przepisy nie były z nami konsultowane i są w dużej mierze nieżyciowe – mówił Truskolaski.

– Na przykład w Gdańsku zamówiono tramwaje o jak największej pojemności, czyli do tramwaju wchodziło dwieście osób, ale miejsc siedzących jest tam tylko 28. Czyli teoretycznie i praktycznie, według tych przepisów ten tramwaj może przewozić maksymalnie 14 osób. Pytanie, jak dowieźć, czasami tysiące, osób do zakładów pracy – zauważył.

Dodał też, że prezydenci miast są tym faktem „zdruzgotani”. – Nie zbulwersowani, dlatego, że rozumiemy, że te przepisy zostały wprowadzone w trosce o zdrowie naszych mieszkańców. Ale tak naprawdę to samorządy powinny określić bezpieczną liczbę osób, która w danym pojeździe może się znajdować, aby obywatele byli od siebie separowani – dodał.

Jeszcze w czwartek UMP miała skierować w tej sprawie list do premiera Mateusza Morawieckiego, który zawierałby także prośbę również o wideokonferencję, dlatego że, jak mówił Truskolaski, „łatwo w Warszawie pisze się przepisy, natomiast to my, tutaj na dole, odpowiadamy za ich wdrożenie”.

Stanowisko można znaleźć poniżej:

Białystok jako przykład

W Białymstoku, by spełnić wymogi zarządzenia dotyczącego komunikacji publicznej, autobusy w godzinach szczytu porannego i popołudniowego mają być dublowane, tzn. będą jeździły po dwa o tej samej godzinie. Prezydent miasta mówił, że do godzin przedpołudniowych w czwartek w mieście zaistniały dwie sytuacje naruszenia norm. W pierwszym było to 3-4 osoby za dużo w stosunku do liczby miejsc siedzących, w drugim autobus nie zatrzymał się na przystanku i nie zabrał kolejnych pasażerów, bo to wiązałoby się ze zbyt dużą liczbą osób w pojeździe.

Sytuacja w Białymstoku jest monitorowana na bieżąco i tak będzie też dostosowywany rozkład. – Mam przekazane zalecenie od policji by kierowca, który stwierdzi, że na przystanku wsiadło do autobusu zbyt dużo osób, z tego przystanku po prostu nie odjeżdżał, aż ta liczba nie będzie właściwa – dodał prezydent miasta. Zapowiedział też, że magistrat chce porozumieć się z władzami firm, które działają w białostockiej podstrefie Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, by tak zmienić grafiki, by nie wszyscy w jednym czasie zaczynali i kończyli pracę. Takie rozwiązanie pomogłoby zapewnić bezpieczeństwo epidemiczne w autobusach.

Czytaj więcej

Skomentuj