Polska to dziwny kraj, w którym sieci handlowe wmawiają mieszkańcom, że plastikowe torby są ekologiczne, gdy są grubsze, bo można używać ich wielokrotnie. Płacimy za nie przy kasie, myśląc że pieniądze pójdą na ekologię. Nie idą – zostają w sklepie.

Mija termin przekazania opłaty recyklingowej za rok 2018 do urzędów marszałkowskich. Bardzo możliwe, że zysk będzie niższy niż zakładał resort środowiska, wprowadzając obowiązek płacenia za torby jednorazowe sprzedawane w sklepach. Sieci obeszły system, proponując grubsze foliówki niż wymagane w ustawie, kasę biorąc dla siebie.

Efekt ekologiczny także wziął w łeb, bo czy fakt, że przy kasach kupujemy znacznie grubsze siatki z napisem: „Bądź Eko – użyj wiele razy” czyni nas bardziej ekologicznymi? Umówmy się, zamiana toreb jednorazowych na wielorazowego użytku ma ogromne znaczenie dla środowiska pod warunkiem, że ta druga nie jest wykonana z plastiku jak ta pierwsza. To zupełnie chore.

Plastik – zmora naszych czasów

Po Pacyfiku dryfują wyspy śmieci. W osiemdziesięciu procentach składają się z plastiku. Plastik to zmora naszych czasów, choć nie musiałoby tak być gdyby trafiał tam gdzie powinien – do recyklingu. W większości trafia poza system, a potem na nasze talerze. Czy wkrótce i my będziemy z plastiku?

Najgorsze są wszędobylskie jednorazówki – przedmioty całkowicie zbędne, które zaczynają i kończą swój żywot w czasie od kilkunastu sekund do godziny używania. Patyczki jednorazowe, słomki, plastikowe sztućce, kubeczki i te przeklęte foliówki dostępne w sklepach i marketach.

Sklepy pełne “zrywek”

Niby wiemy, że ich nie potrzebujemy, niby świadomość ekologiczna wzrasta, a jednak przyklejają się do rąk, gdy tylko znajdziemy się przy stanowisku z warzywami. Cienkie “zrywki” są za darmo, więc trzeba brać. Właściwie czemu nie wziąć, skoro są za darmo i są dostępne? Przecież to nie PRL, żeby nosić płócienną – tłumaczymy sobie w myślach.

Po zakończeniu zakupów najlepiej wziąć jeszcze jedną torbę – jest przy kasie, wcześniej też była bezpłatna, od stycznia 2018 objęta opłatą, która miała wędrować na wsparcie recyklingu. Wielki biznes okazał się jednak sprytniejszy.

Czekamy na dane. Optymizmu brak

Wkrótce okaże się o ile, bo w piątek mija termin przekazania opłaty recyklingowej za rok 2018 do urzędów marszałkowskich. Oficjalne dane pojawią się prawdopodobnie w połowie przyszłego miesiąca, gdy marszałkowie województw podliczą wpływy. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że pieniędzy będzie o wiele mniej. Ktoś najwyraźniej zapomniał, że nie ma takiego systemu, którego w kraju na Wisłą nie dałoby się obejść.

Opłatę recyklingową wprowadzono w styczniu ubiegłego roku w ramach nowelizacji ustawy opakowaniowej. Objęto nią lekkie torby na zakupy z tworzywa sztucznego o grubości do 50 mikrometrów. Każde 20 groszy od sztuki wędruje na konto budżetu państwa, a stamtąd na cele ekologiczne (być może również na poczet realizacji rządowych obietnic).

Resort środowiska szacował, że w ten sposób upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu. Po pierwsze wprowadzi dodatkowe pieniądze do budżetu państwa szacowane na ok. 4 mld złotych (średnia liczba siatek zużytych w 2014 pomnożona przez liczbę mieszkańców i 20 groszy za każdą siatkę). Po drugie, zniechęci statystycznego Polaka przed korzystaniem z jednorazowych siatek.

Po wejściu przepisów w życie sieci handlowe wymyśliły, że obejdą system proponując klientom grubsze foliówki niż wymagane w ustawie 50 mikrometrów, a skasowane pieniądze – 25 groszy i więcej, zostawiają dla siebie. Do budżetu odprowadzą tym samym tylko VAT, nie zaś VAT wraz z opłatą recyklingową.

Aktualnie robi tak wiele marketów, na co konsumenci przyzwalają, bo tak im wygodnie, choć najprawdopodobniej nie mają pojęcia, że ich pieniądze nie wpłyną na ratowanie środowiska przed plastikową degradacją.

W niedawnym wywiadzie dla Money.pl minister Henryk Kowalczyk powiedział, że od 1 2019 stycznia opłatą objęte zostaną wszystkie torebki foliowe. Że to połozy kres obchodzeniu przepisów i wpłynie na wyższą świadomość mieszkańców, którzy powinni unikać tego typu produktów. Kowalczyk podkreślał, że prace uszczelniające ten system zostały już podjęte i trwają.

Bukmacherzy obstawiają już jaki fortel pozwoli wówczas po raz kolejny obejść system. A może w końcu sięgniemy po płócienne torby na zakupy?

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

2 Komentarze

  1. Unia Europejska nałożyła na państwa członkowskie obowiązek ograniczenia zużycia lekkich plastikowych toreb na zakupy. Do wyboru dała dwa rozwiązania. Pierwsze zakładało przyjęcie środków zapewniających, że do końca 2019 roku roczny poziom zużycia nie przekroczy 90 lekkich plastikowych toreb w przeliczeniu na osobę. Polska zdecydowała się na przyjęcie drugiego wariantu, który zakłada, że torby te będą odpłatne. Opłaty za torby foliowe zostały wprowadzone na początku 2018 r. Obowiązkowa opłata recyklingowa wynosi 20 gr. Opłata dotyczy opakowań o grubości od 15 do 50 mikronów, czyli toreb, które najczęściej są dostępne w sklepach przy kasie. Bezpłatne natomiast pozostają tzw. „zrywki” (torby o grubości do 15 mikronów), które wykorzystywane są do pakowania pieczywa, owoców czy warzyw. W Polsce jak zwykle podchodzi się do odpadów i odpadów opakowaniowych i nie tylko, w myśl zasady- “Przepisy są po to, aby je omijać”
    Spokojnie system w RP działa dopiero od 2018 roku. Należy go niezwłocznie uszczelnić lub wprowadzić całkowity zakaz używania i nie będzie kombinacji z obejściem grubości folii, bądź dyskusji typu gdzie te pieniądze idą. Całkowity zakaz wprowadziło już wiele krajów i to spoza UE. UE w pierwszym etapie podeszła w miarę liberalnie ale spokojnie szykuje się nowa dyrektywa zakazująca wraz z surowymi restrykcjami.

  2. Co można sądzić o tych co z przedłożenia rządowego umieścili w ustawie to, że podlegają opodatkowaniu foliówki tylko w zakresie powyżej 15 mikrometrów do 50 mikrometrów i tym samym spowodowali, że błyskawicznie wszystkie foliówki zaczynały się od przynajmniej 51 mikrometrów – co wskutkach oznacza, że nie wpłynęły do kasy publicznej pieniądze planowane na walkę ze smogiem? Tertium non datur – są to osoby z ociężałością umysłową albo skorumpowane… Jedno czy drugie powinno eliminować na zawsze takie osoby z życia publicznego…

Skomentuj