1 / 8

Recykling i gospodarka odpadami w odniesieniu m.in. do nowych unijnych dyrektyw i ograniczeń eksportu odpadów do Chin były tematami przewodnimi pierwszych wystąpień tegorocznej konferencji Abrys “Mechaniczne i biologiczne przetwarzanie odpadów” w Libercu. Inauguracyjne wystąpienie na temat nowego prawa dotyczącego odpadów w Unii Europejskiej wygłosił George Kremlis, szef oddziału Dyrekcji Generalnej ds. Środowiska Komisji Europejskiej.

Na ostatnim posiedzeniu Parlament Europejski przyjął pakiet regulacji dotyczących gospodarki odpadami. Państwa UE będą miały dwa lata na transpozycję nowych regulacji do przepisów krajowych. Do 2020 r. musimy osiągnąć poziom 50 proc. recyklingu. Dla jedenastu krajów przedłużono perspektywę o pięć lat. W tym gronie jest Polska. Celem dalekosiężnym jest osiągnięcie 65 proc. do 2035 r.

– Przedłużenie terminów to nie jest dobre rozwiązanie, bo politycy pozostawiają problemy swoim następcom. Wszystkim wydaje się, że jest jeszcze sporo czasu – mówił George Kremlis. – Odrębną sprawą jest sposób mierzenia poziomu recyklingu. Będziemy mieć wspólną metodologię ich obliczania.

Nie jesteśmy w ogonie

Do 2035 r. dopuszczone ma być maksymalnie 10 proc. składowania odpadów. Dla wielu krajów będzie to bardzo trudne do osiągnięcia. Np. w Rumunii składuje się obecnie około 90 proc. odpadów komunalnych. Dla takich krajów termin zostanie wydłużony (nie dotyczy to jednak Polski, która nie jest pod tym względem w ogonie Europy). Średnia europejska poziomu składowania jest znacznie lepsza niż w Rumunii, ponieważ w 2015 r. dla całej UE wynosiła 25 proc. Do 2030 r. wprowadzony zostanie zakaz składowania materiałów nadających się do recyklingu.

O przekształceniach MBP w centra recyklingu na arenie międzynarodowej mówił dr Jędrzej Bujny z kancelarii SMM Legal. W jego ocenie implementacja rozwiązań zastosowanych w innych krajach będzie w Polsce trudna. Bujny zwracał w swym wystąpieniu szczególną uwagę przepisy dotyczące utraty statusu odpadów. – Powinny zostać zdecydowanie uproszczone – stwierdził mecenas Bujny. – Obecna sytuacja jest bowiem bardzo niekorzystna, ponieważ są one nieprecyzyjne.

Na temat czeskiego prawa dotyczącego odpadów i funkcjonowania MBP mówił natomiast Ivo Kropáček.

Polska skorzysta na chińskim embargo

Kremlis mówił także o wytyczonych celach europejskich dotyczących poszczególnych surowców wtórnych. Z uwagi na embargo Chin na import tworzyw sztucznych surowce te pozostaną w Europie. I to jego zdaniem jest dobrym rozwiązaniem, bo zgodnie z gospodarką obiegu zamkniętego surowce powinny ponownie trafiać do gospodarki w miejscu ich wytwarzania. Polska powinna skorzystać na rozwoju recyklingu. Szacuje się, że w Europie powstanie 100 tys. miejsc pracy związanych z tą branżą, z czego w Polsce aż 35 tys.

W kolejnych wystąpieniach pierwszej części konferencji uczestnicy próbowali znaleźć odpowiedź na pytanie, co będzie działo się z surowcami wtórnymi. Szymon Dziak-Czekan ze stowarzyszenia „Polski Recykling” również uważa, że sytuacja w Chinach jest szansą dla polskiej gospodarki.

– Eksport do Chin to nie było rozwiązanie. Te surowce powinny być wykorzystywane na miejscu. – mówił Szymon Dziak-Czekan. – Zanim wstrzymany został import, Chiny przyjmowały 7 mln ton odpadów tworzyw sztucznych rocznie. To jest 5 tys. kontenerów tygodniowo!

Wiele krajów będzie chciało przejąć rynek po Chińczykach, którzy także potrzebują surowców wtórnych, ale dobrej jakości. Swoje zainteresowanie zgłaszają już Malezja, Wietnam czy Korea. W ocenie stowarzyszenia „Polski Recykling” i w tych krajach z czasem pojawi się problem jakości odpadów z tworzyw sztucznych.

– Europa powinna zająć się sama swoimi odpadami – uważa Szymon Dziak-Czekan. – Europejska odpowiedź na decyzję Chin to gospodarka o obiegu zamkniętym. To wspaniała okazja, żebyśmy się wspólnie zajęli naszymi odpadami. W Polsce, Czechach i na Słowacji będą duże możliwości recyklingu odpadów – zapowiada Szymon Dziak-Czekan.

Jak dostosować się do czegoś, czego nie ma?

O koncepcjach zmian RIPOK-MBP w instalację Regionalnego Centrum Recyklingu wpisującą się w  nowe uwarunkowania środowiskowe na arenie międzynarodowej opowiadał Piotr Szewczyk z Zakładu Utylizacji i Unieszkodliwiana Odpadów Komunalnych „Orli Staw” w Prażuchach Nowych oraz przewodniczący Rady RIPOK. Wskazywał on na wyzwania stojące przed branżą. Są nimi popioły z palenisk, brak schematu rozszerzonej odpowiedzialności producenta, relatywna słabość branży recyklingu. Do tego doliczyć należy system zbierania, który jest w budowie, idee circular economy i zero waste oraz rosnące wymagane wskaźniki recyklingu.

– Kiedy będziemy mieć nowy BAT? Tego chyba nikt nie wie. Nie wiadomo jak te wymogi będą wyglądać – mówił Szewczyk. – Jak mamy dostosowywać instalacje do  wymogów, które nie są znane? – pytał przewodniczący Rady RIPOK.

W jego ocenie do stabilnego funkcjonowania potrzebne jest dotrzymanie warunków brzegowych, wśród których Szewczyk wymienił: stabilne dostawy pełnego strumienia odpadów, zbyt wysegregowanych surowców, współpracę z instalacjami termicznymi, odejście od spalania odpadów zmieszanych oraz odpowiednie finansowanie systemu.

Dane GUS wyższe niż rzeczywisty poziom 

Mariusz Rajca z TOMRA Sorting Sp. z o. o. w swym wystąpieniu wskazywał, że w jego ocenie rzeczywiste poziomy recyklingu w Polsce są znacznie niższe od wynikających z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Sporym problemem jest też finansowanie systemu, które opiera się głównie na opłatach od mieszkańców.

Mariusz Rajca przedstawił także dane, z których wynika, że dzięki nowoczesnym instalacjom sortowania w zakładzie MBP uzyskuje się większość surowców wtórnych wydzielanych z odpadów komunalnych zmieszanych. Rosnące wymagania przemysłu wymuszają jednak recykling wysokiej jakości, co wymaga unowocześniania wielu linii sortowniczych.

Różne poziomy recyklingu

Na problemy monitorowania gospodarki odpadami komunalnymi zwróciła uwagę dr Agnieszka Ciechelska z Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu. W Unii Europejskiej przyjęto cztery sposoby obliczania poziomów recyklingu. Różnica w zależności od kraju i przyjętej metody w stosunku do danych, które mogłyby być porównywalne, wynosi około 10 pkt procentowych. Zdaniem Ciechelskiej nie ma obecnie podstawy do formułowania twierdzeń czy jakiś kraj spełnia wymogi poziomu recyklingu czy nie. Jej zdaniem konieczne jest wprowadzenie spójnej metody obliczeniowej. Takie działania zapowiedział we wcześniejszym swym wystąpieniu George Kremlis.

