Nawet 1,5 mln litrów paliwa może przedostać się z wraku tankowca Franken do wód Bałtyku. Zatoka Gdańska jest zagrożona katastrofą ekologiczną – alarmują eksperci.

Fundacja Mare i Instytut Morski w Gdańsku działają wspólnie, by zapobiec wyciekowi. Naukowcy badają wrak spoczywającej 70 metrów pod wodą niemieckiej jednostki Franken z okresu II wojny światowej, zatopionej przez Rosjan w 1945 r. Z przedstawionych we wtorek badań wynika, że w zbiornikach statku może znajdować się 1,5 mln litrów paliwa, które m.in. wskutek postępującej korozji mogą wyciec do Morza Bałtyckiego, powodując potężne straty dla ekosystemu.

Nawet 5 mln litrów paliwa

– Niestety wyniki ekspedycji nie są optymistyczne – mówi dr inż. Benedykt Hac z Instytutu Morskiego w Gdańsku. – Ustalono, że na pokładzie statku wciąż znajdują się zbiorniki mogące zawierać od 1,5 do nawet 5 mln litrów paliwa – ocenia Hac.

CCJ 300 x 250

– Badania gruntu w najbliższym sąsiedztwie tankowca pokazały, że już doszło tam do dużego spustoszenia w ekosystemie, a normy dla niektórych toksycznych i rakotwórczych substancji zostały przekroczone nawet kilkaset razy. Dodatkowo postępująca korozja sprawia, że stal pokrywająca kadłub i wnętrze statku robi się coraz cieńsza, a prawdopodobieństwo zawalenia się wraku pod własnym ciężarem jest coraz większe – dodaje naukowiec.

W Bałtyku zalega 40 tys. ton amunicji

Groźba ekologicznej katastrofy

Zawalenie doprowadzi do wycieku paliw, oleju, a także innych niebezpiecznych substancji. Dla Zatoki Gdańskiej oznacza to ekologiczną katastrofę. Ucierpieć może również sektor gospodarki opartej na turystyce. Badacze donoszą, że wyciek może skazić plaże rozciągnięte na obszarze od miejscowości Piaski aż do Portu Hel. Oznacza to kolosalne straty finansowe dla nadmorskich miejscowości.

Do podobnej katastrofy nad Bałtykiem – lecz na mniejszą skalę – doszło już wcześniej. Miało to miejsce w 2009 r. na terenach Zatoki Puckiej. Mowa o wycieku z wraku statku Stuttgart, który jest również pozostałością po II wojnie światowej. Oszacowano wówczas, że do zatoki przedostać mogło się od 300 do 600 ton paliwa.

– Tamto paliwo zalega na dnie w osadach i cały czas się rozprzestrzenia – mówi Olga Sarna z Fundacji Mare. – W przeciągu pięciu lat od tego wycieku skażony obszar zwiększył się sześciokrotnie. Ten obszar jest ekologiczną pustynią. Śmiertelność wszelkich organizmów żywych na tym obszarze wynosi 100 proc. – mówi Olga Sarna, wskazując, że przypadek Frankena stanowi znacznie większe zagrożenie.

Czysty Bałtyk – ruszyła akcja wyciągania starych sieci rybackich

Trzeba działać natychmiastowo

Naukowcy badający wrak podkreślają, że katastrofy na tak wielką skalę można uniknąć, jednak trzeba działać natychmiastowo. W pierwszej kolejności należy zlikwidować zalegającą we wraku amunicję, następnie wypompować paliwo. Zdaniem Benedykta Haca proces ten jest nie tyle skomplikowany, co kosztowny. Wskazuje się, że akcja mogłaby pochłonąć od 5 do 10 mln euro.

– Dlatego tak ważne jest zyskanie poparcia opinii publicznej oraz zainteresowanie problemem władz – mówi Olga Sarna, przypominając, że to na administracji państwowej spoczywa obowiązek ochrony i zachowania dobrego stanu środowiska morskiego Zatoki.

W apelu skierowanym do Urzędu Morskiego, Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, Ministerstwa Środowiska oraz lokalnej administracji państwowej, Fundacja i Instytut Morski w Gdańsku zwracają się o: “sfinansowanie operacji oczyszczania wraku T/S Franken, oraz wzięcie odpowiedzialności za zabezpieczenie wraku w celu nie dopuszczenia do potencjalnej katastrofy ekologicznej i ekonomicznej w rejonie Zatoki Gdańskiej”.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj