Gdy kończą się – albo stają się niedostępne na przykład z powodu wojny – złoża rud metali, nadchodzi dobry czas na nowy rodzaj górnictwa, czyli górnictwo miejskie (ang. urban mining).

Urban mining to proces odzyskiwania cennych surowców z zużytych produktów (np. pojazdów, sprzętów elektronicznych), instalacji, budynków i różnorodnej, stworzonej przez człowieka infrastruktury. Jest to obecnie jeden z najszybciej rozwijających się trendów w światowym recyklingu.

Ceny i dostępność metali

Na światowych rynkach ceny nieodmiennie rosną. Są po temu trzy powody. Po pierwsze – rośnie ich zużycie. Po drugie – wyczerpują się istniejące złoża, a uruchomienie nowych trwa latami. Szybki wzrost popytu napotyka, z natury rzeczy, na opóźniony wzrost podaży. Po trzecie – stabilność dostaw zakłócona została przez pandemię i konflikty zbrojne. To szczególnie ważne w wypadku metali rzadszych. Przykładowo na ogarniętą wojną Demokratyczną Republikę Konga przypada około 70% światowej produkcji kobaltu i 50% jego rezerw. Aż 44% palladu z kolei przypada na toczącą wojnę Rosję. 

W ocenie zawartej w Światowej Perspektywie Ekonomicznej autorstwa Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) braki dotyczyć mogą w pierwszej kolejności metali zawartych w sprzęcie elektronicznym. Szybko postępująca transformacja, zgodna ze scenariuszem „zerowa emisja netto” Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE), doprowadzi w perspektywie 2040 roku do sześciokrotnego wzrostu popytu na całkowite zużycie litu (Li) i kobaltu (Co), pod wpływem popytu na czystą energię (głównie baterie). Podobnie miedź (Cu) wykazuje dwukrotny wzrost, a nikiel (Ni) czterokrotny wzrost całkowitego zużycia (w tym popytu niezwiązanego z czystą energią) – podaje MFW.

Zmarnowane bogactwo

Na dodatek pozyskanie jednej tony miedzi ze złóż naturalnych oznacza konieczność wydobycia (w zależności od jakości) nawet do 200 ton rudy. Recykling odpadów zawierających miedź sprawi, że na pozyskanie jednej tony tego metalu zużyjemy jedynie 20% energii, którą musielibyśmy przeznaczyć na wytworzenie miedzi „od podstaw”, czyli zaczynając od wydobycia rudy. 

– Tymczasem metale te znajdują się w zużytych sprzętach elektrycznych i elektronicznych. Trzeba nauczyć się je odzyskiwać – mówi Bartosz Kubicki, prezes zarządu Elektrorecykling. Nauka i zastosowanie jej w praktyce mogą przynieść znaczący efekt.

Według wyliczeń Związku Pracodawców AGD – APPLiA, obecnie odzyskuje się aż 90% metali oddawanych prawidłowo w ramach systemu odbioru zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego (ZSEE). – Ale dotyczy to tego sprzętu, który z rynku udało się zebrać. A nie jest tak, że zbiera się go w 100 procentach – zastrzega Paolo Falcioni, dyrektor generalny APPLiA Europe.

Jednak mimo efektywnych i już opracowanych technologii udaje się nam odzyskać nie 90%, a jedynie 30% ś...