Panel dyskusyjny podsumowujący pierwszą sesję Konferencji poprowadził dr hab. inż. Jacek Dach, prof. nadzw. z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Wzięli w nim udział także: dr inż. Emilia den Boer z Politechniki Wrocławskiej, przewodnicząca Rady Programowej Konferencji, Piotr Szewczyk, George Kremlis, Szymon Dziak-Czekan i Szymon Rajca. Paneliści dzielili się swoimi spostrzeżeniami i uwagami związanymi ze  zmianami na globalnym rynku surowców wtórnych. Dyskutowano także o wpływie tych zmian na funkcjonowanie instalacji MBP w Europie i w Polsce.

Najsłabsi mają największy potencjał

Wymogi prawne, zbiórka i sposoby zagospodarowania, na przykładzie Polski i wybranych krajów Unii Europejskiej były tematem wystąpienia dr inż. Emilii den Boer. Mówiła ona o tym, że Polska nie jest jedynym krajem borykającym się z wdrożeniem selektywnej zbiórki i przetwarzania bioodpadów. European Compost Network (ECN) dzieli państwa UE na trzy grupy pod względem zaawansowania gospodarki bioodpadami.

W krajach należących do pierwszej (są w niej m.in. Austria, Szwajcaria, Niemcy, Niemcy, Szwecja i Norwegia) selektywna zbiórka funkcjonuje na wysokim poziomie od ponad 15 lat. Kraje zakwalifikowane do drugiej grupy (m.in. Wielka Brytania, Włochy, Finlandia, Francja, Słowenia) poczyniły znaczne postępy w ciągu ostatniej dekady. Natomiast do trzeciej grupy zaliczono państwa, w których dotychczasowe efekty nie są zadowalające. – To też oznacza, że w tych krajach potencjał rozwoju jest relatywnie największy – mówiła den Boer. W gronie tych krajów jest Polska a obok niej m.in. Bułgaria, Chorwacja, Grecja, Hiszpania, Czechy, Węgry czy Portugalia.

W niektórych krajach UE istnieją odrębne przepisy, które szczegółowo określają wymagania zbiórki i przetwarzania bioodpadów. Tak jest np. Niemczech, Austrii i Wielkiej Brytanii. Wprowadzają one jednoznaczną klasyfikację bioodpadów z różnych źródeł, według stopni ryzyka z nimi związanych (dotyczących głównie zagrożeń sanitarnych). Zasadniczo  bioodpady kuchenne z gospodarstw domowych klasyfikowane są jako „odpady gastronomiczne”, stanowiące materiał kategorii III, zgodnie z unijnymi przepisami weterynaryjnymi – Rozporządzenie Komisji (UE) nr 142/2011. W związku z tym technologie kompostowania i fermentacji tych odpadów muszą spełniać wymagania unijne.

Wdrożone w innych krajach przepisy (w Polsce dotąd ich nie ustanowiono) rozróżniają bioodpady zbierane od mieszkańców (w tym zarówno odpady ogrodowe, łącznie kuchenne i ogrodowe, jak i same kuchenne) od odpadów gastronomicznych z żywienia zbiorowego i bioodpadów innego pochodzenia. Zasada jest taka, że wymogi dotyczące zbierania i przetwarzania odpadów z gospodarstw domowych są mniej rygorystyczne niż dla bioodpadów z innych źródeł.

Puchar Recyklingu najlepszą rekomendacją

O nowej formule konkursu Puchar Recyklingu opowiadała Marta Siatka z Abrys Sp. z o.o. XIX edycja daje nowe możliwości i szanse na promocję podmiotów działających w branży. Udział w konkursie wiąże się z prestiżem i stanowi doskonałą rekomendację w kontaktach handlowych czy relacjach z mieszkańcami.

Za osiągnięcia w selektywnej zbiórce odpadów i edukacji nagrodę uzyskać mogą gminy, firmy i placówki edukacyjne. W od tej edycji wprowadzona została nowa kategoria – Debiut Roku. Nowością jest także zwolnienie z opłaty konkursowej gmin oraz związków międzygminnych. Bezpłatne zgłoszenia dotyczyć będą natomiast gmin i placówek edukacyjnych.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj