Nowelizacja Prawa wodnego przenosi odpowiedzialność za interpretację wielu przepisów z Wód Polskich na podmioty świadczące usługi wodne. Opłaty za usługi wodne mają być naliczane na zasadach mniej korzystnych dla przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych. Zarobić może na tym rządowy regulator. Niewykluczone, że ostatecznie zapłacą za to mieszkańcy.

Po wejściu w życie Prawa wodnego ustalaniem wysokości i pobieraniem opłat za usługi wodne zajmuje się nowo powołana instytucja Wody Polskie. Opłaty te dzielą się na dwa rodzaje.

Stałe i zmienne

Opłaty stałe to abonament, który płaci każdy podmiot świadczący usługi wodne za to, iż zgodnie z pozwoleniem wodnoprawnym może np. pobrać określoną ilość wody, odprowadzić określoną ilość ścieków albo wód opadowych i roztopowych.

Z kolei opłaty zmienne są naliczane za rzeczywiste korzystanie ze środowiska. By ustalić ilość pobieranej wody albo odprowadzanych ścieków, podmioty korzystające z usług  wodnych muszą posiadać i stosować urządzenia pomiarowe. Stanie się tak jednak dopiero od 2021 r., ponieważ to Wody Polskie muszą wyposażyć podmioty korzystające z usług wodnych w takie urządzenia. Na to zaś potrzeba nie tylko czasu, ale przede wszystkim pieniędzy.

W rzeczywistości problem jest dużo poważniejszy. Przekonują się o tym gminne spółki komunalne, od których Wody Polskie domagają się wyższych opłat. Wszystko dlatego, że trzecia zmienna – czyli ilość pobieranej wody – wynika z pozwolenia wodnoprawnego lub pozwolenia zintegrowanego.

Problem polega na tym, że w wydanych na podstawie starego Prawa wodnego z 2001 r. pozwoleniach określano zwykle maksymalne wskaźniki poboru wód podziemnych w trojaki sposób: godzinowo, średniodobowo i rocznie.

Odpowiedzialność karna

Obecne przepisy nie precyzują, które z tych wartości trzeba brać pod uwagę. A różnice między zastosowaniem rozliczenia godzinowego lub rocznego są znaczące i potrafią zawyżać opłaty nawet do kilkuset tysięcy złotych w skali roku.

Wprowadzić jednolite metody naliczania ma nowelizacja Prawa wodnego. Jak twierdzi Łukasz Ciszewski z Kancelarii Jerzmanowski i Wspólnicy (Gazeta Prawna z 10 października 2018 r.), jej problem polega na tym, że przenosi ona odpowiedzialność za interpretację znaczącej części przepisów z Wód Polskich na podmioty świadczące usługi wodne. Najnowsza propozycja przewiduje bowiem, że opłaty stałe za pobór wód naliczane będą na podstawie maksymalnego poboru godzinowego.

Kolejna nowelizacja Prawa wodnego. Ministerstwo opublikowało projekt

Ale projekt nowelizacji Prawa wodnego przewiduje nie tylko ustalanie opłat stałych za pobór wód w oparciu o maksymalny godzinowy pobór wody wynikający z pozwolenia wodnoprawnego. Przewidują on również, że przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne będą składać oświadczenia niezbędne do ustalenia opłat pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań.

Zapłacą mieszkańcy

Oświadczenie składane przez przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne zawierać ma klauzulę następującej treści: „Jestem świadomy odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia”. Klauzula ta zastąpi pouczenie organu o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. W tej sytuacji niezbędne wydaje się jak najszybsze wystąpienie do Wód Polskich z prośbą o wyjaśnienie wszelkich sytuacji wątpliwych i problematycznych, tak by przedsiębiorstwa mogły w sposób bezpieczny składać oświadczenia na początku 2019 r.

Zdaniem ekspertów kolejna nowelizacja Prawa wodnego to krok w stronę fiskalizmu, który pomoże Wodom Polskim wyjść na budżetową prostą. Zmiany uderzą jednak w spółki gminne, a ostatecznie – z powodu wyższych kosztów ich działalności – po kieszeni mogą dostać też mieszkańcy.

Źródło: Dziennika Gazeta Prawna, forsal.pl, aqua.jerzmanowski.pl

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj