Głośnym echem odbiła się ostatnio uchwała Rady Miasta Poznania o wyjściu stolicy Wielkopolski ze Związku Międzygminnego Gospodarka Odpadami Aglomeracji Poznańskiej z dniem 31 grudnia 2021 r. 

Tak oto burzliwe „śmieciowe” małżeństwo miasta i okolicznych gmin po licznych zbliżeniach, trzaskaniach drzwiami i ponownych zbliżeniach wydaje się odchodzić do historii. Oczywiście, przez najbliższych kilka miesięcy wiele może się jeszcze zdarzyć i może GOAP uda się uratować, niemniej decyzja poznańskich rajców, wyrażona w uchwale wniesionej przez prezydenta miasta, zdaje się zdradzać pewien szerszy problem. Problem, z którym zmaga się wiele aglomeracji tworzonych przez duże miasta i okoliczne gminy, a który dotyczy zaufania „małych do dużego” i odwrotnie. 

Zaskakująca sytuacja

Sytuację GOAP-u, wydawało się, znam dość dobrze, bo w czasach swego pobytu w Radzie Miasta Poznania tworzyłem z grupą radnych podwaliny pod aglomeracyjny system gospodarki odpadami, a potem przez półtora roku pracowałem w zarządzie Związku. A jednak decyzja mnie zaskoczyła.

Brak wzajemnego zaufania, choć widoczny, nie był odczuciem dominującym. Ot, zwykłe nieporozumienia, które zdarzają się w każdym większym zespole. Udawało się podejmować decyzje o stawkach, o wyborze operatorów, udało się stworzyć regulamin utrzymania czystości i porządku – jeden z fundamentalnych dokumentów tworzących zasady gospodarowania odpadami na terenie GOAP-u. Normalna, żmudna robota.

Ostatecznym potwierdzeniem sensu działania GOAP-u była decyzja wszystkich uczestników Związku o pozostaniu w GOAP-ie po niedawnej nowelizacji prawodawstwa odpadowego, w wyniku którego zniknęły regiony odpadowe na terenie województwa wielkopolskiego. Wszyscy, nawet gmina Buk, któ...