Pojazdy z napędem alternatywnym włączyło lub planuje włączyć do swoich flot w ciągu 3 najbliższych lat 19 proc. polskich firm. Nasz kraj plasuje się pod tym względem na 12 miejscu spośród objętych badaniem krajów Unii Europejskiej.

Stosunkowo powolny rozwój elektromobilności jest spowodowany niewystarczającą infrastrukturą punktów ładowania oraz wysokimi cenami samochodów elektrycznych, tłumaczy Grzegorz Szymański z Arval Service Lease Polska.

Według raportu flotowego rozwiązaniem w tym przypadku mogą być różne formy finansowania oferowane przez rynek, a wśród nich m.in. wynajem długoterminowy, który pozwala użytkować auta ekologiczne bez ponoszenia wysokich kosztów początkowych.

Dużą szansą dla polskiego rynku jest sektor publiczny. Zgodnie z ustawą o elektromobilności od początku 2020 r. floty w sektorze publicznym powinny mieć co najmniej 10 proc. samochodów z napędem elektrycznym.

Liderem tych zmian, obok sektora publicznego, mają być również firmy, gdyż to one są nabywcami bądź wynajmującymi znacznej części aut w Polsce.

19 proc. ankietowanych firm zadeklarowało, że już posiada w swojej flocie co najmniej jeden pojazd elektryczny, hybrydowy lub hybrydowy plug-in lub włączy go do niej w ciągu 3 lat. Można się więc spodziewać, że udział napędów alternatywnych na polskich drogach będzie stopniowo wzrastać.

Z badań można wnioskować, że 40 proc. firm w swojej polityce flotowej zwraca uwagę na poziom emisji CO2.

Polska znajduje się też w czołówce państw europejskich pod względem popularności narzędzi telematycznych, tuż za Turcją, Czechami, Wielką Brytanią i Holandią. Potwierdzają to wyniki badania – niemal 1/3 firm wdrożyła telematykę w swoich flotach, bądź planuje jej wdrożenie w ciągu najbliższych 12 miesięcy.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

2 Komentarze

  1. Pewnie potrzeba więcej czasu. Do wszystkiego sie dorasta. Widac nawet u nas na przykladzie samej infrastruktury. Zaczynalismy od zera, greenway kilka lat temu zaczac wdrazac dosyc ambitny plan stacji ładowania w roznych punktach kraju i proszę… w tej chwili odleglosci miedzy stacjami sa na tyle wygodne, ze nie ma juz kłopotu z dojazdem z punktu a do b. To kwestia czasy jak elektromobilnosc na stale sie rozbucha

  2. Tylko tak naprawdę to jest ściema.
    Jaki będzie koszt utylizacji baterii litowych, których w zwykłym samochodzie osobowym jest ok 500 kg i muszą być wymienione po ok. 10 latach? I nie pytam tylko o koszt w pieniądzach, ale też o koszty ekologiczne.
    Ponadto, ile CO2 siarki, tlenków azotu itp. wprowadzają do atmosfery elektrownie przy wytworzeniu 25 kWh (potrzebna na przejechanie ok. 100 km) a ile “zwykły” silnik benzynowy czy Diesla?.
    Czy ktoś to policzył!?
    Bo coś mi się wydaje, że suma summarum elektromobilnośc to większe szkody ekologiczne niż pożytek. Ponieważ samochody sa niezawodne i właściwie od 20 lat zmienia się tylko elektronika w nich, więc można jeździć długo tym samym samochodem – cały ten szum wytwarzają koncerny samochodowe – by wymusić szybszą wymianę samochodów na niby ekologiczne….

Skomentuj