W 2021 r. znakomita większość działających w Polsce przedsiębiorstw wod-kan złożyła wnioski o zatwierdzenie taryf wodociągowych i kanalizacyjnych. Formalnie organy regulacyjne deklarowały indywidualny tryb rozpatrywania każdego wniosku i uwzględnianie wszelkich kosztów celowych prowadzenia działalności. Rzeczywistość postępowań taryfowych okazała się niestety zupełnie inna i uzyskanie zatwierdzenia podwyżek większych niż 10% w skali 3 lat było nie lada wyczynem.

Wnioski zawierające propozycje podwyżek przekraczających ten poziom były weryfikowane najczęściej negatywnie, a głównym zarzutem w stosunku do nich był brak właściwej ochrony odbiorców usług przed wzrostem cen.

Kampania permanentna

W efekcie wiele przedsiębiorstw po dziś dzień proceduje wnioski złożone rok temu, odwołując się od decyzji o odmowie taryf, skarżąc wydane w II instancji decyzje prezesa Wód Polskich do sądów administracyjnych albo domagając się wydania zaświadczenia, iż ich taryfy, w związku z bezczynnością organu regulacyjnego, weszły w życie z mocy prawa. Jeszcze większa grupa przedsiębiorstw, które uzyskały decyzje zatwierdzające taryfy (zwłaszcza w pierwszej połowie 2021 r.), przygotowuje już dzisiaj wnioski o ich skrócenie, bowiem uzyskiwane przychody nie pokrywają bieżących kosztów działalności. Kampania taryfowa nabiera charakteru permanentnego, z czego zdają sobie już sprawę wszyscy, a 3-letni okres obowiązywania taryf to raczej teoretyczne ustawowe założenie.

Zaklinanie rzeczywistości 

W dzisiejszych realiach gospodarczych próba ustalenia podwyżek cen za usługi wodociągowo-kanalizacyjne na poziomie nieprzekraczającym 10% na najbliższe 3 lata to fantasmagoria. Inflacja roczna w marcu sięgnęła 11%, podwyżki cen paliw, gazu, a zwłaszcza energii elektrycznej, będącej przecież znaczącą pozycją zwłaszcza przy prowadzeniu działalności z zakresu zbiorowego odprowadzania ścieków, czynią takie założenia wręcz niemożliwymi do zrealizowania. Brzmi to tym bardziej nierealnie, jeżeli spojrzymy na zaakceptowane już przez innego państwowego regulatora, czyli prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, podwyżki cen gazu i prądu, sięgające jednorazowo kilkudziesięciu procent. Nie chodzi jednak o to, by narzekać, ale o to, by zastanowić się nad realnymi konsekwencjami takiej polityki.

Oszczędzać na inwestycjach

Pierwszą „ofiarą” oszczędności będą inwestycje, i te odtworzeniowe, i te modernizacyjno-rozwojowe (co już jest odczuwalne). Zresztą organy regulacyjne właśnie w tym obszarze wprost żądały od przedsiębiorstw znaczących oszczędności. W bardzo wielu decyzjach o odmowie zatwierdzenia taryf pojawiały się postulaty ograniczenia wysokości odpisów amortyzacyjnych czy wręcz zaniechania ich naliczania. Między innymi ograniczeniu podwyżek cen za wodę i ścieki wskutek realizacji inwestycji, jak się wydaje, służyć ma również procedowana nowelizacja ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków1 (dalej u.z.z.w.), zgodnie z którą wieloletnie plany modernizacji i rozwoju urządzeń wodociągowych i kanalizacyjnych będą podlegały opiniowaniu przez właściwych dyrektorów RZGW, aby (jak wskazano w uzasadnieniu) organ regulacyjny po zapoznaniu się z projekcją nakładów oraz sposobem realizacji inwestycji mógł ewentualnie uświadomić radzie gminy, czy dany plan jest przemyślany (sic!).

Takie podejście może jednak bardzo dziwić, jeżeli weźmiemy pod uwagę okoliczności, w których się znajdujemy. Komisja Europejska poinformowała w lutym 2022 r., iż zdecydowała się na wystąpienie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z wnioskiem o ukaranie Polski za brak realizacji dyrektywy Rady 91/271/EWG z 21 maja 1991 r. dotyczącej oczyszczania ścieków komunalnych. Polska pozostaje w zwłoce z realizacją dyrektywy od 31 grudnia 2015 r. Warto przypomnieć, że w maju 2020 r. Komisja Europejska skierowała do Polski uzasadnioną opinię na podstawie art. 258 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, z której wynikało, iż zdaniem KE w tamtym czasie:

  • 1183 aglomeracje nie były wyposażone w system zbierania ścieków komunalnych lub indywidualne lub inne właściwe systemy zbierania,
  • w 1282 aglomeracjach ścieki komunalne odprowadzane do systemów zbierania nie były przed zrzutem poddawane wtórnemu oczyszczaniu, zaś
  • w 426 aglomeracjach ścieki komunalne odprowadzane do systemów zbierania nie były poddawane oczyszczaniu bardziej rygorystycznemu niż to, które opisano w art. 4 dyrektywy ściekowej.

Polska dostała 4 miesiące na poprawę stanu rzeczy, co oczywiście nie było możliwe. Teraz Komisja Europejska, choć dostrzegła postępy w naszych działaniach, uznała, że czas sięgnąć po sankcje. A te mogą być bardzo bolesne, bo jak wynika z szacunków polskiego rządu, potencjalna kara za okres do 31 grudnia 2020 r. może wynieść nawet 5,22 mld euro opłaty okresowej oraz 549 mln euro w formie ryczałtu. A mamy j...