Sąd Okręgowy we Wrocławiu nakazał zwrot kilkuset tysięcy złotych spółce komunalnej odbierającej odpady przez jeden z podwrocławskich RIPOK-ów. Jak oceniła UOKiK, zakład stosował monopolistyczne praktyki i sztucznie zawyżał ceny. Czy za tym, wciąż nieprawomocnym, wyrokiem pójdą kolejne?

Spór między spółką komunalną odbierająca odpady od mieszkańców a zakładem ich zagospodarowania dotyczył 423 tys. zł pobranych przez RIPOK. Zdaniem przedstawicieli spółki, podwrocławski RIPOK będący jedyną instalacją w regionie obsługującą m.in. Wrocław, stosował monopolistyczne praktyki. Sprawę badał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów po skargach wpływających od władz samorządowych, przedsiębiorców, spółdzielni mieszkaniowych, organizacji społecznych oraz konsumentów.

Zbyt wysoka cena

Od 1 stycznia do czerwca 2013 r. RIPOK podniósł ceny za przetwarzanie i składowanie opadów o 115 proc. UOKiK uznał, że stawka 369,49 zł netto za tonę „w warunkach konkurencji byłaby nie do przyjęcia przez ich klientów i doprowadziłaby do skorzystania z oferty innych przedsiębiorców”.

Przedsiębiorstwu nie udało się wykazać, że podwyżki cen (o 40 proc. wyższe niż w 15 RIPOK-ach analizowanych przez UOKiK, działających w podobnych warunkach rynkowych) miały uzasadnienie we wzroście kosztów zagospodarowywania odpadów. Jednocześnie były wówczas najwyższe w kraju. RIPOK i UOKiK zawarły ugodę, a przedsiębiorstwo obniżyło cenę o 10 zł. To dało możliwość firmie Alba Polska Sp. z o.o., by domagać się kwoty 423 tys. zł wynikającej z różnicy między ceną zawyżoną a realną.

Sąd Okręgowy we Wrocławiu, przed którym toczyła się rozprawa, wziął pod uwagę specyfikę rynku, to znaczy fakt, że gmina może przekazać odpady tylko do wspomnianego RIPOK-u, a ten nie może odmówić ich przyjęcia. Zaznaczył przy tym, że „nadużywanie (…) pozycji dominującej na rynku gospodarowania odpadami komunalnymi – w okresie od stycznia do końca czerwca 2013 r. – spowodowało nieważność czynności prawnej w części”.

Jeśli uznałby nieważność całej umowy, RIPOK, oprócz pieniędzy, musiałby oddać spółce Alba także odpady. A ta nie może ich przyjąć.

Skomplikowana rzeczywistość

O rzekomym monopolu RIPOK-ów mówi m.in. Ministerstwo Środowiska. Nowelizowana ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, której pierwsze czytanie odbędzie w piątek, 14 czerwca, ma, zdaniem resortu, to zmienić. Zakłada ona m.in. zniesienie regionalizacji..

Przedstawiciele RIPOK-ów nie zgadzają się z taką narracją przekonując, że rzeczywistość w jakiej działają instalacje jest znacznie bardziej skomplikowana. Z jednej strony funkcjonują na wolnym rynku, z drugiej – ograniczane są przez wojewódzkie plany gospodarki odpadami nakładające na gminy przekazywanie odpadów do konkretnych instalacji. Poza tym zmiany w ustawie o odpadach i idące w ślad za nimi rozporządzenia nałożyły na zakłady kolejne kosztowne inwestycje.

Gminy będą żądać pieniędzy?

Wyrok wrocławskiego sądu, choć nieprawomocny, może mieć ogromne znaczenie dla branży, bo inne gminy mogą również występować na drogę sądową, jeśli uznają, że ceny w RIPOK-ach podyktowane były monopolistycznymi praktykami.

Jak podaje Gazeta Prawna, UOKiK prowadzi w tej chwili kilkanaście innych postępowań w sprawie rzekomego monopolu RIPOK-ów, a do samorządów wysłał kwestionariusze, w których pyta gminy m.in. szczegóły umów podpisanych z instalacjami.

Samorządy także zwracają się do UOKiK o badanie rzekomych praktyk monopolistycznych stosowanych przez RIPOK-i. W imieniu Związku Samorządów Polskich takie pismo skierował w styczniu 2018 r. burmistrz Ząbek Robert Perkowski. Miesiąc później w jego ślady poszły władze Otwocka.

Źródło: Gazeta Prawna.pl

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj