To efekt kolejnych incydentów z udziałem elektrycznych hulajnóg. Dziś przepisy nie precyzują zasad na jakich powinni poruszać się ich użytkownicy. Problemem jest także fakt, że zużyte urządzenia zaśmiecają miasta.

W środę, 29 maja w Warszawie doszło kolejnego incydentu z udziałem hulajnogi elektrycznej. Jadący nią nastolatek zderzył się z idącą chodnikiem pieszą. Kobieta trafiła do szpitala. Bliźniaczo podobna sytuacja miała miejsce miesiąc wcześniej, na warszawskim Krakowskim Przedmieściu. W tym drugim przypadku policjanci ustalili, że winna zdarzeniu była kobieta. Mimo wszystko, jak przyznają funkcjonariusze, ustalanie ewentualnych winnych podobnych zdarzeń jest trudne, ponieważ uczestnik ruchu drogowego jadący hulajnogą traktowany jest jako pieszy.

Pojazdy szybsze niż prawo

Prawo nie nadąża za popularnością hulajnóg, także tych ogólnodostępnych, które w polskich miastach ciągle przybywa. Przepisy zezwalają na jazdę nimi po chodniku, zabraniając korzystania z jezdni.

Po kolizji na Krakowskim Przedmieściu Ministerstwo Infrastruktury zapowiadało wprowadzenie zmian w przepisach – miałyby one nastąpić w drugim kwartale 2019 r. Po incydencie z 29 maja Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury zapowiedział: – Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu to będzie ten czas, kiedy będziemy starali się wpisać projekt ustawy do prac rządu. Mam nadzieję procedować ten projekt zgodnie z procedurą legislacyjną. Projekt jest praktycznie gotowy – mówił.

Minister infrastruktury i technologii Jadwiga Emilewicz sugerowała też, że hulajnogi powinny jeździć ścieżkami rowerowymi, a ich użytkownicy mieliby otrzymać obowiązek jazdy w kasku. Dodatkowo wprowadzone miałoby zostać określenie minimalnego wieku użytkowników. Wiele wskazuje też na rozwiązania ograniczających prędkość poruszania się elektrycznych hulajnóg do 25 km/h.

Dziś hulajnogi mogą wjechać w zasadzie wszędzie. Pojawiają się jednak kolejne ograniczenia. W kwietniu informację o zakazie wjeżdżania na hulajnogach wywieszono na bramach Łazienek Królewskich. Zarządca parku tłumaczył decyzję względami bezpieczeństwa i tym, że w parku nie ma asfaltowych nawierzchni umożliwiających bezpieczne poruszanie się nie tylko hulajnogami, ale też rowerami czy na rolkach.

Zniszczone więc porzucone

Problemem jest także żywotność ogólnodostępnych hulajnóg elektrycznych, która w przypadku ogólnodostępnej hulajnogi elektrycznej obliczana jest na kilka miesięcy. Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna”, w polskich miastach dominuje sprzęt sprowadzany z Chin.

Przedstawiciele firm zajmujących się obsługą systemów wypożyczeni, zapewniają, że zużyte hulajnogi są, w miarę możliwości, naprawiane, także z wykorzystaniem części zamiennych z innych, zniszczonych egzemplarzy.

Tylko w magazynach stołecznego Zarządu Dróg Miejskich zalega dziś pół tysiąca zużytych hulajnóg. Wartość jednego urządzenia szacowana jest na około 500 zł, czyli tyle ile właściciele musieliby zapłacić w ramach kary administracyjnej za przechowywanie każdego z nich.

Źródła: TVN24, Dziennik Gazeta Prawna

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj