Ostatni rok przyniósł wielkie zmiany dla polskiego systemu selektywnej zbiórki odpadów. Minęło 12 miesięcy od kiedy selektywna zbiórka zaczęła dotyczyć również tekstyliów. W efekcie PSZOK-i, kontenery PCK i instalacje komunalne zostały “zalane” tekstylnymi odpadami. Kilka miesięcy później wszedł w życie system kaucyjny, który przejmie ogromny strumień odpadów opakowaniowych wcześniej trafiających do gminnych systemów zbiórki. Jednocześnie cały system gospodarki odpadami i recyklingu czeka na rozszerzoną odpowiedzialność producenta, która nadal jest bardzo daleko od uchwalenia.
Jak w tym kontekście ma się polski system selektywnej zbiórki odpadów? Ile nas kosztuje? I czy dałoby się zorganizować go lepiej? Na te pytania odpowiedzieli najlepsi eksperci w branży.
Poziomy recyklingu w teorii…
Czego potrzebujemy, żeby polski system selektywnej zbiórki odpadów działał lepiej niż dotychczas? Odpowiedzi na to pytanie podjął się mecenas Maciej Kiełbus z Kancelarii Ziemski&Partners.
– Jednym słowem można opisać polski system selektywnej zbiórki jako “dobry”. W dwóch słowach trzeba już jednak powiedzieć, że jest on “niezbyt dobry” – zaczął mecenas Kiełbus. Jego zdaniem podstawowy problem systemu wynika z tego, że sukces selektywnej zbiórki bierze się ze współpracy wielu podmiotów – w tym mieszkańców, gmin, sortowni i producentów wprowadzających chociażby produkty w opakowaniach. Z unijnego prawa wynika, że to państwa członkowskie odpowiadają za osiągnięcie poziomów recyklingu, co w niedawnym piśmie do Ministerstwa Klimatu i Środowiska punktował Związek Miast Polskich. Tymczasem w praktyce odpowiedzialność ponoszą samorządy, które płacą kary za ich nieosiągnięcie.
…i w praktyce
Maciej Kiełbus podawał konkretne przykłady, które mają lub będą miały wpływ na osiągane przez gminy poziomy recyklingu. Tym dobrym jest stworzenie instrukcji dotyczącej zaliczania odpadów kompostowanych przydomowo do poziomów recyklingu. Taki zabieg pozwolił na osiągnięcie bardzo dobrych rezultatów przede wszystkim gminom wiejskim, gdzie kompostowniki przydomowe występują na porządku dziennym. Prawnik domaga się z kolei uwzględnienia w poziomach recyklingu chociażby popiołów z palenisk domowych, które dość powszechnie wykorzystywane są w budownictwie, a jednocześnie nadal obecne w polskich gospodarstwach domowych.
W ocenie eksperta MKiŚ (we współpracy ze specjalistami) powinno dokonać krytycznej oceny przyjętego w Polsce modelu obliczania poziomów recyklingu. Jego zdaniem moglibyśmy korzystać z o wiele bardziej skutecznych modeli, a dodatkowo podzielić odpowiedzialność za osiąganie poziomów pomiędzy gminy a instalacje komunalne.
Jak zaliczenie bioodpadów z kompostowników przydomowych w praktyce wpływa na deklarowane poziomy recyklingu? Między innymi na to pytanie odpowiadał Jacek Pietrzyk z Deloitte. Okazuje się, że sprawa nie jest oczywista, ponieważ paradoksalnie jedne z najwyższych wyników kompostowania przydomowego notują wielkie miasta. Dla przykładu warszawiacy w 2024 r. kompostowali przydomowo aż 40 tys. ton bioodpadów. To jednak sprawiło, że poziom recyklingu wzrósł dzięki temu z 25% do jedynie 28%. Z kolei tylko 1,5 tys. ton bioodpadów kompostowanych przy domu w gminie Pajęczno sprawiły, że poziom recyklingu wzrósł aż o 17 p.p. – z 37% do 54%. Ekspert proponował zatem, aby zmienić nasze podejście do wyznaczania przez państwo celów środowiskowych.
Ruszyła najważniejsza konferencja poświęcona selektywnej zbiórce odpadów!
Instalacja MBP za miliard złotych
Kluczowe znaczenie dla osiągania wszystkich środowiskowych celów mają instalacje komunalne. Jak zbudować taką za miliard złotych? Niewiele osób ma okazję odpowiedzieć na takie pytanie, a wśród nich znajduje się Tomasz Kacprzak z MPO Łódź sp. z o.o. – Trzeciego dnia Konferencji obejrzymy naszą starą sortownię. Żartujemy jednak, że można by było wpisać ją do rejestru zabytków. Tymczasem nasza nowa instalacja będzie niezwykle nowoczesna – mówił dyrektor ds. gospodarki odpadami Łódzkiego MPO.
Bardzo dużym problemem dla Łódzkiego MPO jest brak instalacji do przetwarzania odpadów zmieszanych i kuchennych. Firma przez długi czas musiała też korzystać z usług zewnętrznej kompostowni na odpady zielone (choć teraz będzie nią zarządzać). W związku z tym w 2019 r. zapadła decyzja, żeby zbudować zupełnie nową instalację komunalną. Niedługo potem udało się znaleźć działkę sąsiadującą z lotniskiem (a nie osiedlami mieszkaniowymi), która posiada odpowiedni wpis do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Nowoczesna instalacja powinna powstać w 2029 r., osiągać bardzo wysokie poziomy recyklingu i ustabilizować ceny zagospodarowania odpadów. Kolejne cele to produkcja energii z odpadów (podstawą do tego będzie biogazownia wykorzystująca fermentację suchą), wytworzenie dobrej jakości kompostu oraz ograniczenie składowania (swój udział w tym może mieć ITPOK, jaki Veolia planuje wybudować w Łodzi). Linia do produkcji RDF ma osiągnąć wydajność do 85 tys. Mg rocznie.
Z jakimi problemami mierzy się branża recyklingu? Sprawdź w darmowym raporcie “Punkt Zero Recyklingu w Polsce 2.0”!
10 razy więcej surowców
W efekcie w 2030 r. MPO Łódź chce przekazać do recyklingu 10 razy więcej surowców niż przekazywało jeszcze w 2018 r. Docelowo ma to być 52 tys. ton odpadów z frakcji surowcowych. Spółka chce wykorzystać przede wszystkim potencjał kryjący się w odpadach zmieszanych (tych wciąż jest 60-65% w całym strumieniu), odzyskując z nich m.in. szkło, tworzywa sztuczne, metale i papier. – Co najważniejsze, policzyliśmy to i wiemy, że sortowanie odpadów zmieszanych nam się opłaci. To dlatego, że samego szkła możemy odzyskać w ten sposób 10 tys. ton rocznie – mówił Tomasz Kacprzak. Kolejnym krokiem ma być odzyskiwanie jak największej ilości papieru; przede wszystkim w związku z dynamicznym rozwojem sprzedaży internetowej, której podstawą są kartonowe opakowania (linia do zagospodarowania papieru ma osiągnąć wydajność do 16 tys. ton rocznie). Ważnym elementem ma też być linia do zagospodarowania odpadów wielkogabarytowych (do 20 tys. Mg rocznie), która ma odzyskiwać surowce między innymi z mebli.
MPO chce podpisać umowę z wykonawcą Łódzkiego Centrum Recyklingu jeszcze w tym roku. Budowa ma kosztować przynajmniej 850 mln zł. Ma ją poprzedzić likwidacja hałdy odpadów zalegającej na działce należącej do spółki, co ma kosztować kolejne 120 mln zł. Pieniądze pochodzą z wyemitowanych obligacji oraz pożyczki z WFOŚiGW. MPO Łódź czeka też, jak rozstrzygnie się postępowanie o dofinansowanie inwestycji przez NFOŚiGW. – Problem jednak w tym, że w Narodowym Funduszu nie ma takich pieniędzy, jakich my potrzebujemy. Poszliśmy zatem do banków, z którymi rozmawiało się doskonale. Tam sprawa jest prosta: jeżeli inwestycja jest bankowalna, może liczyć na wsparcie. A nasza właśnie taka jest – przekonuje Tomasz Kacprzak.
Zarząd Związku Miast Polskich krytycznie o tzw. czystościówce. Co się zmieni dla samorządów?
“Czystościówka” okiem ekspertów
Nie mniejsze znaczenie dla systemu selektywnej zbiórki mają powstające właśnie przepisy polskiego prawa. Uczestnicy pierwszego panelu dyskusyjnego podczas 17. Konferencji “Selektywna zbiórka, segregacja i recykling odpadów” omówili między innymi nowelizację tzw. ustawy czystościowej. – Szkoda, że MKiŚ nie konsultowało z nami treści tej nowelizacji przed publikacją. Widać niestety, że urzędnicy państwowi często nie mają praktycznego doświadczenia i potrzebują konsultować się z osobami, które wiedzą, jak zbiórka i recykling wyglądają w realiach rynkowych – mówił mecenas Maciej Kiełbus.
Przypomnijmy, że Związek Miast Polskich w ostatnich tygodniach silnie krytykował ministerialną propozycję. Obiektem krytyki był m.in. pomysł przymusowego zwiększania liczby PSZOK-ów w gminach. Gminy będą musiały zapewnić co najmniej jeden PSZOK na każde 50 000 mieszkańców lub co najmniej jeden PSZOK na obszarze w promieniu 5 km od tego punktu. ZMP stanowczo sprzeciwia się też wprowadzaniu ulg i zwolnień z opłat za odbiór odpadów od niektórych mieszkańców przez znowelizowaną u.c.p.g. – Jednoznacznie negatywnie ocenić należy propozycję umożliwienia uzależniania wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi od masy odebranych (a nie, jak wskazuje się w projekcie, „wytwarzanych”) odpadów komunalnych – pisało ZMP. Po przedstawieniu tych zastrzeżeń, przedstawiciele Związku Miast Polskich mieli okazję spotkać się z urzędnikami pracującymi w MKiŚ, a podczas spotkania opowiedzieli o swoich uwagach do projektu.
Katarzyna Madoń-Kremeś z Urzędu Miasta Lublin przyznała, że cieszy się ze zmian, jakie MKiŚ zapowiedziało w kontekście “czystościówki”. Strona samorządowa w czasie spotkania z urzędnikami resortu usłyszała zapowiedź wycofania się z pomysłu wprowadzania ulg w opłatach za odbiór odpadów. Zdaniem ekspertki to pomoże poprawiać utrzymać usługi na dotychczasowym poziomie, a przez to zawalczyć o wysokie poziomy recyklingu, z czym Lublin i tak radzi sobie relatywnie dobrze. – Na pewno pomogły przepisy dotyczące kompostowania przydomowego. Udaje nam się także raportować wyniki nieformalnych zbiórek np. tworzyw sztucznych prowadzonych w szkołach i instytucjach – mówiła Madoń-Kremeś. Urzędniczka chwaliła się też, że w Lublinie udało się dobrze zorganizować system zbiórki i przetwarzania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego.
Rewolucja w decyzjach środowiskowych? Cyfryzacja, nowe kompetencje starostów i kary do 20 mln zł
Rok selektywnej zbiórki tekstyliów…
Eksperci znacznie gorzej oceniają z kolei przepisy, które wymusiły selektywną zbiórkę tekstyliów. W założeniu miały one trafiać do recyklingu, jednak taki nadal niemalże nie istnieje; tylko 1-2% włókien zostaje przetworzonych na nową odzież. – Brałem niedawno udział w eksperckim panelu w Brukseli, podczas którego towarzyszyła mi wiceminister klimatu Anita Sowińska. Pani minister wydawała się być zdziwiona faktem, że selektywnie zbierana odzież nie trafia do recyklingu. Musiałem zatem wytłumaczyć, że po prostu nie ma technologii, dzięki której moglibyśmy jej dać drugie życie – wspominał Tomasz Kacprzak z MPO Łódź.
Tymczasem selektywna zbiórka uderzyła w firmy sprzedające odzież używaną, organizacje charytatywne prowadzące zbiórkę ubrań (najgłośniejszym przykładem było PCK) oraz samorządy i instalacje komunalne, które przyjmują ogromne ilości tekstyliów w PSZOK-ach. Z kolei w kontenerach, w których dotychczas zbieraliśmy odzież używaną, pojawiło się mnóstwo odpadów tekstylnych. Z nich nie da się odzyskać surowców, a jednocześnie takie odpady zanieczyszczają resztę strumienia.
Nadchodzi koniec kontenerów Polskiego Czerwonego Krzyża [WYWIAD]
…i pierwsze miesiące kaucji
Wielką zmianę dla systemu gospodarki odpadami przyniesie też system kaucyjny, który dopiero zaczyna nabierać tempa. Katarzyna Madoń-Kremeś z Urzędu Miasta w Lublinie relacjonowała, że do samorządu spływają już pierwsze dane z systemu kaucyjnego, jednak na razie widać, jak niewielkie są to liczby – rzędu setek kilogramów zebranych butelek i puszek. Ponadto dane spływają na razie od wybranych operatorów i do nielicznych samorządów. Trudno zatem oszacować, jak selektywną zbiórkę dotychczas zmieniła kaucja.
Tomasz Kacprzak z Łódzkiego MPO dziwił się też, że poza systemem kaucyjnym nadal znajdują się butelki szklane jednorazowego użytku. – Widać, że taki zapis został wylobbowany przez zainteresowane strony. A przecież to właśnie tzw. “małpki” zanieczyszczają polskie miasta. Moim zdaniem trzeba o tym mówić głośno – nawoływał Kacprzak.
Trzeba się jednak przygotować na to, że liczba opakowań objętych kaucją będzie rosnąć wykładniczo. A każde z nich wcześniej trafiało do instalacji komunalnych, które zarabiały na sprzedaży wysortowanych butelek PET i aluminiowych puszek. To uszczupli budżety firm prowadzących sortownie, co jest sporym kłopotem w kontekście braku rozszerzonej odpowiedzialności producenta. – Bardzo czekamy na ROP, który sprawi, że popłyną do nas pieniądze od producentów. Jednocześnie mamy nadzieję, że mechanizm ekomodulacji doprowadzi do tego, iż więcej opakowań będzie się nadawało do recyklingu – podsumowała Katarzyna Madoń-Kremeś.
Czy kaucja zwiększy emisję CO2? Odpowiada dr inż. Beata Waszczyłko-Miłkowska [WIDEO]
Ile kosztuje selektywna zbiórka?
Jakie są koszty selektywnej zbiórki odpadów w kontekście opisanych wcześniej zmian i wydarzeń? Na to pytanie odpowiadała Beata Waszczyłko-Miłkowska z pracowni Bioveradi. Ekspertka zaczęła od opisu tych zadań, na który gminy wydają swoje środki. Są to odbiór, transport, odzysk i unieszkodliwianie odpadów komunalnych. Gminy tworzą też i utrzymują PSZOK-i. Dodatkowo wydaje pieniądze na obsługę administracyjną całego systemu oraz edukację ekologiczną. Może też wyposażać nieruchomości w pojemniki lub worki, tworzyć punkty napraw i usuwać nielegalne składowiska.
Ile zatem kosztuje zagospodarowania poszczególnych frakcji odpadów?
Zestawienie kosztów pokazuje, że niezależnie od sposobu liczenia wyniki są bardzo zbliżone. Dotyczy to zarówno podejścia opartego na ilości odpadów przypadających na mieszkańca, jak i tego uwzględniającego gęstość zaludnienia. Średni koszt zagospodarowania wszystkich frakcji odpadów komunalnych wynosi odpowiednio 1017 zł za tonę i 1012 zł za tonę, co potwierdza, że dane są spójne i porównywalne.
Najwięcej kosztują odpady zmieszane. To one odpowiadają za ponad 60% wszystkich wydatków systemu i mają najwyższe koszty jednostkowe – 1068 zł za tonę przy liczeniu według masy oraz 1030 zł za tonę przy liczeniu według zagęszczenia.
Odpady zbierane selektywnie, czyli papier, plastik, szkło i bio, są tańsze w przeliczeniu na tonę, ale wciąż stanowią istotną część całkowitych kosztów – łącznie prawie 30%. Szczególnie wyróżnia się frakcja bio. Jej koszt jednostkowy jest zbliżony do plastiku i papieru, a udział w kosztach całego systemu wynosi 13,6–13,7%. To sygnał, że właśnie w tym obszarze warto szukać dalszych usprawnień; zwłaszcza w transporcie i przetwarzaniu.
Łącznie roczny koszt odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych we wszystkich analizowanych gminach przekracza 12,2 mld zł. To dobrze pokazuje, jak duże pieniądze są zaangażowane w funkcjonowanie systemu i jak ważne są rozsądne decyzje w gospodarce odpadami.
Zmiana zasad „gry w odpady”. Czy nadchodzące zmiany uszczelnią system?
Jak i w co inwestować?
Eksperci udowodnili, że gospodarka odpadami jest droga, prawo niestabilne, a system gminnej zbiórki cierpi przez wejście w życie kaucji. Jak w takich realiach planować inwestycje w instalacji komunalnej? Na to pytanie odpowiadał Jacek Połomka z Łużyckiego Centrum Recyklingu – jednej z najciekawszych instalacji MBP w kraju, która ma też status recyklera (na dużą skalę odzyskuje i przetwarza szkło ze stabilizatu).
Pytanie padło w obliczu sytuacji, w której instalacje komunalne przez lata zbudowały wielkie sortownie butelek PET i puszek aluminiowych, które teraz będą stopniowo przechodzić do systemu kaucyjnego. – Rzecz jednak w tym, że nasza branża nigdy nie była stabilna i nigdy nie znalazła się w sytuacji, w której mogliśmy stwierdzić: “tak, to jest dobry czas na inwestycje”. My jednak jako ŁCR inwestujemy od lat i widzimy tego efekty – stwierdził Połomka. Ekspert uważa, że czas “instalacji przetwarzających odpady w odpady” już minął i powinniśmy inwestować w taki sposób, by jak najlepiej odzyskiwać gotowe do wykorzystania surowce.
Wielką przeszkodą dla potencjalnych inwestorów są procedury administracyjne, które wydłużają okres oczekiwania na początek każdej inwestycji nawet do kilku lat. Skutkiem ubocznym takiej sytuacji jest fakt, że instalacje komunalne nie mogą od ręki sięgnąć po najnowsze technologie, tylko każdorazowo planują inwestycje na kilka lat do przodu. Problem w tym, iż rynek zmienia się dużo szybciej i niekiedy duża inwestycja staje się niepotrzebna w nowych realiach.
17. Konferencja “Selektywna zbiórka, segregacja i recykling odpadów” trwa nadal. W kolejnych sesjach eksperci omówią m.in. tematy ROP-u, inwestycji w systemy selektywnej zbiórki oraz zmniejszania kosztów systemu.
Kubicki (Elektrorecykling): dostałem decyzję środowiskową po czterech latach oczekiwania [WIDEO]
🔍 Ile kosztuje selektywna zbiórka odpadów w Polsce?
Łączny roczny koszt odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych w analizowanych gminach przekracza 12,2 mld zł. Średni koszt zagospodarowania wszystkich frakcji wynosi około 1017 zł za tonę, przy czym najdroższe są odpady zmieszane, które generują ponad 60% wszystkich wydatków systemu.
🔍 Jakie są największe wyzwania dla recyklingu tekstyliów?
Mimo wprowadzenia obowiązku selektywnej zbiórki tekstyliów, realny recykling niemal nie istnieje – przetwarza się zaledwie 1-2% włókien. Głównym problemem jest brak odpowiednich technologii oraz “zalanie” instalacji komunalnych i PSZOK-ów odpadami tekstylnymi, które często zanieczyszczają inne frakcje.
🔍 Jak kompostowanie przydomowe wpływa na poziomy recyklingu?
Zaliczanie bioodpadów kompostowanych przydomowo znacząco podnosi wskaźniki recyklingu, szczególnie w gminach wiejskich. Na przykładzie gminy Pajęczno wykazano, że dzięki temu poziom recyklingu wzrósł o 17 punktów procentowych (z 37% do 54%), podczas gdy w dużych miastach wpływ ten jest proporcjonalnie mniejszy.
![ad1a webinar ZSSEIE Pracodawcy GOZ [08.06-17.06.26]](https://portalkomunalny.pl/wp-content/uploads/2026/06/webinarium-zseie-1320-x-250-px.png?pas=5051778332606092217)
Abrys ![ad1b ECOMONDO [01.06-30.06.26]](https://portalkomunalny.pl/wp-content/uploads/2026/05/eco26_1320x150_gyt_pol.jpg?pas=13214180992606092217)
![ad1c abrys wydarzenia [od 03.03.25]](https://portalkomunalny.pl/wp-content/uploads/2025/03/wydarzenia.abrys_.pl-320-x-520-px.png?pas=17629661682606092217)












![ad2 KGO kompleksowa 2026 [02.06.-02.09.26]](https://portalkomunalny.pl/wp-content/uploads/2026/06/baner_kgo_2026_abrys1320-x-250-px.png?pas=15563415362606092217)












Komentarze (0)