Chcemy wybudować specjalną instalację do unieszkodliwienia niebezpiecznych odpadów, które zalegają w wielu miejscach Polski – mówił we wtorek wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba. Według niego, mogłaby ona powstać w ciągu 2,5 – 3 lat.

Wiceszef resortu wziął udział w posiedzeniu sejmowej komisji ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa na temat m.in. terenów byłych składowisk odpadów niebezpiecznych, tzw. bomb ekologicznych, z uwzględnieniem składowiska odpadów niebezpiecznych w Zgierzu i Gorlicach.

Jak przypomniał wiceminister Ozdoba, resort pracuje nad systemowym rozwiązaniem, które w kilka lat pozwoli unieszkodliwić zalegające w Polsce odpady niebezpieczne. “Chcemy wybudować specjalną instalację do unieszkodliwienia tych odpadów, które są historycznie zalegające. Chciałbym, aby w ciągu dwóch i pół do trzech lat pojawiła taka instalacja, która systematycznie (…) sprzątałaby to, co zalega” – mówił.

Jego zdaniem w Polsce przez wiele lat zaniedbano sektor z odpadami niebezpiecznymi. Jak mówił, liczba instalacji do ich unieszkodliwienia jest niewystarczająca. “Chciałbym, żebyśmy w tym przypadku mieli kapitałowo polską instalację, która mogłaby spowodować racjonalność ceny” – zaznaczył. Zwrócił uwagę, że koszt utylizacji jednego dużego składowiska odpadów niebezpiecznych może sięgać nawet kilkudziesięciu milionów złotych.

Podkreślił, że powstał zespół, którego zadaniem jest stworzenie rozwiązań systemowych, by uporać się z problemem odpadów niebezpiecznych. Przygotowane zostały przepisy, które zostaną przedstawione do parlamentu, w ramach zaostrzenia polityki karnej, która – jak mówił – i tak jest wysoka na tle innych przestępstw. “Chcemy, aby prawo było jeszcze bardziej surowe i skuteczne” – powiedział.

Zdaniem Ozdoby, jeżeli ktoś zdecyduje się nielegalnie składować odpady niebezpieczne, to – w jego ocenie – będzie musiał liczyć się z bardzo wysoką karą.

Poinformował również, że na dniach pojawią się – do konsultacji – przepisy dotyczące zaśmiecania miejsc publicznych. Kara miałaby być zwiększona z 500 zł do 5 tys. zł. “Rozważamy jeszcze środek w postaci przymusu wykonania prac społecznych. (…) Dla mnie wyrzucenie worka ze śmieciami do rowu to jest coś, co powinno być surowo karane” – przekonywał.

Obecna na spotkaniu dyrektor departamentu inspekcji w Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska Hanna Kończal poinformowała, że według stanu na 20 listopada br., w Polsce jest 768 udokumentowanych nielegalnych miejsc porzucenia odpadów, w tym 231, gdzie znajdują się odpady niebezpieczne. Szacuje się, że na terenie tych wszystkich “udokumentowanych miejsc” jest ok. 4 mln ton odpadów, z tego 800 tys. ton to odpady niebezpieczne.

Mówiąc o Gorlicach poinformowała, że są tam dwa składowiska odpadów poprodukcyjnych – tzw. doły kwasowe oraz tzw. doły mazutowe. Oba składowiska pochodzą z lat 80. i 90. ub. wieku. Zwróciła uwagę, że w pierwszej fazie powstawały one legalnie. Po zakończeniu ich funkcjonowania miały zostać poddane rekultywacji, która częściowo została ona przeprowadzona, ale nie została zakończona.

Dodała, że oprócz tych dwóch składowisk na terenie byłej rafinerii nafty Glimar zalega prawie 6 tys. ton odpadów kwasu siarkowego. “Inspekcja podczas kontroli stwierdziła jego wycieki ze skorodowanych pojemników. Były nakładane kary, ale odpady z tego terenu nie zostały usunięte” – powiedziała.

Z kolei w Zgierzu są składowiska, które powstały legalnie – składowisko suchych odpadów paleniskowych i odpadów poprodukcyjnych, gdzie składowano m.in. odpady niebezpieczne. Według dyrektor ilość odpadów, które udało się zlokalizować, przekracza 40 tys. ton.

Jak mówiła, pierwsze składowisko było rekultywowane, ale prace nie zostały zakończone. Po kolejnych kontrolach stwierdzono, że znajdują się tam kolejne odpady – zarówno duże ilości komunalnych, jak i medyczne. Nie zostały one jednak usunięte.

Na drugim składowisku m.in. z odpadami niebezpiecznymi działania rekultywacyjne nie zostały zrealizowane. Kończal zwróciła uwagę, że w 2007 roku ówczesny wojewoda zezwolił jednej z firm na zbieranie na czaszy tego składowiska odpadów azbestowych. Jak się okazało, naruszono jednak warunek legalnego zbierania odpadów azbestowych i zaczęto tam składować odpady sprzętu ochrony osobistej, przeznaczenia wojskowego czy automaty do gier. Odpady te nie zostały usunięte.

Dodała, że jest jeszcze jedno miejsce, tzw. Za Bzurą, gdzie były składowane odpady przemysłowe z pobliskiego zakładu barwników Boruta.

Czytaj więcej

Skomentuj