Dużą nowelizację ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków zapowiedział dziś na Kongresie Envicon Environment w Poznaniu Piotr Czarnocki z Ministerstwa Środowiska.

Od wejścia w życie niektórych przepisów Prawa wodnego w sierpniu tego roku, wody opadowe i roztopowe przestały być zaliczane do kategorii ścieków. W ten sposób przestało być jasne, w jaki sposób obliczać opłaty za ich odprowadzanie i do kogo należy to zadanie.

Przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne wnioskowały, by opłaty za odprowadzanie wód opadowych i roztopowych mogły być uwzględniane w taryfach. Jest to jeden z postulatów, jakie Izba Gospodarcza „Wodociągi Polskie” przedstawiła Ministerstwu Infrastruktury i Budownictwa.

MTP 300 x 250

Rząd jednak, prawdopodobnie bez zapoznania się z postulatami, przekazał projekt zmiany ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków do Sejmu. – Nasze uwagi chyba w ogóle nie zostały przeczytane – mówiła podczas sesji poświęconej gospodarce wodnej kongresu Envicon Environment Dorota Jakuta, prezes IGWP.

– Prawdopodobnie w ramach tzw. dużej nowelizacji uzzw będzie możliwość wprowadzenia taryf za wody opadowe i roztopowe – zapowiedział Piotr Czarnocki z Ministerstwa Środowiska. Chodzi o to, by zanieczyszczający płacił. Nowelizacja taka będzie możliwa po Nowym Roku, kiedy Ministerstwo Środowisko przejmie nadzór nad gospodarką wodną.

Podczas sesji „Gospodarka wodna” w trakcie kongresu Envicon omawiano zmiany, jakie czekają branżę wodną w najbliższych tygodniach. Iwona Koza, prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej, a zarazem pełnomocnik ds. organizacji Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, podkreśliła, że dopiero w styczniu okaże się, czy i w jakim wymiarze Wody Polskie będą musiały prowadzić dodatkowa rekrutację wykwalifikowanych pracowników. Iwona Koza szacuje, że potrzeba będzie ok. 10 procent nowych kadr.

Na pytanie, czy centralny regulator będzie kwestionować podwyżki cen wody wynikające z nałożenia dodatkowych opłat stałych na przedsiębiorstwa wod-kan (nie są one jeszcze  znane, mają być opublikowane w listopadzie), Iwona Koza odpowiedziała: – Wymaga to rzetelnego policzenia, jaki procent obciążeń opłaty te mogą stanowić. Jeśli będzie to 1 procent, to nie powinno to wpłynąć na cenę wody, tak jak zapowiedziała to premier Beata Szydło.

Uczestnicy debaty podkreślali, że samo wprowadzenie regulatora cen nie jest złym rozwiązaniem, a także, że będzie ono zdjęciem uciążliwego obowiązku zatwierdzania taryf wod-kan z samorządów. Istotne jest jednak, by urząd ten był apolityczny. – Najważniejsze to, w jaki sposób będzie dokonywana weryfikacja taryf przez „Wody Polskie”. Tu potrzebna jest czysta matematyka – zaznaczał Krystian Szczepański z Instytutu Ochrony Środowiska.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

  1. Mysle ze dobry pomysl, o ile bedzie mozna obliczyc ile trzeba placic. Podobaja mi sie nowe pomysly jakie byly ujawnione na Targach, mysle ze to wplynie pozytywnie. Zobaczymy jak to bedzie wygladac po Nowym Roku – brawa za odwage, mysle ze nie kazdy by sie odwazyl…

Skomentuj