W związku z nadchodzącą zmianą w sposobie selektywnego zbierania odpadów, w Poznaniu rozgorzała dyskusja kto zapłaci za nowe pojemniki na bioodpady. Wyłożyć pieniędzy nie chce ani szukający oszczędności GOAP, ani mieszkańcy. Spółdzielnie ostrzegają, że może się to skończyć podwyżką czynszów.

Sprawę jako pierwsza opisała poznańska Gazeta Wyborcza. Związek Międzygminny Gospodarka Odpadami Aglomeracji Poznańskiej (GOAP) już jakiś czas temu zadeklarował, że nie zapłaci za nowe pojemniki na odpady biodegradowalne. Będą one wymagane po wejściu w życie 1 lipca nowego systemu selektywnej zbiórki opisanego w rozporządzeniu Ministerstwa Środowiska.

Według nowych przepisów mieszkańcy będą musieli wyrzucać śmieci do dwóch dodatkowych pojemników/worków: na odpady zielone oraz inne odpady biodegradowalne (najczęściej kuchenne).

Aby system zaczął funkcjonować, trzeba jednak najpierw kupić nowe pojemniki. A tego nie chce się podjąć ani GOAP, ani spółdzielnie mieszkaniowe. W związku z tym, że poznański związek odpadowy cały czas notuje wielomilionowe straty (a od niedawna ciąży nad nim jeszcze widmo kary 3 mln zł wymierzonej przez WIOŚ), po kieszeni mogą dostać mieszkańcy.

Zakup i utrzymanie w czystości pojemników to koszt, na który administratorzy i właściciciele nie są przygotowani. – Obawiamy się sytuacji, w której spółdzielnie zmuszone zostaną do zakupu kontenerów i utrzymania ich w należytym stanie sanitarnym. Spółdzielnie nie mają służb przygotowanych do tych czynności jak również miejsca, w którym można utylizować nieczystości po dezynfekcji – mówią przedstawiciele jednej z poznańskich spółdzielni.

Prezesi poznańskich spółdzielni mieszkaniowych utworzyli petycję do urzędu miasta. Podpisy pod nią złożyło już ok. 80 tys. mieszkańców, którzy protestują przed dodatkowymi opłatami, nazywając je “cichą podwyżką”. Zarzucają również GOAP-owi, że przed podjęciem decyzji nie przeprowadził konsultacji społecznych.

Spółdzielnie szacują, że koszt zakupu nowych pojemników dla jednej dzielnicy może wynieść nawet 500 tys. zł.

Co na to wszystko GOAP? Jego przewodniczący i zarazem wiceprezydent Poznania Tomasz Lewandowski podkreśla, że nowe kontenery muszą stanąć na osiedlach, bo takie są przepisy i ktoś będzie musiał za to zapłacić. Pytanie tylko: kto i ile.

Według Lewandowskiego z sytuacji są dwa wyjścia: tańsze i droższe. Tańszym dla mieszkańca będzie zakup pojemników przez spółdzielnie. Druga opcja, czyli zakup kontenerów przez GOAP, będzie droższa, bo opłata musiałaby być wtedy równa dla właścicieli domów jednorodzinnych i mieszkań w bloku. – Tylko wtedy prezesi mogliby powiedzieć, że to zły GOAP podwyższył opłaty – mówi Lewandowski.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj