Każdy kilogram rPET-u wprowadzonego na rynek zamiast surowców pierwotnych przynosi wielką korzyść dla środowiska. Jeżeli przyjmiemy, że dzięki systemowi kaucyjnemu uda się zebrać i przetworzyć 90% butelek PET zamiast dotychczasowych 30%, znacząco zmniejszymy emisję CO2. Zmiana podejścia gwarantuje nam zupełnie inny obraz sytuacji niż ten opisany przez dr inż. Beatę Waszczyłko-Miłkowską i dr inż. Jolantę Kamińską-Borak na łamach październikowego wydania „Energii i Recyklingu”.
Szacuje się, że w Polsce co roku sprzedaje się nawet 6 milionów choinek. Dla samorządów oznacza to konkretne wyzwanie logistyczne i środowiskowe. Coraz więcej miast odpowiada na nie w kreatywny sposób, zamieniając świąteczne drzewka w nawozy, zrębki, wsparcie dla zwierząt czy nową miejską zieleń.
Wraz z urbanizacją i intensyfikacją użytkowania przestrzeni publicznych rośnie zainteresowanie integracją roślinności z wnętrzami budynków: urzędów, bibliotek, uczelni, centrów handlowych, muzeów, a nawet szpitali.
Plastikowa butelka po wodzie mineralnej może stać się surowcem do produkcji kolejnej butelki – teoretycznie z każdą z nich może stać się to przynajmniej kilkukrotnie. W praktyce jednak tylko część z zebranych opakowań PET udaje się przerobić na wysokiej jakości recyklat odpowiedni do kontaktu z żywnością. Dlaczego tak się dzieje? Ile naprawdę mamy w Polsce czystego, „butelkowej jakości” plastiku z recyklingu? Co zanieczyszcza ten surowiec i czy świeżo wdrożony system kaucyjny zdoła poprawić sytuację?
Choć jesteśmy już po ogłoszeniu przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej dwóch programów dofinansowań instalacji termicznego przekształcania odpadów, to część inwestorów udowadnia, że da się wybudować ITPO bez publicznego wsparcia. Dlaczego? I czy to może się opłacić?











